• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Paweł Durkiewicz

    Kochający mąż, ojciec i redaktor. Nocami ogląda ligę NBA, a w dzień zwalcza wszelkie problemy siłą spokoju. Z wykształcenia badacz dusz, z zamiłowania amerykanista, z pasji dziennikarz. Powtarza często za Leninem, że film jest najważniejszą ze sztuk. Entuzjasta humoru Davida Lyncha, perfekcji Stanleya Kubricka i szaleństwa w oczach Jacka Nicholsona.

    Pół wieku później – nowej rewolucji nie widać

    2018-07-10
    Rok 2018 już za półmetkiem. Co rusz przypomina nam się o przypadającej w tym roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Koncerty, uroczystości, wystawy, gesty – często ładne i wzruszające, często dziwaczne i tandetne. Umyka w tym wszystkim pamięć o innym ważnym momencie historii. A 50 lat temu miały przecież miejsce zdarzenia, które odmieniły cały świat.

    Rok 1968 wspominano u nas oczywiście w marcu, w związku z rocznicą strajków studenckich i ustawą o IPN. Ale polski Marzec był elementem szerszego zjawiska, które ogarnęło niemal cały świat i miało swoje epicentrum we Francji. To był wielki zryw młodych, którzy nie godzili się na zastany porządek – masowe protesty wymierzone były m.in. w niesprawiedliwość społeczną, narzucaną z góry konserwatywną obyczajowość i narastający militaryzm najwiekszych mocarstw. Studenci kierowali się idealizmem i wiarą w zmiany, choć inni nazywają to infantylizmem, naiwnością czy wręcz głupotą „rozpieszczonego lewactwa”.

    I choć rewolucja nie zwyciężyła, pod względem nowych idei niewątpliwie pchnęła świat do przodu. Fundamentalne dla dzisiejszego Zachodu wartości - swobody obyczajowe (takie jak oczywisty dostęp do antykoncepcji), liberalizm światopoglądowy, troska o ekologię i równouprawnienie płci – to w dużej mierze dziedzictwo roku 1968.

    Dziś, gdy o tamtych zdarzeniach czyta osoba z mojego pokolenia (a urodziłem się 20 lat po 1968), ogarnia człowieka pewna zazdrość i poczucie bezsilności. Czy pokolenie dzisiejszych studentów byłoby w stanie zdobyć się na utworzenie tak silnego intelektualnego frontu? Patrząc na Polskę, śmiem twierdzić, że nie, i nawet o tym nie myśli. Mamy instagram, food trucki, seriale on demand, designerskie klubokawiarnie i perspektywę stabilnej pracy w korporacji. Zamiast muzycznych następców Janis Joplin czy Jima Morrisona, na juwenaliach słychać już często hity disco polo. Rewolucyjna iskierka pojawiła się tylko raz, kilka lat temu, przy okazji demonstracji przeciw ACTA, co złośliwie nazywano walką o prawa do nieskrępowanego ściągania pornografii.

    Rozeszło się po kościach.

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere