• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Aleksandra Budka

    Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


    Czy to jest trendy?

    2018-11-30
    Z Hanią Rani i Joanną Longić, czyli duetem Tęskno, spotykam się pierwszego dnia załamania jesiennej pogody. Przyzwyczajone do wysokich temperatur, zmarznięte grzejemy się herbatą. Aura na zewnątrz nie definiuje naszej rozmowy. One – dziewczęce, jak przystało na debiutantki, ale i pewne siebie, bo to jednocześnie doświadczone artystki – mają swoją aurę. Choć wcale nie taką melancholijną.

    Czy taka pogoda jak dziś jest dobra na spotkanie z Tęskno?

    Joanna Longić: Każda pogoda jest idealna na spotykanie się ze sobą i innymi. Płyta „mi” rzeczywiście może kojarzyć się z melancholią, ale myślę, że jest w tym o wiele więcej radości i nadziei, niż się wydaje. Nie wszystkie utwory są w tonacji molowej, a tekstowo – nie tęsknimy za tym, co już było, a raczej spodziewamy się tego, co może przyjść. Patrzymy w przyszłość.

    Nostalgia jest dziś w modzie?

    Hania Rani: Nostalgia i melancholia są dowodem na refleksję nad światem, a tę każdy w sobie nosi. Jest na to jednak coraz mniej czasu, refleksja nie zawsze odpowiada tempu naszego życia. My jednak staramy się na chwilę zatrzymać – ale nie po to, żeby stać – raczej, by być w konkretnym miejscu tu i teraz. Tęsknota to nie tylko smutne uczucie. Tęsknimy za dobrymi rzeczami, za beztroską, dzieciństwem, szaleństwem. Dla mnie tęsknota nie jest wyłącznie smutnym uczuciem.

    tęskno_Karolina_Konieczna10-min

    W takim razie, co jest dziś trendy?

    Hania: To pytanie nie do nas. (śmiech)

    Joanna: Niewiele słuchamy z tego, co jest teraz na czasie. To dzieje się trochę poza nami. Idziemy swoim torem, choć mamy świadomość tego, co jest akurat hitem. Wiem, że dziś w światowej muzyce często pojawia się wulgarność i agresja, której u nas nie ma. I gdybyśmy nawet chciały takie być, nie jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie takiego rodzaju emocji. Nie ma co zastanawiać się nad tym, czy to dobre, czy złe, ale takie jesteśmy i na pewno nie staramy się na siłę być ostre.

    Hania: Co jest trendy? Na przykładzie chociażby Korteza okazuje się, że popularna muzyka nie musi rozdmuchana. Nie potrzeba orkiestry na scenie, wystarczy jeden człowiek i pianino. Moda w muzyce to bardzo zagadkowa sprawa. Decydują o tym ludzie i ich emocje. Trend na muzykę elektroniczną trwa chyba od lat 70., więc ignorancją byłoby powiedzenie, że elektronika dopiero teraz jest modna. Tych trendów jest dziś tak dużo, że każdy może znaleźć coś, co go interesuje.

    To artyści kreują trendy czy trendy kreują artystów?

    Joanna: Myślę i mam nadzieję, że to ostatecznie słuchacze o wszystkim decydują. Nie wszystko zależy od artystów i tego, co wymyślą. Jednak to odbiorcy decydują czy wolą fortepian, czy smyczki, a wszystko weryfikuje czas. Czas zweryfikuje też, czy Tęskno będzie trendy. (śmiech)

    Hania: Nas bardziej interesuje chyba słowo „ponadczasowy” niż „trendy”.

    Ale czy słuchacze oceniają słusznie, etykietując „dobre” – „niedobre”?

    Hania: Z drugiej strony – czy to dobrze, że krytycy mieliby o tym decydować? Taki dysonans będzie zawsze – ile jest gatunków czy zespołów, tyle głosów i tyle niesprawiedliwych opinii. A odpowiedzią na Twoje pytanie może być popularność disco polo, o której zdecydowali przecież ludzie. To bardzo trudny temat. Jedyne, co może zrobić artysta, to szerzyć ambitne wartości i wymagać od siebie jeszcze więcej – czyli na przykład nie grać z playbacku, nie przyzwyczajać ludzi do słabego brzmienia, rozwijać swoje teksty, aranżacje. Sporą odpowiedzialność za gusta biorą też osoby publiczne, począwszy od niewinnego udostępniania na swoich social mediach muzyki, której lubią słuchać, kończąc na zaplanowanych akcjach marketingowych, propagujących konkretnych artystów, wiążących się z dodatkową gratyfikacją. Jako słuchacz musimy mieć swój rozum, rozwijać się w słuchaniu i selekcjonować dostarczane nam informacje.

    Choć Tęskno to nowy projekt, wy nie jesteście debiutantkami.

