• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Wybory jak mundial

    2018-10-28

    Wybory są jak mundial. Krótki, bo krótki, ale jednak mundial. Sprawdzenie formy, test jak przepracowało się okres przygotowawczy i przekonanie się co myślą o tym wszystkim kibice. Tyle że na mundialu piłkarze grają z innymi i przekonują się o własnej sile lub jej braku. W wyborach politycy biją się sami ze sobą i zawsze jest jakiś wygrany. Wielu uczestnikom tych „zawodów” mydli to oczy niestety bardzo skutecznie.

    Bo polska polityka jest jak polska piłka. Mamy osamotnionego na najwyższej półce „Lewandowskiego”, hejtowanego przez część kibiców w kraju, ale jak trzeba wygrywającego nawet 27:1. Więcej o nim dobrego w Europie niż w Polsce. Mamy też w polskiej polityce grajków próbujących się przebić na tzw. zachodzie, ale więcej o nich mówi się u nas niż tam. Tam są wręcz niedostrzegani, mimo usilnych prób zwrócenia na siebie uwagi.

    A w kraju polityczna ekstraklasa, czyli miernoty, bądź ci, którzy robią swoje, ale bez dobrego agenta nie ruszą tyłka nigdzie wyżej. Są jeszcze tacy, którzy wykonują swoją robotę perfekcyjnie, ale patriotyzm lokalny nie pozwala im wyściubiać nosa poza swój klub. Jednak prym wiodą owe miernoty. To ich trzeba słuchać, ich oglądać i nimi się irytować. Bo uniknąć się nie da – są wszędzie. 

    W tym podobieństwie dwóch światów przyjemniej jednak popatrzeć na „grupujących” się przed mistrzostwami świata piłkarzy niż wdzięczących się do wszystkich i wszystkiego polityków. Piłkarze nie wejdą do tramwaju z kubkami kawy, nie będą zaczepiać na ulicy, by zapytać o samopoczucie, nie naprawią drzwi, nawet jeśli nikt o to nie prosi, nie naobiecują, nie ukochają i nie przytulą. Całe szczęście. Będą jedynie trenować, lepiej lub gorzej, ale tylko trenować, wręcz unikając wyżej wymienionych czynności. Rzadko bywają mili, otwarci, nie wykazują się inicjatywą w kontakcie z ludźmi, z dziennikarzami. I to jest coś stałego, coś, czego się nie zmieni. I jest dobrze. A o tym, że tak jest dobrze, nabieram przekonania podczas niemal każdej kampanii wyborczej. 

    Bo każda kolejna kampania wyborcza jest bardziej obrzydliwa od poprzedniej. A najbardziej obrzydliwe jest to, że na kogoś to działa, że ktoś traktuje to poważnie i że oni chcą nas tak do siebie przekonać. Fuj.

     

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere