Monika Borzym

Nie pracuje, by żyć, a żyje, żeby pracować. Bo kocha to, co robi, a to przecież najważniejsze. Kiedyś jej idolami byli Shazza i Piasek, dziś stoi po ich stronie barykady, ale gra w zupełnie innej bajce. Monika Borzym właśnie wydała swój trzeci album „Back to the Garden”, będącą hołdem dla jej idolki – kanadyjskiej legendy jazzu Joni Mitchell.

„Myślę, że jesteśmy naprawdę na tyle wyrafinowanymi słuchaczami, że możemy być absolutnie na Joni gotowi i szkoda, żeby nas to ominęło. Ona jest ikoną, która zainspirowała takich piosenkopisarzy jak Leonard Cohen, Bob Dylan, Prince... Prince zresztą całe życie powtarzał, że gdyby nie Joni, nie napisałby żadnej piosenki”. 

Monika opowiedziała nam przede wszystkim o tym, jak wygląda jej nowa płyta, dowiedzieliśmy się też, jak faktycznie wygląda życie jazzmana w Nowym Jorku.

„To jest mit. Nowy Jork, w związku z tym, że jest mekką jazzmanów, ma ich totalnie za dużo, w związku z tym stawki, za które gra się tam koncerty są relatywnie nieduże, a nawet śmieszne w porównaniu do tego, jak komfortowo my, muzycy żyjemy tutaj”. 

A tymczasem obejrzyjcie kulisy z sesji zdjęciowej!

Ekipa
Rozmawiał:
Sylwia Gutowska
Produkcja:
Marcin Ranuszkiewicz
Fotografie:
Tomasz Sagan
Kamery:
Jakub Sobótka
Montaż:
FUSION8MEDIA
Make-up:
Dalia Kroplewska
Miejsce nagrania:
Fidel / Sopot
Zobacz więcej materiałów

Kliknij na materiał, aby zobaczyć jego zawartość.