    Joanna: Tęskno to debiut, ponieważ jest zupełnie czymś innym od tego, co obie dotychczas robiłyśmy. Tęskno istnieje wyłącznie jako duet, musimy być dwie – i w tym jesteśmy debiutantkami. Obie zaczęłyśmy swoją edukację od muzyki klasycznej – ja na skrzypcach, Hania na fortepianie. To nasze początki. Ja w którymś momencie zaczęłam kształcić się wokalnie w stronę muzyki rozrywkowej i jazzu, a później zaczęłam tworzyć muzykę elektroniczną. A wkrótce pojawiła się Hania i zaczęła te utwory aranżować na kwartet smyczkowy.

    Hania: Na Sofarze w Warszawie miałyśmy wystąpić z solowymi projektami, a uznałyśmy, że to dobra okazja na zaprezentowanie się po raz pierwszy w duecie z utworem „Kombinacje”.

    I użyłam słowa „projekt”, choć ono mi do was nie pasuje. Są podobne określenia, z którymi się nie zgadzacie?

    Hania: Miłe, sympatyczne, smutne. (śmiech) Słowo „projekt” akurat mi się podoba, bo pokazuje, że włożyłyśmy dużo pracy we wszystkie aspekty Tęskno. Oprócz muzyki jest sfera wizualna, stroje, czcionki, dobór zdjęć. Projekt dotyka wielu sfer, jest bardzo kompleksowy.

    tęskno_Karolina_Konieczna10-min

    Jaki był pomysł na szatę graficzną?

    Joanna: Zaczęło się od analogowych zdjęć, które zrobiła nasza znajoma architekt Karolina Konieczna. Nie jest wykształcona w fotografii, dzięki temu jej zdjęcia są tak wyjątkowe. Często jesteśmy na nich bokiem lub tyłem, nie do końca wprost, a najzabawniejsze jest to, że to nigdy nie było ustalone. Wszystko wyszło naturalnie.

    Hania: Następny był klip. Mateusz Wasiucionek, nasz altowiolista, z którym grałyśmy, zajmuje się także glitch artem. To technika „psucia” obrazu, która idealnie dopełniała naszą muzykę, dodając do jej poukładanego charakteru trochę pozytywnego bałaganu. I to był strzał w dziesiątkę. Wykorzystałyśmy ten zabieg w kilku klipach do „Mięśnia”, „Galopu”, „Kombinacji”.

    Jak dużo prądu jest w tych klasycznych brzmieniach?

    Joanna: Nie za dużo, utrzymałyśmy minimum. Nawet syntezatory mamy analogowe. Wszystkie brzmienia elektroniczne obecne na płycie są jedynie dopełnieniem, okraszają całość.

    A czy ten świat cyfrowy to wasz wróg?

    Hania: Absolutnie nie. Wszystkie gatunki już dawno pojawiły się w serwisach streamingowych. Rozczulam się, gdy widzę młodego człowieka w metrze słuchającego na słuchawkach Bacha. Nośniki pozwalają w nowocześniejszy sposób dotrzeć do tej analogowej muzyki.

    Joanna: A ja myślę, że to tylko dodatek. Większości osób, które prosiły nas o to, by muzyka Tęskno była dostępna w streamingu, zależy na fizycznej kopii CD czy winylu.

    Dla kogo są wasze utwory?

    Joanna: Nie analizujemy tego. Na koncerty przychodzą słuchacze starsi i młodsi od nas.

    Według was są łatwo zapamiętywalne?

    Hania: To są utwory stosunkowo proste. Mają budowę zwrotka-refren, bardzo klasyczną i piosenkową, co ułatwia ich odbiór. To mogło przyciągnąć ludzi – mogą nucić refren, który wpada w ucho i jest powtarzalny.

     

    Taki materiał wymaga od was niebywałej dojrzałości czy niezbywalnej natury dziecka?

    Joanna: Jednego i drugiego. Ja nie czuję się nad wyraz dojrzała, ale staram się żyć mądrze i takie też podejmować decyzje. Na pewno więc Tęskno wymaga od nas dojrzałości, ale i trochę naiwności, dziecinności, otwartości.

    Hania: Najlepsze chwile są wtedy, gdy wszystkim – nam i publiczności – puszczają emocjonalne hamulce i dzieją się rzeczy niezaplanowane. Takie, których czasami się wstydzimy albo na które nie zawsze jest moment czy okazja. Dotykamy wtedy takiej dziecięcej szczerości. Spontaniczne momenty budują dialog ze słuchaczami.

    Ile w tekstach jest waszych doświadczeń, a ile obserwacji świata?

    Joanna: Trudno to zmierzyć, ale pewnie tych doświadczeń jest znaczna większość. W naszych tekstach jest sporo metafor zakrywających szczegóły. Spotkałam się z tym, że nawet bliskie mi osoby myślały, że tekst mówił o konkretnej sytuacji z mojego życia, a wcale tak nie było. Myślę, że to dobrze, że teksty są uniwersalne, bo słuchacze mogą je odnieść do swoich doświadczeń.

