Wojciech Zawioła

Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.


2017-07-12

Sam ze sobą o...

Znają się od poczęcia. Razem biegli przez życie: dzieciństwo, młodość, życie dorosłe. Razem upadali i razem się podnosili. Razem też nadal obserwują świat i już się mu nie dziwią. On i On. W rozmowie o DZIŚ.

On: Zdecydowałem się na rozmowę z tobą ponieważ dla wszystkich dość dużym zaskoczeniem był twój ostatni tekst na blogu. Dotyczył polityki, do tej pory przez Ciebie niedotykanej. Dlaczego to zrobiłeś?

On: Bo naprawdę uważam, że politycy „robią nas w chuja”. I to bez jakiegokolwiek zażenowania, bez odrobiny refleksji, bez wstydu. Wciskają nam kit, traktują jak pionki na szachownicy. Zwyczajnie bawią się w państwa i miasta, a co gorsza: w wojsko. Wyprowadza mnie z równowagi fakt, że rządzą moim krajem ludzie głupsi ode mnie.

Do tej pory tego nie zauważałeś?

Do pewnego momentu twierdziłem, że i tak jestem kowalem swojego losu. Polityka nie zaszkodzi mi w moim życiu w lesie. Ale z czasem zaczęło do mnie docierać, że to co się dzieje już niedługo może mieć duży wpływ na życie moje i moich najbliższych. To psucie mojego kraju, to dopuszczanie do głosu miernot i nieudaczników, ludzi niebezpiecznych, ludzi wręcz głupich – nie: mało inteligentnych lecz głupich. Dlaczego nikt nie zwraca uwagi na mowę ciała? Mimikę, sposób stawiania kroków, uśmiechania się (lub jego braku), intonację, nawet głos. Te wszystkie rzeczy bardzo wiele mogą powiedzieć o człowieku. Nikt na to nie zwraca uwagi a w 90% ma duże znaczenie.

Jest na to jakaś rada?

Zatopić. Jakub Żulczyk w „Ślepnąc od świateł” prosił Boga Wszechmogącego by zatopił miasto. Coś w tym jest. A tak serio: nie ma rady. Bo nawet wybory nic tu nie pomogą. Wygrywają je populiści. Ważne są obietnice a nie konkretny plan działania. Nasze społeczeństwo czeka by mu coś dać. Kiedy więc dostaje 500 złotych na dziecko to „w to mi graj!”. Nie zastanawia się jednak czy to dziecko za piętnaście lat będzie żyło w dostatnim kraju. Niestety ciemny lud kupuje ten kit. Ciemny lud łyka też tę, jak to mówią na Wiejskiej, narrację. A polega ona nie na „języku nienawiści” (niedobrze mi od tego sformułowania) a na języku kpin, wyszydzania i złośliwości. Tyle, że to też trzeba umieć. I nie można się tego nauczyć (zwłaszcza na Wiejskiej) – to trzeba mieć we krwi. Umiejętność bycia złośliwym, ironicznym i drwiącym to bardzo rzadka umiejętność. Mają ją tylko najlepsi – nieliczni. A politycy myślą, że są właśnie w tej elicie. Niestety mniej wymagającym wyborcom się to podoba i powtarzają potem bezkrytycznie te kiepskie żarty na Twitterach i Fejsbukach. Tymczasem najlepszym żartem jest zupełnie coś innego. Żartem z tego kraju jest elita polityczna. Rację miał kanclerz Cesarstwa Niemieckiego Otto von Bismarck mówiąc w XIX wieku: „Dajcie Polakom rządzić, sami się wykończą”.

Zamierzasz pisać o polityce?

Broń Boże. Nie chcę wchodzić w to bagno. Może tylko czasem jak znowu mi się ulejeJ Lubię pisać o sporcie czy muzyce. Polityka jednak jak się okazuje budzi większe emocje niż sport. Niestety negatywne, do czego doprowadzili ci, o których pisałem na blogu. Po napisaniu tego tekstu zaczął się jakiś ruch na mojej ścianie fejsbukowej, pojawiły się komentarze, zaproszenia do grona znajomych. Z Twitterem było podobnie. Jak mniemam ktoś chciał mnie wciągnąć do „grupy trzymającej w rękach bat na rząd”. To nie ze mną. Nie chcę mieć do czynienia z hejterami lub zatwardziałymi fanatykami jednej czy drugiej strony. A przede wszystkim z fanatycznymi katolikami. Każdy fanatyk jest niebezpieczny.

Wszyscy chyba teraz komentują wydarzenia polityczne

Dlatego ja tego nie chcę robić. I nie uzurpuję sobie do tego prawa. I tak już trudno przejść obok nich spokojnie. Rzadziej mówisz o polityce – rzadziej klniesz. Poza tym mam się zajmować jakimś „historycznym” przemówieniem Trumpa, bo raczył użyć w swojej mowie kilkanaście razy słowa „Poland” i „polish”? W każdym kraju zrobi to samo. A my nie mamy umiaru w zachwytach nad jego znajomością historii Polski. Na Boga! Gdyby mnie wysłano do Azerbejdżanu i powiedziano o tym tydzień wcześniej – nauczyłbym się historii tego kraju w trzy dni i śpiewał jak Trump.

Ale jednak polityka Cię „rusza”

Mnie rusza muzyka. A oni nawet do muzyki się dobrali. Festiwal w Opolu odwołany, Przystanek Woodstock z kłopotami, za to w TVP gala Disco Polo. To znak do jakiej grupy wyborców chcą dotrzeć. Są granice. Przy muzyce mam dreszcze, przy muzyce czuję się szczęśliwy. Podobnie mam ze sportem. A polityka jest dla mnie jedynie źródłem wkurwu.  

Dlaczego przeprowadziłeś wywiad sam ze sobą?

Bo nikt inny nie chciał. Ostatniego poważnego wywiadu udzieliłem magazynowi Live&Travel w 2015 roku po wydanie powieści „Szukaj mnie”. Potem już nikt nie chciał mnie o nic pytać. Rozumiem to i szanuję ale chciałem się wywnętrzyć w wywiadzie. Jedynym na to sposobem było prośba o wywiad skierowana do samego siebie.

Dziękuję

Ja również dziękuję. Następnym razem zapytaj mnie o coś innego. A zresztą, sam napisze ci pytania.

 

 

 

Przeczytaj również...