• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Rafał Christ

    Filmoznawca z pasji i wykształcenia. Zamiast z kinem artystycznym woli spędzać wieczory z horrorami i blockbusterami. Kiedy akurat czegoś nie ogląda, to pewnie czyta komiks albo książkę.

    Halloweenowa masakra nożem kuchennym

    2018-10-31
    John Carpenter w 1978 roku zrealizował „Halloween” za jakieś 300 tys. dolarów. Pomimo niskiego budżetu film okazał się hitem, zarobił około 70 mln dolarów i przypadł do gustu krytykom. Jakby tego było mało, produkcja miała duży wpływ na rozwój horroru.

    „Halloween” razem z „Teksańską masakrą piłą mechaniczną” i „Czarnymi świętami” nadało początek formule slasherów, jaka zdominowała amerykańskie kino grozy lat 80. XX wieku. Każdemu, kto oglądał „Krzyk”, bohaterowie dokładnie wytłumaczyli, na czym polegała. Zasady zabawy są bowiem proste. Ot mamy grupkę imprezujących nastolatków, na których poluje morderca posługujący się bronią białą. Stawić czoła może mu jedynie stroniąca od używek i seksu dziewczyna – postać powszechnie znana jako „final girl”.

    halloween

    Slashery bardziej niż z pojedynczymi tytułami kojarzone są z całymi seriami filmów. W kolejnych częściach (w coraz bardziej absurdalny sposób) morderca powraca, aby terroryzować następnych nastolatków. Tak też było w przypadku „Halloween”, które doczekało się siedmiu sequeli (warto zaznaczyć, że „Święto czarownic” nie jest powiązane z innymi odsłonami serii), z czego ostatni powstał w 2002 roku. Jak można oczekiwać, kontynuacjom nie udało się powtórzyć sukcesu oryginału. 

    W 2007 roku Rob Zombie przedstawił światu własną reinterpretację „Halloween”, która, chociaż doczekała się sequela, nie została najlepiej przyjęta. Teraz do Haddonfield ponownie zaprasza nas David Gordon Green. Reżyser nie idzie jednak w ślady rockowego muzyka i zamiast tworzyć remake, proponuje kontynuację. 

    Zapomina o wszystkich wydarzeniach jakie miały miejsce po pierwszej części. Według niego po rzezi dokonanej w miasteczku w 1978 roku Michael Myers kolejne 40 lat spędził w szpitalu psychiatrycznym. Po ucieczce z zakładu postanawia dokończyć to, co zaczął cztery dekady wcześniej, czyli zabić swoją siostrę. Laurie natomiast przez cały ten czas szykowała się do nadchodzącej konfrontacji. W roli krewnej psychopaty powraca Jamie Lee Curtis, co jest nie lada gratką i zaskoczeniem dla fanów „Halloween”. Wykreowana przez nią postać zginęła przecież na początku części ósmej zatytułowanej „Ressurrection”. 

    halloween_2

    Nie zabraknie również ikonicznej muzyki, bo tak jak w przypadku oryginału, za ścieżkę dźwiękową odpowiada sam mistrz John Carpenter. Miłośnicy serii trzymają kciuki, aby wybranie takiej ekipy przez Davida Gordona Greena nie okazało się skokiem na kasę. Tego typu zabiegi postawiły poprzeczkę oczekiwań fanów bardzo wysoko. Po pierwszych recenzjach można oczekiwać, że reżyser stanął na wysokości zadania. Ale o tym najlepiej przekonać się samemu. W końcu czy może być lepsza okazja do obejrzenia horroru w kinie niż tytułowe święto?

     

    Zdjęcia: UIP

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere