• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Jakub Firewicz

    Jakub Firewicz - aktor "jeszcze" młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów "odkopał" Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” - Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii - przynajmniej takie jest założenie :-)

    Nie jestem już padlinożercą

    2018-11-22

    Żyjemy w takich czasach, że aż strach iść do lekarza. Ja zaryzykowałem... i proszę. Dna moczanowa albo inaczej, podagra. Pomyślałem sobie: no to koniec. 33 lata to jest jednak wiek graniczny. Dr Google podpowiedział mi, że to choroba szlachty. Z jednej strony sięgnąłem „dna”, z drugiej okazuje się, że możecie mówić do mnie Hrabio. Ale żarty na bok.

    Poważne w tym wszystkim okazało się to, że muszę radykalnie zmienić swoje życie… żywieniowe. Otóż przy tym hrabiowskim schorzeniu zapomnij, człowieku, o stekach, schaboszczakach, kiełbaskach, kabanosach i – uwaga! – nawet o rybach i owocach morza. Czyli, że co? Muszę zostać wege? Boże, cóż ja Ci uczyniłem? Jak ja mam teraz żyć bez hamburgerka? Bez grillowanej karkóweczki? Bez niedzielnego schabowego u teściowej? Przecież ci wegeludzie to jakieś zombi są, co się żywią kurzem i słońcem, a w ostateczności wypiją kawę na mleku bez laktozy i zagryzą ciasteczkami ze spiruliną. Jak ja, zdrowy (no prawie zdrowy), jurny mężczyzna, wychowany na padlinie, mam się stać teraz zwiewną, eteryczną wegetariańską wersją mnie? Nie było czasu do stracenia. Otworzyłem mój rozwinięty technologicznie telefon na stronach poświęconych wegeżyciu i zacząłem studiować.  

    Początki były trudne. Nie bardzo wiedziałem jak cokolwiek sobie zrobić do jedzenia, więc mój wegestyl oparłem o jedzenie grejpfrutów. Z czasem jednak stwierdziłem, że nie jest to dobry sposób na życie. Poszedłem więc do knajpy wegejednej, drugiej, trzecieji nagle jakbym dostał obuchem w głowę. To jest smaczne! To jedzenie może być naprawdę smaczne. Przede wszystkim jest to kuchnia, która rozwija twoją kreatywność. Zaczynasz z dnia na dzień kombinować, mieszać, dodawać, czarować. Stajesz się nagle sam dla siebie Magdą Gessler Polskiego Wegetarianizmu. Po tygodniu stajesz się Master Chefemi już nie musisz oddawać fartucha, bo okazuje się, że gotowanie staje się twoim hobby. I tak oto stałem się wege. Oszczędziłem parę istnień wśród naszych czterokopytnych przyjaciół i żyję…  

    Z poważaniem. Wasz Hrabia Jakub.

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere