• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Jakub Wejkszner

    Już-nie-prawnik, jeszcze-nie-filozof. Wśród swoich zainteresowań wymienia jednym tchem współczesną estetykę, literaturę, filmy Davida Lyncha oraz performatykę codzienności na przykładzie osób, które notorycznie stoją w przejściu. Jego główną aspiracją w życiu jest zostanie publikowanym autorem, ewentualnie, w przypadku niepowodzenia, kimś, kto (nieudolnie) przetłumaczył sobie, że społeczeństwo po prostu nie było na to gotowe.

    Jak żyć? Immanuel Kant – sam wiesz najlepiej

    2018-12-02

    Trudno odnaleźć, nie tylko w filozofii, ale także w historii świata, większego ekscentryka od Immanuela Kanta. W skrócie – był to facet, który ani dziewczyny do domu nie przyprowadzi, ani nie uświetni swoim udziałem żadnej imprezki, a przy okazji będzie truł przez cały wieczór o zupełnie niepraktycznych bzdurach, niezwiązanych z codziennym życiem. Innymi słowy, można powiedzieć, że Kant był jednym z pierwszych nerdów, którzy stąpali po tym świecie. I był to, jak to czasem bywa, nerd wybitny.

    Jego ekscentryczność sięgała absurdalnych rozmiarów. Według legendy Kant miał nigdy nie opuścić swojego rodzinnego miasta – Królewca. I nie mam tu na myśli spontanicznej przeprowadzki do Warszawy, żeby odkryć nowe perspektywy. Mówi się, że Kant dosłownie nie postawił stopy poza obszar miasta. Żadnych żagli ze znajomymi, luźnego wypadu nad morze, nic. Ba, zgodnie z zeznaniami jemu współczesnych, Kant nigdy nie widział gór. Nawet w sytuacji, gdy wstrętny uniwersytet w Królewcu nie chciał go awansować, ni dać mu katedry, a odezwał się do niego Berlin z ciepłą posadką profesora – odrzucił ją bez wahania. Dlaczego? Cóż, był zbyt zajęty.

    Pochodził z rodziny mieszczańskiej, średnio zamożnej. Ojciec wcześnie mu umarł, co jeszcze był w stanie zdzierżyć, aczkolwiek do końca życia odbiła się na nim piętnem śmierć jego matki. Trudne wychowanie przez głowę rodziny mogło po nim spłynąć, aczkolwiek w inteligentnej i dobrej matce Kant miał upatrywać wizję lepszej przyszłości dla samego siebie. Siląc się na szkolną psychoanalizę, niektórzy twierdzą, że właśnie dlatego nigdy nie znalazł sobie żony. Co złośliwsi twierdzą, że umarł jako niesławny dziewic.

    Postanowił zatem poświęcić się nauce i poświęcić w znaczeniu, w jakim używamy go zazwyczaj, które nie oddaje do końca tego, co uczynił Kant. Filozof bowiem literalnie poświęcił swoje życie nauce. Nie miał wolnych chwil wytchnienia, nie relaksował się, oglądając głupoty na YouTube i mając po tym trudne wieczory, pełne wyrzutów sumienia. Kant każdą chwilę poświęcał pracy, czytaniu, pisaniu i nauczaniu. Jego schematy były tak ściśle określone, że podobno mieszkańcy Królewca nastawiali zegarki zgodnie z rytmem przechadzek filozofa.

    I choć można by wiele się pośmiać i jeszcze więcej opisać na temat trudnego życia Immanuela Kanta, należałoby w końcu przejść do tego, co on w końcu chciał przekazać tą swoją niekończącą się pracą. A chciał przekazać wiele.

    Wiele też dla niego zrobił czas historyczny, w którym żył. Otóż współcześnie, mamy całkiem zgrabny podział na nauki przyrodnicze, w skład których wchodzą fizyka, chemia, matematyka, a także różnego rodzaju nauki biologiczne. Mamy także nauki społeczne, czyli te słabsze, których w sumie nie potrafimy udowodnić, ale dobrze się o nich gada. Jest to filozofia właśnie, psychologia, socjologia itp. Dla ułatwienia, wszystkie studia, które sugerują przyszłe bezrobocie, muszą być związane z naukami społecznymi.

    Niegdyś jednak podział ten nie był tak oczywisty. Choć faktycznie istniała osobno filozofia i osobno fizyka, nauki przyrodnicze nazywano, dla odróżnienia, filozofią naturalną. Pod tym zresztą tytułem, Newton opublikował swoje najbardziej znane dzieło – Matematyczne zasady filozofii naturalnej. I właśnie owo dzieło Kant łyknął ze smakiem i zainspirował się na całe swoje życie.

    Najpopularniejszą postawą epistemologiczną, czyli dotyczącą tego, jak poznajemy świat, w czasach Kanta był empiryzm odziedziczony po szkockim filozofie Davidzie Humie. Polegał on na dość zdroworozsądkowej konstatacji, jakoby wszystko, co wiemy, bierze się z doświadczenia. Jeżeli jako dziecko sparzymy się, dotykając ognia, na przyszłość będziemy wiedzieli, że ognia nie należy dotykać. W szerszym kontekście globalnej wioski dostajemy tego rodzaju informacje od starszyzny naszego rodu, np. rodziców. Zatem wszystko, co wiemy, co wie nasz gatunek, wiemy z doświadczenia wszelkich zjawisk i sytuacji. W skrócie, rzecz jasna. Kant stwierdził natomiast, że w sumie nie.

