• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Dagmara Małgorzata

    Pisze, więc jest. Dużo czyta i wyciąga wnioski. Kocha góry, filmy Tarantino oraz wszystko, co związane z wiatrem. Uwielbia potyczki słowne oraz codzienność. W nadawaniu codzienności odpowiedniego kolorytu pomaga jej fascynacja psychologicznymi zagadnieniami i obserwowanie ludzi. Ma 30 lat, maszynę do pisania (sprawną) i jakieś 53kg optymizmu. Na stronie Współcześni samym sobie raczy ludzi słowem.

    Chciałabym tak dobrze, jak on

    2018-10-24

    Nie wierzę, siedzi dwa stoliki dalej on, ten ON.

    Widząc go, mam ochotę wykrzyczeć na cały głos, że chciałabym tak jak on.

    Z taką samą lekkością, z wdziękiem, bez najmniejszego wysiłku. U mnie to się łączy z potem, z wysuniętym językiem, z bezustannym poprawianiem włosów, wierceniem się, chęcią wyjścia. Tak między Bogiem a prawdą, to najwięcej jest wiercenia się i zupełnej niewiedzy, co dalej i jak dalej. Jemu to na pewno przychodzi o wiele bardziej naturalnie, jest taki bardziej wiedzący, bardziej pewny siebie, a ja, cholera jasna, ja jestem słabosilna. Z jednej strony jestem niby taka, hej ho do przodu, a z drugiej strony rozpadam się na kawałki i nie wiem i nie mam siły udawać, że umiem.

    Za długo na niego spoglądałam, podchodzi. Cholera jasna, co teraz? Uśmiecham się, to odruch, nic nie poradzę, uśmiecham się i jeszcze zanim do mnie podejdzie, myślę, co powiedzieć, może:

    — Proszę wybaczyć, że tak Pana chłonęłam.

    Odpowie uśmiechem, może zapyta o to chłonięcie, a może przedstawię się jako fanka jego kunsztu pisarskiego, cokolwiek. I powiem prawdę, że zazdroszczę, zazdroszczę panu i chciałabym pisać tak jak pan.

    A on powie coś, że nie miałoby to sensu, że lepiej nich każdy pisze po swojemu i stawia własne, koślawe mniej lub bardziej zdania. Literka przy literce, jedna za drugą, czasem ze spacją, a czasem bez możliwości zaczerpnięcia oddechu. Dzięki temu pisząc o tym samym, stworzymy coś zupełnie innego, i w tym tkwi sedno, sens i piękno pisania.

    O rety, co bym wtedy odpowiedziała. Pewnie bym się uśmiechnęła, podziękowała, poprosiła o jeszcze jakąś radę i…

    — Podać rachunek?

    — Eeee. Tak — głos kelnera wyrwał mnie z zamyślenia. Spoglądam na stolik, przy którym jeszcze przed chwilą siedział TEN, co UMIE PISAĆ.

    Już go nie ma.

    Znów śniłam na jawie, dlaczego po prostu nie wstałam i nie zagadałam?

    Może, dlatego, że z moimi zdolnościami zapewne rozlałabym jego kawę, a zanim by do tego doszło, przewróciłabym swój stolik, siebie i w związku z całym tym rabanem ogłoszono by ewakuację jeszcze nienaruszonych gości. A może nie podeszłam, bo za bardzo chcę wierzyć w swój obraz JEGO osoby. Obraz stworzony przez to, co pisze dana osoba, a nie jaka ta osoba faktycznie jest.

    Aaaa, popadam w dygresję, a chciałam tylko podsumować jednym zdaniem: następnym razem podejdę, a dokładniej postawię na bezmyślność działania zamiast „myślność” myślenia.

     

     

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere