Aleksandra Budka

Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


2017-07-15

MGR

Wiele osób pytało, jak się z tym czuję. Czy dostrzegam różnicę, czy może coś się zmieniło. Nie czuję się jednak ani mądrzejsza, ani ważniejsza. Ale czuję zapach róż, które dziś dostałam z tej okazji i chciałabym, aby ten tydzień wydłużył się jeszcze o parę dni.

Skończyłam studia. Pięć lat spędzonych na uniwersytecie zakończyło się obroną pracy (nie)naukowej i uzyskaniem tytułu magistra. Trzy literki przed nazwiskiem dały mi wyższe wykształcenie i otworzyły drzwi do elity tego kraju. Intelektualnej elity magistrów kierunków wszelakich. Gdyby rzeczywiście było tak, że zdobycie tytułu czyni człowieka mądrzejszym, mielibyśmy w Polsce tylu światłych ludzi. I może utrzymałby się trójpodział władzy.

Czy dziś, jako absolwentka, zastanawiam się na sensem studiowania dziennikarstwa? Nie, nigdy taka myśl nie pojawiła się w mojej głowie sama, była raczej echem pytań znajomych i rodziny. Studia dały mi zawodowy tytuł dziennikarza, co w tym środowisku jest raczej rzadkością. Czy przygotowują do pracy w zawodzie? Z pewnością, choć pięć lat chodzenia na wykłady nie uprawnia cię do nazywania się profesjonalistą. Dziś tym, którzy stają przed trudnym wyborem kierunku studiów, dziennikarstwo polecam z jednym zastrzeżeniem: od początku - i to bezwzględnie - należy pracować. W redakcjach pism, w stacjach radiowych i telewizyjnych, w mediach akademickich i lokalnych, pisząc ulotki reklamowe, instrukcje obsługi albo wywiady z burmistrzem – trzeba robić cokolwiek, by mieć kontakt z zawodem i ludźmi, którzy go tworzą. Potem wszystko samo się ułoży.

Napisałam pracę dyplomową o tym, na czym znam się najlepiej, choć tej wiedzy nie wyniosłam ze studiów. Na studiach nie uczą tego, jak rozmawiać z ludźmi, jakich pytań podczas wywiadów unikać i jak podejść swojego rozmówcę tak, aby wyciągnąć najbardziej skrywane informacje. Przez pięć lat prowadziłam podwójne życie – na uniwerku wkuwałam teorię, poza nim metodą prób i błędów, a przede wszystkim używając intuicji, szlifowałam warsztat. To zamierzam robić dalej, wkuwanie teorii zakończyłam wraz z ostatnim egzaminem.

Ukończenie studiów to ważny moment. Ale czy przełomowy? Nie jestem przecież doroślejsza, poważniejsza, nie założę teraz garsonki, bo jestem absolwentką poważnej uczelni. Nie będę podpisywać się „magister Aleksandra Budka”, choć takimi słowami odbierałam połączenia w dniu obrony. Ale przecież w tym jednym dniu mogłam sobie na to pozwolić i puścić do świata oko! Dziękuję więc za wszystkie telefony i smsy „jak poszło?”, za gratulacje i zapewnienia „opicia, oblewania, świętowania i imprezowania”. Ze wszystkich propozycji skorzystam. Oblewaliśmy także z Anywhere na comiesięcznym spotkaniu w gronie tych wszystkich fantastycznych autorów, bohaterów okładek i ludzi tworzących redakcję.  Dobrze jest się zobaczyć i nie gadać tylko o pracy. A Aperol świeżo upieczonej pani magister smakował tak dobrze jak nigdy wcześniej.

Czy życie zaczyna się po skończeniu studiów? Co zrobić z odzyskaną wolnością? Jak odnaleźć się w dorosłym świecie? Czy zatęsknię jeszcze za studenckimi czasami? Zadam sobie te pytania jutro, a może pojutrze, a może nigdy. Chcę zawsze czuć taką satysfakcję z bycia dziennikarzem, jaką czuję dziś. W obliczu zagrożenia wolności słowa i wolnych mediów będzie to trudna rola.

Włączę lepiej najnowszy album The Fruitcakes. Chcę mieć zawsze nowe albumy pod ręką i zapas słów w głowie, tyle bukietów kwiatów w mieszkaniu, a najlepszy tekst w życiu ciągle jeszcze przed sobą.

fot. T. Sagan

Przeczytaj również...