    W sumie to on wiedział wcześniej. W sumie to wszyscy wiedzieliśmy wcześniej, bo istnieją rzeczy, które poprzedzają nasze doświadczenie. W sumie, zanim czegoś doświadczymy, coś na temat czegoś wiemy, prawda? I choć Kant wykazywał wielką niechęć do przykładów oraz przejrzystości wywodu, możemy coś niecoś zaimprowizować w tym temacie. Dlatego proponuję ćwiczenie do zrobienia w domu. Spróbujcie sobie wyobrazić cokolwiek. Może to być kot, pies, może to być pusta puszka po piwie, czy nawet nieokreślony byt, jakim są wasze niespełnione marzenia. Niech zaistnieje to w waszych umysłach przez choćby sekundę, sama myśl bez żadnych dodatków. A teraz spróbujcie pomyśleć to samo, ale nie możecie tego umiejscowić w żadnej przestrzeni i w żadnym czasie. Nie ma tam żadnej otoczki wokół waszego kota, żadnej mgiełki ani niczego podobnego oraz nie możecie tego zweryfikować na osi czasu. Dużo trudniej prawda? Można nawet powiedzieć, że jest to niemożliwe. Podobnie rozumował Kant. Skoro istnieje czas i przestrzeń, bez których nie potrafimy niczego pomyśleć, mogą także istnieć inne zjawiska, które poprzedzają nasze poznanie. Jest to tzw. idealizm transcendentalny. Idealizm, dlatego, że odnosi się do pewnej idei rzeczy, a nie do tego, co widzimy przed sobą. Wiemy ogólnie, czym jest kot, ale wiemy także, że ten konkretny rudawy sierściak podrapał nas straszliwie w zeszłą środę. Transcedentalny natomiast, bo poprzedzający. Występuje, zanim coś poznamy. Możemy w ramach tego systemu wyróżnić sądy, czyli to, co wiemy na temat świata na aprioryczne i aposterioryczne. I choć słowa te brzmią mądrze, można je w zasadzie skrócić do przyjęty z góry w umyślę (a priori) i poznany później za pomocą doświadczenia (a posteriori). Oznacza to, że wiemy coś, zanim coś poznamy lub też wiemy coś po tym, jak poznaliśmy. Dalszy podział to sądy analityczne, czyli te, które rozczłonkowują na czynniki pierwsze otrzymane informacje oraz syntetyczne, mające za zadanie te informacje łączyć. Największym problemem dla wszystkich zaangażowanych są sądy syntetycznea priori.Jak bowiem człowiek może coś po prostu wiedzieć i jednocześnie wyciągnąć z tego wnioski na temat innych rzeczy. Przykładem tego rodzaju jest Kartezjańskie – cogito ergo sum, czyli myślę, więc jestem. Najpierw zauważamy we własnym umyśle, że myślimy (duh!), a następnie wyciągamy z tego wniosek, że oto jesteśmy. Sądy analityczne a priorito z kolei po prostu objaśnianie tego, co już wiemy, czyli wszystkiego rodzaju gimnastyki mentalne, których się dopuszczamy, kiedy podczas bardzo nieprzyjemnej dyskusji ktoś zaczyna nas pytać o definicje. Sądy syntetycznea posteriori to wykorzystywanie tego, czego nauczyliśmy się, patrząc na obrazki w internecie i intensywne myślenie o tym, które prowadzi do wyciągania wniosków. Tak na przykład większość ludzi wyrabia sobie opinie na temat polityki. Ostatnie z nich, czyli sądy analitycznea posteriorito po prostu głębokie i wnikliwe zastanawianie się nad tym, dlaczego samochód działa tak, jak działa i po co nam właściwie kierownica. Tego rodzaju zabawy odnajdziemy najczęściej w naukach przyrodniczych, znanych z tego, że nie zajmują się czczą gadaniną, tylko rozmawiają o konkretach (niby).

    Kant nie pozostawił nam jednak tylko enigmatycznych sformułowań na temat tego, jak myślimy i dlaczego myślimy i w ogóle, ale również dość abstrakcyjny system zasad etycznych. Można je zasadniczo skrócić do jego słynnej maksymy – „niebo gwieździste nade mną, prawo moralne we mnie” i słynnego imperatywu kategorycznego. Jako że, jak wspominałem na początku, Kant był nieco nerdem i musiał mieć wszystko poukładane w konkretnych szufladkach w głowie, to samo postanowił zrobić z moralnością. Naczelną zasadą jego systemu jest – zachowuj się tak, jakbyś chciał, żeby to było obowiązującym prawem. Niestety, nie przechodzi to próby czasu, gdyż wciąż istnieją w naszym świecie psychopaci, goście, dla których ograniczenie do 30 km/h przy szkole to histeryczne wymagania samorządu oraz osoby, dla których stanie w przejściu jest jak najbardziej akceptowalną formą rozrywki.

    Koniec końców, Kant zapisał się w historii jako geniusz i tego nie można mu odebrać. Jego filozofia inspirowała i nadal inspiruje rzesze młodych i starych filozofów, usilnie próbujących za pomocą jego teorii udowodnić istnienie Boga, niezależnego umysłu, czy nawet Matrixa. Warto zatem zainteresować się dziewicem z Królewca, aczkolwiek, w przeciwieństwie do większości filozofów, lepiej znaleźć opracowanie niż czytać jego rękopis. Ciężki los obdarzył nieszczęśnika jeszcze cięższym piórem.

     

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere