• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Jakub Firewicz

    Jakub Firewicz - aktor "jeszcze" młodego pokolenia. Po latach wyczekiwania, że zagra Hamleta, z nudów "odkopał" Petera Sellersa i Monty Pythona i stwierdził, że jego miłością jest komedia. Dotychczas znany głownie widzom teatralnym, szerszej widowni pokazał się biorąc udział w produkcjach Juliusza Machulskiego „Next -ex” - Teatr TV oraz filmach „Ambassada” i „Volta”. Stanowił również wielobarwne tło w wielu polskich serialach. Jest w trakcie pisania swojego debiutanckiego scenariusza filmowego, który ma zmienić obliczę polskiej komedii - przynajmniej takie jest założenie :-)

    Łódzki Folklor

    2018-10-30

    Adaś Miauczyński w filmie „Nic śmiesznego” powiedział: „tkwię w tym jednym, jedynym mieście na świecie, którego bezgranicznie nienawidzę”. Przez wiele lat myślałem podobnie, nasiąkałem tą niezrozumiałą frustracją, jakbym został zesłany na Sybir, skąd żadnej pomocy i daleko wszędzie i w ogóle i w szczególe.

    Prawdą jest, że Łódź kojarzymy albo z filmu mistrza Wajdy, jako 19-wieczną dojną dolinę rozkoszy przemysłowej, albo ze słów naszego rodzimego macho, że jest to „miasto meneli”, albo jeszcze z tekstu wyżej wymienionego Adasia, który ślizgając się po kafelkach Dworca Łódź Kaliska, wypowiada znamienne słowa: „Łódź, kurwa Łódź”. Dopiero kiedy po 9 latach pracy w tym mieście zaczynam powoli się z nim żegnać, zauważam, że to miasto jest wyjątkowe.

    Jest to miasto niesamowitych, niebywale twórczych kontrastów, gdzie obserwujemy piękne kamienice w trakcie renowacji z cudownymi napisami w stylu „ŁKS bije się z myślami”, gdzie wychodzisz z wyremontowanej manufaktury, żeby sekundę później wejść w świat ludzi, o których inni zapomnieli. Pewnie kiedyś nazwałbym ich „menelami”, ale przez tyle lat przechadzania się po ulicach, znam ich niemal z imienia. Miasto, gdzie wybudowali najbardziej zajebisty dworzec, jaki widziałem. Miasto, w którym o 8 rano na Piotrkowskiej dwójka nawalonych mężczyzn z głośnikiem w plecaku śpiewa hity disco polo i nikogo to nie dziwi. Miasto, gdzie są tłumy obcokrajowców każdej maści, bo mało kto wie, ale właśnie w Łodzi jest ośrodek, gdzie uczą się polskiego. Miasto, gdzie policja ma więcej roboty niż Ojciec Mateusz w Sandomierzu, a mimo to czuje się bezpiecznie. Miasto, w którym jest gigantyczna ilość parków miejskich, z którymi w szranki o laur zwycięstwa stają jedynie sklepy monopolowe. Ostatnio po 21 wychodziłem z Teatru i dwóch mocno zrobionych jegomościów wytoczyło się z bramy. 

     

    — Przepraszam kierowniku, dorzuci się pan do flaszki — powiedział jeden, lecz nagle ten drugi mu przerwał:

    — Mieciu, zostaw Pana w spokoju, to aktor, oni miodu nie mają.

     

    I tak o to z nienawiści przechodzę do miłości. Folklor Łódzki forever in my heart.

     

     

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere