Aleksandra Budka

Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


2017-08-01

Pocztówka z wakacji cz. 1

„Dzień dobry, informujemy, że pociąg nie zatrzymuje się między stacjami Warszawa Wschodnia – Gdańsk Główny”. A więc przepadłam, gdybym się rozmyśliła, zostaje mi już tylko wyskoczyć z wagonu gdzieś za Iławą.

Jest 7.30, siedzę w pociągu Intercity do Władysławowa. Numeru peronu nawet nie trzeba było sprawdzać, z daleka zauważyłam ten gęsty tłum. Tłum letników. Średnia wieku – 55. One – już w Warszawie w słomkowych kapeluszach i pikowanych kamizelkach (nieodłączne atrybuty kobiet nad morzem), oni – w ciągle modnych – sandałach na rzepy. Kolekcja Hel 2017 – króluje kolor jaskrawozielony i pomarańczowy, z elementami landrynkowego różu i błękitu. Najpopularniejszy krój, absolutny must have, to spodenki do kolan (wersja ewidentnie unisex) w motywy mandali i tropikalnych liści z lasów podzwrotnikowych. Nasza polska Puszcza Białowieska jest źródłem konfliktów, ale na pewno nie inspiracji modowych. Jeśli chodzi o dodatki, niezbędne w tym sezonie są małe plecaczki, najlepiej z naszywką imitującą logo znanej marki. Po ten krzyk mody najlepiej udać się na Wolumen albo Halę Mirowską. Nie zapominajmy o tematach niezbędnych do przeżycia tej długiej, bo ponadczterogodzinnej podróży. Nadkwasota żołądka, trendy weselne, domowe sposoby na haluksy oraz – ponadczasowy numer jeden – toplista najsympatyczniejszych pogodynek.

Pociąg, cholera, jest przedziałowy. Bilet, ze zniżką studencką i promocją „tanie dranie” kupiłam za niewiele ponad pięćdziesiąt złotych, więc nie powinnam narzekać.  Pierwsze 10 minut podróży upłynęło pod hasłem „poszukiwania”. Poszukiwania gniazdka zasilającego (udane), Wi-Fi (nieudane), słuchawek w torebce (udane), inspiracji do tekstu (udane). Jeszcze na dworcu wypiłam dużą kawę, więc za chwilę zacznie się także szukanie toalety. W tym przypadku także jestem skazana na sukces, choć oszczędzę opisu tej przygody. Zostanie mi jeszcze poszukiwanie Warsu oraz ponowna próba szukania sygnału sieci internetowej. Oby to był jednak dzień z pasmem niekończących się sukcesów.

W głowie mam jeszcze echa wczorajszego koncertu Pauli i Karola w Trójce. W zeszłym tygodniu udzielili mi wywiadu, mogę już zapowiedzieć, że będą bohaterami naszej kolejnej okładki. Są bezczelnie zakochani w muzyce i bezczelnie wyrażają swoją radość. Tworzą po angielsku, którym władają znakomicie, zresztą ich twórczość we wszystkich aspektach reprezentuje naprawdę międzynarodowy poziom. Najnowsza płyta jest dysonansem, który bardzo mnie do nich przekonał. Smutne teksty w połączeniu z pozytywną melodią, z popem i folkowym brzmieniem gitary dają nam kilka naprawdę dobrych utworów. Sięgnijcie po „Our Town”, polecam jeszcze przed wywiadem. Paula i Karol są nieromantyczną, choć piękną parą. Nieromantyczną, bo - jak sami mówią - połączyło ich wszystko poza związkiem, chociaż podobno bywają o siebie zazdrośni. Fantastycznie było obserwować ich wczoraj na scenie, przez cały koncert patrzyli na siebie, wymieniali spojrzeniami, jakby prąd do zasilania instrumentów czerpali z energii, którą wytwarzała ich dziwaczna – ale o to w muzyce chodzi – relacja. Paula i Karol to zdecydowanie mój numer jeden ostatniego tygodnia. Pozostaną z pewnością ze mną do końca lata, a jesienią będą dobrym ratunkiem na chandrę.  Zresztą odmienili mnie już wczoraj. Na trójkowych koncertach z reguły można zobaczyć mnie siedzącą w pierwszym rzędzie z miną – delikatnie mówiąc - poważną i zamyśloną. Wczoraj uśmiechałam się jak nigdy wcześniej w tym studiu. A to kolejny dowód na to, że muzyka jest najlepszym katalizatorem wszelakich emocji.

Ze słuchawkami na uszach, w słuchawkach z singlem „Rocky”, przemierzam pola i łąki w pociągu PKP Intercity. Jeszcze 4 godziny, a płyta Pauli i Karola to TYLKO 10 piosenek…

 A gdyby tak jeszcze raz polecieć na urlop do Katalonii?

Miłego dnia!

Przeczytaj również...