• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Przyjaźń i inspiracja

    2018-08-10
    W jej życiu konie były obecne od urodzenia. Za sprawą dziadka, który kochał te zwierzęta i starał się zarazić wnuczkę tą miłością. I udało mu się, choć bakcyl jeździectwa, zasiany w dzieciństwie, kilkanaście lat spędził gdzieś w podświadomości, by niespodziewanie odrodzić się parę lat temu. „Wystarczyło, że raz wsiadłam na konia i już było po mnie”, śmieje się Małgorzata Sprengel, właścicielka konia Farysa, od roku prowadząca unikatową w skali Polski działalność jubilerską.

    Małgosia jest jednocześnie producentką biżuterii, jej marketingowcem, PR-owcem i modelką. Na szyi ma łańcuszek, na który składają się dwa miniaturowe srebrne strzemiona. Kształt strzemion mają również kolczyki w jej uszach. Wśród produktów jest też na przykład łańcuszek na wzór wędzidła – narzędzia służącego do przekazywania koniowi sygnałów. Bo właśnie jeździectwo jest inspiracją jej twórczości, która powstała z potrzeby chwili. „Chciałam po prostu zrobić coś ładnego dla siebie. Wprawy w fachu nie miałam żadnej, ale w rodzinie mam osoby z jubilerskim doświadczeniem. Wzięłam więc trochę sreber, przetopiłam je i zaczęłam kombinować”, opowiada właścicielka .Farys.Design. Kiedy pojawiła się na zawodach w swojej biżuterii, wszystko zadziało się bardzo szybko. Znajomi i przyjaciele zaczęli prosić o zrobienie czegoś podobnego dla nich. Próśb było tyle, że w głowie Małgosi zrodził się pomysł: „A może zrobić z mojego hobby coś więcej?”.

    farys_design

    W dzisiejszej modzie masowej, szczególnie widać to wśród młodych osób, panuje dosłowność. Jeżeli chcemy mieć gadżet związany z jeździectwem, wybieramy sobie fikuśne kolczyki z najlepiej różowym konikiem, a jeśli ma na głowie róg jednorożca, to tym lepiej. Małgorzata Sprengel postanowiła to przełamać. Wśród pasjonatów jeździectwa zachwyt budzą mniej oczywiste drobiazgi, przedmioty – jak wędzidła – które przeciętnemu zjadaczowi chleba mogą się nawet nie skojarzyć z tą dyscypliną, ale wśród ludzi z branży wywołują zachwyt. „Koników więc u mnie nie uświadczycie, zostawiam to młodszym pokoleniom, z małym wyjątkiem – kształt konia mają moje zawieszki do toreb, ale proszę zobaczyć, jak to idealnie pasuje!”.

    Inspiracją Małgosi jest Farys. Farys to siedmioletni koń wyścigowy, z piękną historią ojca i dziadka, którzy byli czempionami czystej krwi arabskiej, z korzeniami w Janowie i Białce. Sam Farys łączy krew arabską z gorącą krwią angielską, co widać po jego temperamencie. Dlatego Małgosia wybrała jako dom dla niego oddaloną 18 kilometrów od Trójmiasta stajnię w Lisewcu. To piękna leśna okolica, otoczona jeziorami, idealne miejsce, gdzie charakterny koń może wyszaleć się ze swoją właścicielką. Farys odegrał ogromną rolę w życiu Małgorzaty Sprengel. To przy nim poczuła, że przechodzi pozytywną przemianę. To on zainspirował ją do tego, by życie zacząć pchać w innym kierunku. Do tej pory zajmowała się głównie rachunkowością, prowadząc biuro. Dziś – choć dotychczasowej działalności nie porzuciła – jej myśli są skupione na tym, co było jej przeznaczone, czyli jeździectwie i realizowaniu jubilerskiej pasji.

    farys_design_2

    Przez rok istnienia .Farys.Design. jeździecką biżuterię poznała cała Polska. Małgosia jeździ z nią po najważniejszych zawodach w kraju, jej wyrobami zaczęła interesować się zagranica. Wszystko dzieje się w zaskakująco szybkim tempie. Kto wie, gdzie właścicielka Farysa będzie za kolejny rok. Pewne jest jednak to, że nieważne ile miałaby pracy i zamówień, dla niej zajęciem numer jeden pozostaną długie wyprawy ze swoim ulubieńcem po kaszubskich lasach. Bo przyjaźń z żywą inspiracją należy skrupulatnie pielęgnować.

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere