• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Maciej Bąk

    Z wykształcenia prawnik, z zawodu (i zamiłowania) dziennikarz radiowy. W eterze obecny od 2007 roku. Najpierw w studenckim Radiu SAR na Politechnice Gdańskiej, potem przez pięć lat w Radiu Gdańsk, gdzie między innymi zabierał słuchaczy w świat kulinariów. Dziś jedzenie to już bardziej jego hobby, uprawiane obok pracy w Radiu ZET, w którym relacjonuje słuchaczom wszystkie najważniejsze wydarzenia na Pomorzu. Prywatnie miłośnik muzyki, zwłaszcza elektronicznej, za którą - gdyby mógł - zjeździłby pół świata.

    Śledziowy revival

    2018-11-02
    Choć to ryba związana z Polską i Polakami od wieków, to przez ostatnie lata wyraźnie zeszła na kulinarny margines. Młodym kojarzyła się z zakąską do taniej wódki, imieninami u cioci i z takim gorszym wyborem w porównaniu, chociażby do łososia. Ale śledź, bo o nim mowa, nie powiedział ostatniego słowa. Dziś swojskość znów staje się modna, a śledź zaczyna uchodzić za jeden z jej symboli. I zawdzięcza to takim miejscom jak Zagroda Śledziowa.

    Starkowo koło Ustki. Wieś pośrodku „Krainy w kratę”, ale też – powiedzmy otwarcie – pośrodku niczego. To właśnie tu dziesięć lat temu gospodarze Zagrody Śledziowej odnaleźli obiekt oznaczony w ewidencji numerem 13. „Dom z 1902 roku był w stanie agonalnym” — mówi Maciej Kierys, który wraz ze swoimi bliskimi poświęcił pięć lat na renowację jego i przylegającej do niej zagrody (jeszcze starszej, z 1832 roku). Po trzech sezonach od startu działalności jest tu pensjonat, znana w całej okolicy restauracja oraz jedyne w Polsce muzeum śledzia.

    sledzie_zagroda_Puck 

    „Jesteśmy chłopakami i dziewczynami z Ustki, znamy ludzi, którzy je łapią i wydało nam się to naturalne, że to one muszą być naszym znakiem rozpoznawczym” — mówi Maciej pytany: dlaczego śledzie? Pomysł okazał się trafiony w dziesiątkę. Śledź to ryba lubiąca eksperymenty kulinarne, dająca nieograniczone wręcz możliwości łączenia smaków. Tegorocznym hitem sezonu był na przykład śledź z kwaśną czerwoną porzeczką z tutejszego ogrodu. Ale numerem jeden w zagrodzie pozostaje śledź w śmietanie z parowanymi ziemniakami w skorupkach. Większość z dwudziestu pozycji w menu to autorskie przepisy szefowej kuchni, pani Basi, która jest mamą Macieja oraz pana Wiesława, śledziowego eksperta Zagrody.

    „Bez śledzia żyć się nie da” – taki napis wita nas przy wejściu do zagrodowego Muzeum Śledzia. Połów tej ryby to kawał historii Ustki, której mieszkańcy dawno temu utrzymywali się głównie z rybołówstwa. Rybacy z dziada pradziada podzielili się z Kierysami przedmiotami, z których korzystali ich przodkowie. Są więc autentyczne sieci rybackie, śledziowe beczki, bosaki czy kotwica. Do tego zdjęcia, grafiki, tablice informacyjne i wreszcie wiekowa zastawa stołowa. Ta unikatowa kolekcja naczyń ze zdobieniami inspirowanymi tematyką morską jest perłą w koronie muzeum. O śledziu jednak trudno byłoby też opowiadać śmiertelnie poważnie – dlatego na finał można na przykład zaopatrzyć się w koszulkę z napisem „Śledź mnie”.

    sledziowoz-

    Starkowo położone jest 10 kilometrów na zachód od Ustki. Choć o zagrodzie wie coraz więcej osób, to jej gospodarze postanowili wyjechać z nią poza wieś. I stworzyli „Śledziowóz”, który jest niczym innym jak... śledziowym foodtruckiem. Spotkać go można między innymi w usteckim porcie czy w sąsiedztwie słynnej czerwonej Willi Goeringa przy ulicy Żeromskiego. „W Śledziowozie serwujemy między innymi nasz klasyk – Śledziobuły”, opowiada Maciej Kierys. To banalnie wręcz proste danie oparte na dobrej jakości pieczywie i śledziowej sałatce. W wyjątkowym food-trucku znajdziemy też słoiczki wypełnione śledziami prosto z zagrody. 

    Na Zagrodę Śledziową składa się także pensjonat. I o ile śpi się w sędziwym budynku z początku XX wieku, to pokoje mają nie do końca tradycyjny wygląd. Mariaż z nowoczesnością sprawia, że czując się swojsko, nie będziemy się martwić, chociażby o to, czy w Starkowie złapiemy wi-fi. Znajdująca się w starej zagrodzie restauracja w sezonie tętni życiem od rana do wieczora. Często, kiedy goście już przyjadą, to nie potrafią długo wyjść, bo przecież trzeba nie tylko skosztować każdy smak śledzia, ale i​ odpowiednio go popić. Zagrodę szczególnie umiłowali sobie miłośnicy gitarowych brzmień – trudno się dziwić, gospodarze obiektu całkowicie samodzielnie zorganizowali w 2017 roku mały festiwal, na którym zagrali między innymi Renata Przemyk czy Krzysztof „Jary” Jaryczewski.

    zagroda_sledzia_2

    „Trwa revival śledzia” — zapewnia Maciej Kierys. I nie da się ukryć, że zajadanie się tą rybą na nowo staje się polskim klasykiem. I to niekoniecznie jak za czasów słusznie minionych, tylko w roli zakąski do czegoś mocniejszego. Śledź to ryba, która potrzebuje równouprawnienia, w końcu jest on Panem Na Zagrodzie!

     

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere