Aleksandra Budka

Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


2017-06-21

Kiedy świat odcina tlen

Są płyty, przy których zamiera świat. Włożyłam właśnie do odtwarzacza nowy krążek Low Roar. „Don’t be so serious”, słyszę. Ale kilka dni temu było poważnie, bo świat odciął mi dopływ tlenu.

Ból.

Ból terminów, niespełnionych obietnic, niedokończonych spraw, nieoddanych tekstów.

Ból przykrej wiadomości w sobotni poranek, ból tęsknoty, ból braku kawy.

Aż w końcu dziś - ból głowy po upadku.

Nie czuję się niezniszczalna, wręcz odwrotnie. Zniszczalność u mnie trzyma się na wysokim poziomie, zniszczyć może mnie nawet średnio smutna piosenka, której zniszczeniowy potencjał rozsadzi moją głowę, a jej kawałki zbieram później z podłogi przez kolejne dni. Ale zniszczalność fizyczna to coś nowego, mam przecież 24 lata, jestem młoda, uprawiam sport, nic nie może się stać. Tabletki z magnezem popijam kawą, wychodzi 1 do 1, to, co tracę, jednocześnie uzupełniam. Daleko mi do ulegania modnym dietom, detoksom oczyszczającym, uzupełniającym niedobory wapnia, kwasów omega i ekstraktów alfa. Jestem na autorskiej diecie zdroworozsądkowej.

Ale nie dbam o myśli i spokój w głowie. Reaguję emocjonalnie chyba na wszystko, emocje to wszystko, co mam. Emocjonalne zawały, emocjonalne złamania, emocjonalne zakażenia, które długo się goją. To musiało w końcu eksplodować.

Świat odciął mi dopływ tlenu w najmniej spodziewanym momencie. Choć parę sekund wcześniej wysłał mi sygnały. Kiedy, raczej komunikatywna ja, potrafiąca przekazać to, co chcę w paru zwięzłych słowach, mówiłam coś, czego przecież wcale nie chciałam. Usta układały się w słowa, których przecież nie miało być. A potem już nie było żadnych.

Ciśnienie, tętno, poziom cukru.

Sygnał karetki.

Gdzieś pozostawione ważne dokumenty, spokojnie, odbiorę je jutro.

Rodzaj badania: rentgen.

Stan po utracie przytomności i urazie głowy.

Świat zabrał mi na chwilę tlen, wymusił na mnie reset.

 

Przecież to nie pierwszy raz, choć pierwszy, który był widzialny.

Nie ma tlenu przy muzyce Low Roar. Nie ma tlenu, gdy widzisz, że ktoś odchodzi. Nie ma tlenu, gdy kochasz.

Są momenty, gdy świat się zatrzymuje. Gdy rozmawiasz z kimś, kto doskonale cię rozumie, chcesz, żeby świat był już na zawsze tylko w tym miejscu. Gdy witasz dzień i obserwujesz wschodzące słońce, bo widzisz je tak dokładnie pierwszy raz od dawna. Niech wtedy wszystko się zatrzyma.

Wcześniej świat zabierał mi po kawałku serca, teraz zabrano mi tylko kilka kropel krwi do badania. Serca jeszcze trochę zostało. Spokojnie...

Przeczytaj również...