Wojciech Zawioła

Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.


2017-07-02

"Żyję w kraju, w którym..."

Są takie chwile, w których narzekam, że zajmuję się sportem. Źle znoszę panoszącą się na stadionach nieuczciwość, mam alergię na podniesione zbyt wysoko głowy i dostaję nieokreślonej wysypki słysząc hymn narodowy śpiewany przez kibiców obserwujących biegających za piłką kopaczy. To tak w skrócie. Ale są też chwile kiedy wszelkie niegodziwości przysłania mi piękno sportu, rywalizacja na wysokim poziomie, wirtuozeria mistrzów i łzy zwycięzców.

Doceniam tę „moją” działkę jeszcze bardziej kiedy patrzę w inną stronę i uświadamiam sobie, że tekst zespołu Strachy na Lachy był strzałem w dychę: Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.

Podziwiam dziennikarzy, którzy potrafią jeszcze rozmawiać z politykami. Jeszcze bardziej podziwiam tych, którzy CHCĄ z nimi rozmawiać. Rozumiem fascynację polityką. Sam zajmowałem się nią w czasach studenckich i jeszcze później kilka lat. Ale teraz już polityki nie ma. Teraz jest gnojówka, marność nad marnościami i mielenie jęzorem. Kolejne autorytety, których słowa jeszcze coś znaczyły, umierają. Zostają nieudacznicy aspirujący do głównych ról w państwie albo ci którzy już te role pełnią. Ludzie nieznający zasad języka polskiego, nieczytający książek. Ludzie mali i zawistni, widzący tylko czubek własnego nosa, karierowicze. Ludzie zdolni sprzedać się tanio za kilka minut w telewizji informacyjnej. Ludzie, których celem jest przyłożenie rywalowi politycznemu a nie dobro kraju. Ludzie źli, podli i nieszanujący innych.

Czuję się „robiony w chuja” kiedy widzę opozycję udającą, że jest silna i walczy o moje dobro. Ale bardziej „w chuja robią” mnie ci, którzy wmawiają mi, że córka leśnika to sanitariuszka Inka, że WOT to to samo co AK, sądy dopiero teraz będą niezawisłe a 500+ to szansa na rozwój gospodarki. Przykładów są tysiące. Strachy na Lachy miały rację: Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w chuja.

Rozmowy z politykami, ich konferencje prasowe, są na tyle przewidywalne, że stają się jedynie pożywką dla wciąż rozwijającej się nienawiści jednych do drugich i odwrotnie. Dla katolików (tych wierzących) informacja: szatan zaciera ręce. Choć nie wiem czy to informacja przydatna bo ci na których piekło czeka są pełni wiary, że kieruje nimi Bóg. Ale jeśli Bóg istnieje, jest zbyt inteligentny by tracić czas na prowadzenie takiej zgrai.

Analizować wypowiedzi tych rządzących i tych z drugiej strony barykady, można na wiele sposobów. Nawet jedno zdanie przez kilka dni, jak to się dzieje w przypadku każdego wystąpienia najważniejszej osoby w państwie. A wystarczy tylko zdać sobie sprawę z tego, że to po prostu źli ludzie. Źli, bo wiekowym już powstańcom Warszawy każą do siebie przyjść spowolnionym przez wiek krokiem, zamiast wsiąść do jednej z rządowych limuzyn i błyskawicznie (potrafią to) do nich dojechać. Źli, bo pałają zemstą odsuwając na boczny tor dobro narodu. Źli, bo nie dopuszczają do siebie myśli, że ktoś inny może mieć rację. Źli, bo doprowadzili do sytuacji, w której Polak nienawidzi Polaka a dumne słowo „patriotyzm” wywołuje odruch wymiotny. Nieufność budzą nawet słowa: „Polki i Polacy”.

Źli, bo podzielili ten naród. Podzielili tak, że nie widać dla niego ratunku przez najbliższych kilka pokoleń. Ów podział jest zbyt głęboki a zacietrzewienie bardzo silne.

Tak, wiem…wielu z czytających pomyśli: „Zajmij się lepiej sportem”. Z przyjemnością. Nawet sport pełen dopingu jest czystszy.

 

Przeczytaj również...