Anna Nazarowicz

Słabość do samochodów ma zaszytą w głowie, bo serca nie ma – jest turbosprężarka. Tata uparcie karmił ją bezcenną wiedzą, sadzał za kierownicą, zanim wsiadła na rower. Dziś pociąga ją wszystko, co ma cztery koła, a każdy z samochodów darzy wielkim uczuciem. Dostrzeże piękno w najbardziej niepozornych autach, jak również skazę w tych najbardziej pożądanych. Z natury plastyk. Instagram to pole, na którym daje upust swojej wyobraźni. Główną rolę zawsze gra samochód.


2017-03-26

Mitsubishi L200 Monster. Ty mówisz: skacz. On się pyta: jak wysoko?

Duży nie zawsze oznacza niepokonany. Kto obejrzał głośną walkę Popka z Mariuszem Pudzianowskim ten wie, o czym mowa. Można wyglądać jak rodzony brat King Konga ale gdy zabraknie umiejętności to jest po zawodach. W motoryzacji jest podobnie. To, że siadamy za kierownicą samochodu gabarytów kiosku ruchu z napędem na cztery koła, wcale nie oznacza, że dotrzemy na szczyt Kilimandżaro.

Tak, wiem, że to co zaraz napiszę zabrzmi nieco dziwne ale kilka lat temu pracowałam w firmie, w której jako samochód służbowy przypadł mi… Nissan Navara. Dla tych, co z motoryzacją nie są aż tak za pan brat to uściślę, że jest to klasyczny pick-up czyli połączenie ciężarówki z wanną. Auto wzbudzało ogromne emocje, zresztą jak większość tego typu motoryzacyjnych mięśniaków. Niemal każdy, kto zasiadał za jego kierownicą, odczuwał niepohamowaną chęć wyruszenia tym samochodem w trudne i nieznane. Mój kolega z pracy postawił na bardzo ciężki teren.  Tym sposobem Nissan Navara, po weekendzie spędzonym w polskich górach, wrócił z przestawioną kierownicą i doszczętnie spalonym sprzęgłem. To był ten moment, kiedy dotarło co do niektórych w firmie, że nie każdy duży samochód z napędem na 4 koła jest samochodem do jazdy w terenie.

Mitsubishi L200 to również zawodnik z drużyny pick-upów. Ale aby w terenie poradził sobie znacznie lepiej, producent postanowił stworzyć w czeluściach swojej siedziby wersję Monster. Palce w tym przedsięwzięciu maczał Rafał Marton – pilot rajdowy który u boku Adama Małysza wystartował w rajdzie Dakar. Co wyszło z tej współpracy? Ano bardzo fajna maszyna która na widok piaszczystego poligonu podwija rękawy i wydaje z siebie głośny okrzyk „This is Spartaaaa!!!!”.Ta pewność siebie bierze się głównie z faktu, że samochód ma podniesione zawieszenie (o 4 cm) względem klasycznej wersji. Aby zabawy stało się zadość, na całej długości podwozie zostało zabezpieczone metalową płytą która, prosto rzecz ujmując, stanowi zbroję dla podwozia podczas harców w terenie. A kiedy wpadniemy w tarapaty to z odsieczą nadejdzie wyciągarka zamontowana z przodu samochodu. Przyznaję, że nie było mi dane jej wypróbować. Mitsubishi L200 Monster tak dobrze radził sobie z wszelkimi przeciwnościami, że musiałabym wpaść  do rowu po same lusterka boczne aby się przekonać o jej mocy. Po zmroku przydatne okazuje się również dodatkowe oświetlenie zamontowane na dachu   będące kolejnym elementem wyposażenia wersji Monster. Jego siła rażenia jest tak ogromna, że po zapaleniu niemal z dymem puściłam połowę lasu w którym się znajdowałam. Wtedy stało się dla mnie wystarczająco jasne, dlaczego producent nie zaleca korzystania z niego podczas jazdy w terenie zabudowanym. Pisząc o samochodach nie można pominąć kilku bardzo istotnych cyferek. Pod maską pomarańczowej bestii skrywał się wysokoprężny silnik o pojemności 2,4 litra o mocy 180 KM oraz maksymalnym momencie obrotowym równym 420 Nm czyli całkiem zacnie. Wprawdzie automatyczna skrzynia biegów jest nieco leniwa ale przecież nie o szybkość w takiej maszynie chodzi.

Wersja Monster powstała w oparciu o najwyższą opcję wyposażenia. Jest tutaj zatem wszystko, co do szczęścia potrzebne. A za takie z pewnością należy uznać m.in. czarną skórzaną tapicerkę, czujniki parkowania, kamerę cofania, podgrzewane fotele i dwustrefową klimatyzację. Małą wpadką jest brak lusterka dla kierowcy w osłonie przeciwsłonecznej. W końcu kto powiedział, że na zakup tego samochodu nie skuszą się kobiety? Zwłaszcza, że dzieciaki ten samochód działa jak bilet do Legolandu – ciężko się było opędzić od ich uwagi niemal na każdym parkingu. A mówią, że kolor nadwozia jest najmniej istotną rzeczą w samochodzie.

Przeczytaj również...