Opowiadanie

Dolores powstała z nieprzypadku

Trudno powiedzieć coś ciekawego o moim życiu. Jestem sprzedawcą. Przepraszam, przedstawicielem handlowym starszego stopnia na region pomorski. Akwizytorem bez teczki, za to z samochodem służbowym

Zdatne do niespożycia

Siódma trzydzieści, pobudka. „Wyjdź, wyjdź” – krzyczy budzik w telefonie. Wyjdź i spójrz na tę brązowo-szarą siatkę blokowiska, w którym przyszło ci mieszkać. Wyjdź na

Wizerunek

– Oczywiście panie Marcinie, zrobimy jak pan mówi. No przecież – myślę. – Więc mamy ustalone. Dam znać, kiedy będę miał wszystko gotowe. Już nie mogę się doczekać. Ostatnie

Mój świat

Poszedłem tydzień temu na cmentarz i od razu udałem się do baraku tamtejszych grabarzy. Powód? Musiałem porozmawiać o naprawie nagrobka moich rodziców. Minęło już tyle

Fontanna

Siedziała wpatrzona w fontannę. Chciała płakać jak ona. Nie wiedziała jednak, czy z żalu, czy ze szczęścia.   Ta fontanna była świadkiem jej całego życia.

Mogło być gorzej

Zdrowy, szczęśliwy dzieciak nie zaprząta sobie głowy umieraniem, jest nieśmiertelny, może wszystko. To niesamowicie piękne. I tak szybko mija. Oddałbym każde osiągnięcie, wszystkie doktoraty, wyróżnienia,

Kret

Kobieta stała przed oknem balkonowym. – Mój biedny ogród. Czuła się bezsilna i wściekła. Walka trwała już szereg lat. – Skurczysyn, niech no się tylko pojawi – warczała

Ostatni bankiet prezydenta

Śpi. Nie śpi, drzemie. W sensie co? W sensie leży sobie i drzemie, chwilę uciął sobie komara, zdaje się, tak się mówi, prawda? Tak, ale

Ostatni bankiet prezydenta

Śpi. Nie śpi, drzemie. W sensie co? W sensie leży sobie i drzemie, chwilę uciął sobie komara, zdaje się, tak się mówi, prawda? Tak, ale

Kret

Kobieta stała przed oknem balkonowym. – Mój biedny ogród. Czuła się bezsilna i wściekła. Walka trwała już szereg lat. – Skurczysyn, niech no się tylko pojawi – warczała