• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Dawid Dróżdż

    Reprezentant łódzkiego filmoznawstwa. Miłośnik Kieślowskiego, Jarmuscha i Saury. Kino uważa za najlepszy pretekst do rozmowy o świecie. Wychowany na poruszającej muzyce Björk, fali Małyszomanii i autorytecie Cordella Walkera, dzięki czemu sentyment budzą w nim melancholijne skandynawskie dramaty, opowieści o małych bohaterach i sztampowe seriale z lat 90.


    Po co nam wolność? O wystawie "Niepodległe" w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

    2018-12-11

    Wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej, pośród wszystkich wzniosłych wydarzeń, jest odosobnionym spojrzeniem na okrągłą rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Odosobnionym, bo pozbawionym, obecnych zwykle przy narodowościowym wzniesieniu, emocji i patosu. Proszę jednak nie brać chłodu, z jakim kuratorka wystawy Magda Lipska traktuje to święto za postawę lekceważącą wobec wydarzeń historycznych. Inicjatywa ta swoją wartością ideową bez wątpienia przyćmiewa wiele innych praktyk manifestowania swojej miłości do ojczyzny. 

    W natłoku często bezrefleksyjnego fanatyzmu wystawa w MSN jest głosem niepokoju i troski o naszą wolność. Przypomina przy tym, że współczesny patriotyzm nie powinien polegać na tuszowaniu zmarszczek powstałych na licu narodowego organizmu, lecz jego obowiązkiem jest przeciwdziałanie powstaniu nowych bruzd.

    Anna-Niesterowic-min

    W centrum rozważań nad podjętym tematem kuratorka wystawy stawia kobietę – często pomijaną w narracji o wyzwoleńczych walkach. Symbolem tego wykluczenia staje się kadr z filmu Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, w którym reżyser rekonstruuje fotografię, przedstawiającą strajk z 1980 roku. U boku ikony narodowościowego zrywu umiejscawia jednak, zamiast towarzyszącej mu wówczas Ewy Ossowskiej, mężczyznę. Tę wymowną korektę komentuje praca Zuzanny Janin, która poprzez nałożenie na kadr z filmu autentycznej fotografii przywraca Ossowską na należne jej miejsce w historii.

    Marginalizowanie kobiet w narodowych opowieściach cechuje sposób prowadzenia narracji przez kultury zachodnie, w których nadal silnie zakorzeniony jest patriarchalny porządek. Pierwsza generacja Polaków wychowanych w całkowitej niepodległości stoi obecnie przed misją zerwania z wyobrażeniami o państwie, sformułowanymi przez wcześniejsze pokolenia. Nie ulega wątpliwości, że wystawa „Niepodległe” powinna być w tej rebelii ważnym przypisem do historii, z której wyłania się obraz kobiet ograniczanych przez normy, relacje płciowe czy stereotypy.

    Mimo prób przedefiniowania stygmatyzujących konwenansów choćby poprzez przeobrażenie obrazu kobiet w mediach, ich wizerunek przez lata nie ulegał zmianom. Władza w PRL-u próbowała na nowo wypozycjonować figurę wyzwolonej kobiety w ówczesnym porządku społecznym. Poza pełnieniem roli krzewicielki domowego ogniska kobieta miała być także robotnicą i czynną uczestniczką życia politycznego. W rzeczywistości wizerunek wyłaniający się z propagandowych plakatów nadal dyktowany był przede wszystkim kobiecą urodą, co w swoich kolażach demaskuje Anna Niesterowicz.

    Tony-Coke-min

    Duża część wystawy „Niepodległe” poświęcona jest seksualności kobiet w kulturze. Jedną z najbardziej zapadających w pamięć prac jest dzieło Katarzyny Górnej, nawiązujące do przypowieści biblijnej o pannach mądrych i głupich. Artystka przedstawia zdjęcia dziesięciu kobiet, wśród których pięć z nich jest w ciąży. Nie sugeruje jednak, które z nich uznaje za głupie, a które za mądre. Praca po raz pierwszy została zaprezentowana trzynaście lat temu w odpowiedzi na ustawę zakazującą usuwania ciąży, której pokłosiem stał się rozkwit aborcyjnego podziemia. Niestety mimo upływu lat spojrzenie konserwatywnych środowisk na ten temat nie ulega przekształceniu. Wydaje się więc, że słusznie jednym z głównych problemów podjętych przy okazji wystawy jest uzurpowanie przez władzę (polityczną, ale także przez religijny reżim) praw do kobiecego ciała.

    Rola władzy jest kluczowa ze względu na normalizowanie i zyskiwanie ogólnospołecznego zezwolenia na pewne zachowania. Dotyczy to nie tylko elit politycznych, ale także kulturalnych, na co dowodem jest przykład Jeana-Claudea Arnauta, męża poetki Katariny Frostenson, który został  w tym roku oskarżony przez 17 kobiet o molestowanie seksualne. Na wystawie „Niepodległe” możemy zobaczyć natomiast pracę Tonyego Cokesa – wizualną kompilację wypowiedzi Donalda Trumpa o uprzedmiotawiającym kobiety wydźwięku. Jest to bardzo gorzka refleksja nad ściśle powiązanymi ze sobą pojęciami mizoginii i władzy.

    Magda Lipska postanowiła jednak nie ograniczać pola eksploracji do przedstawienia dzieł artystów z kultury Zachodniej. Być może najdosadniejsze spostrzeżenia wynikają z zestawienia, w pracach Afrykańskich artystek, zniewolenia kobiet z narodzinami kolonializmu. Wraz z wprowadzeniem nowych rządów Europejczyków do krajów Afrykańskich kobiety ulegały represjom nie tylko z powodów rasowych, ale także płciowych. Podkreślenie tych zależności jest o tyle ciekawe, że ukazuje rodzaj Zachodniej mentalności, marginalizującej kobiety w przestrzeni życia społecznego.  

    Zuzanna-Janin,-Wajda.-Wałęsa.-Ossowska-min 

    Wystawa „Niepodległe” próbuje uświadomić nam, że w ramach niepodległości kraju nie mniej istotna jest autonomiczność jednostki. Na usta ciśnie się jednak pytanie – po co nam wolność skoro nie jest dane nam z niej korzystać? Jak wyjaśnia kuratorka wystawy, nie bez powodu dzieła są eksponowane tylko po jednej stronie ścianek. Ich odwrót pozostaje pusty po to, abyśmy za kilka lat mogli zapisać na nim nową historię narodowej niepodległości. Oby tylko była to opowieść o znacznie pozytywniejszym wydźwięku...

     

    fot. MSN

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere