Wojciech Zawioła

Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.


2017-08-02

Czapki z głów - rzecz o powstaniach

Jest 16 sierpnia 1919 roku. Mój dziadek ma 13 lat. Jest za młody by walczyć. Ale jego trzej bracia za namową ojca, czyli mojego pradziadka, włączyli się w Powstanie Śląskie bez wahania. Byli twardzi, nie unikali bójek więc nie mieli wątpliwości co robić. Młodość ułatwia pewne decyzje. Porywczość połączona z honorem, ojczyzną i wolnością daje ogniste efekty.

Nie mam pewności czy owi trzej wujkowie mojego ojca brali udział we wszystkich powstaniach. Trudno to teraz ustalić a historia przez lata przekazywana z ust do ust mogła ulec lekkiej deformacji. Pewne jest natomiast to, że walczyli, zaciekle i z poświęceniem. Pochodzili z Dziergowic w województwie opolskim. Tak jak przywódca dwóch śląskich powstań – Alfons Zgrzebniok. Być może to oni byli w grupie osiemdziesięciu osób, która nie wiedząc o odwołaniu powstania w czerwcu, zajęła lokalne urzędy. I być może właśnie to oni zostali zdekonspirowani i zmuszeni do ucieczki do Polski. A być może jeszcze bili się na Górze Świętej Anny, największej bitwie trzeciego Powstania Śląskiego. Żałuję, że mogę jedynie pisać „być może”. Ale niestety działo się to prawie sto lat temu, nikt z moich krewnych nie przelewał swoich przeżyć na papier.

Jan, Wiktor, Józef Zawioła przez swoją działalność znaleźli się na niemieckiej, czarnej liście. Wielu Ślązaków, korzystając z niemieckiej przeszłości regionu, wyjechało w czasach polskiego socjalizmu przyjmując obywatelstwo RFN. Moja rodzina, dzięki wyżej wymienionym i owej czarnej liście, mogła o tym zapomnieć. I jestem z tego dumny.

I to jest moja duma, ta śląska duma. Z kolei polska duma każe mi oddawać hołd powstańcom Warszawy. I robię to. Bez zastanawiania się czy Powstanie Warszawskie miało sens czy nie. Bohaterstwo to bohaterstwo i już. Być może Powstanie Warszawskie nie zrodziło się z chęci zwycięstwa ale z buntu wobec okupanta. Z wściekłości, z dumy, z honoru, z poczucia godności. „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. I taką argumentację również przyjmuję.

Powstańcy śląscy strzelali do żołnierzy niemieckich z okien kamienic. W odwecie Niemcy rozstrzeliwali wszystkich mieszkańców kamienicy, z której padły strzały. Krew się burzy, ciemiężony sięga po broń. Zwłaszcza bitny Polak.

Mój studencki kolega napisał w portalu społecznościowym piękne i niezwykle trafne zdanie:

„W przeciwieństwie do wrzaskliwego, młodocianego towarzystwa lubującego się w ulicznych marszach nigdy nie ośmielę się przywdziać opaski ze znakiem Polski Walczącej. Zwyczajnie nie jestem godzien i już. To nie logo piwa, czy zespołu rockowego.”

(dzięki Michał)

Podpisuję się pod tymi słowami z pełnym przekonaniem. Nigdy też nie oddam czci Bohaterom podnosząc rękę w geście faszystowskim. Spróbuję wierzyć, że tym, którzy tak uczynili, coś się pomyliło. Tak, tak…to nie faszyści wymyślili ten gest. Ale oni go rozsławili. Swastyka również nie jest wymysłem faszystów.

Widziałem 1 sierpnia powstańców w mundurach, w tym upale, skromnych, pogrążonych w zadumie. Wciąż salutujących ojczyźnie, wciąż pamiętających tamte dni, wciąż ze łzami w oczach wspominających tych, którzy zginęli. Czapki z głów podzielony Narodzie.

Przeczytaj również...