    To jednak duży ładunek emocji i uczuć, który tworzy materiał nie do słuchania w samochodzie, a raczej do przeżywania w domowym zaciszu.

    Hania: My chyba nie do końca tak to odczuwamy – nasz próg bycia poważnym jest zatem znacznie wyższy. Bo w Tęskno jest dużo przymrużenia oka, staramy się podchodzić do wielu tematów z dystansem. Pewnie dla niektórych fakt użycia instrumentów klasycznych wprowadza mimowolnie tę powagę, a dla nas to całkiem naturalna sytuacja. Na koncertach dajemy z siebie bardzo dużo energii, wspólnego flow, nawet w spokojniejszych utworach. Czasami ta intensywność zaskakuje publiczność, nie spodziewają się, że ze skrzypiec czy wiolonczeli można wycisnąć aż tyle. Są jednak momenty graniczne, na przykład utwór „Układ sił”. Zawsze bardzo przeżywam ten utwór. Grając, wydaje mi się, że wykonuje go ktoś inny, obserwuję siebie z daleka, wszystko dookoła zastyga w bezruchu. To specjalna rzecz.

    Joanna: Trudno jest być tu i teraz na scenie, kontrolować wszystko. To przeżycie bardziej duchowe. Dzieje się magia, której nie da się odtworzyć na sali prób.

    Spotkałyście się z niezrozumieniem?

    Joanna: Na jednym z pierwszych koncertów podszedł człowiek i każdemu z zespołu dawał uwagi. To było może nawet dobre, choć trudne, bo było pierwszym takim doświadczeniem. Bardzo cennym. Zamknięcie na krytykę i negatywne głosy z zewnątrz mija się z celem. Choć, powiedzmy sobie szczerze, nie ma ich dużo. (uśmiech)

    Hania: Być może ludzie boją się krytykować muzykę klasyczną. (śmiech) W czasie studiów w Warszawie, mieszkałam z przyjaciółkami w kamienicy na Hożej, wszystkie grałyśmy na instrumentach: skrzypce, wiolonczela i fortepian. Czasami bywało naprawdę głośno. Sąsiadka z dołu wstydziła się nam bezpośrednio zwrócić uwagę, tylko raz poskarżyła się portierce słowami: „Boję się do nich pójść, bo to muzyka klasyczna i nie wypada”. (śmiech)

    A bywają także łzy?

    Joanna: Oduczyłam się tego, ale parę pierwszych koncertów przepłakałam, głównie na „Kombinacjach”, które łapią mnie za serce.

    Hania: Sporo osób płacze, ale to miłe, bo oczyszczające. Nie zawsze to łzy smutku, bardziej współodczuwania. Często tego nie widzimy, ale docierają do nas takie głosy po koncertach.

    tęskno_Karolina_Konieczna25-min

    Czy to wciąż robi na was wrażenie?

    Hania: Robi i wtedy co robimy? Przytulamy! Jeśli ktoś płacze na twoim koncercie to tak, jakbyście przegadali tysiąc godzin!

    Taki krążek jak wasz jest czymś w rodzaju pięknego souveniru, kawałkiem sztuki na półce – także pod względem wizualnym.

    Hania: Poświęciłyśmy dużo czasu na dopracowanie każdego szczegółu. Oczywiście w miarę naszych możliwości. Ograniczeniem było na przykład pudełko płyty – wydawanie w wytwórni oznacza, że niektóre rzeczy trzeba zrobić niestety według wcześniej ustalonych reguł. Chcemy wydać także winyl i to winyl podwójny, bo muzyki jest przecież ponad 40 minut. Wówczas zdjęcia analogowe w dużym formacie będą wyglądały jeszcze lepiej. Winyl byłby spełnieniem marzeń. Jest więc nad czym pracować. Prawdopodobnie ukaże się w 2019 roku.

     

    Tęskno to wspólny projekt dwóch utalentowanych artystek, które „łączą brzmienia, melodie i dźwięki, za którymi im „tęskno”. Grupę założyła wokalistka Joanna Longić, która sprawnie porusza się po obszarze muzyki elektronicznej, oraz nagradzana pianistka i kompozytorka Hania Rani. Rezultatem tej współpracy są bardzo nastrojowe, bogato zaaranżowane utwory, w których słychać fascynacje kameralistyką czy skandynawskim art-popem. To muzyka delikatna, romantyczna, co podkreślają napisane w języku polskim teksty oraz wspomagający duet kwintet muzyków w składzie: Kornelia Grądzka (skrzypce), Paulina Kusa (skrzypce), Mateusz Wasiucionek (altówka), Zuzanna Stradowska (wiolonczela) oraz Stanisław Czyżewski (kontrabas).

     

     

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere