• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Grzegorz Kramer SJ

    W pewnym momencie życia zacząłem prosić Boga: „zrób bym był szczęśliwy”. I zrobili mnie proboszczem w Opolu. Czy jestem szczęśliwy? Sam nie wiem, ale próbuję w tym, co mi się przydarzyło szukać wszystkiego, co się da by szczęściem innych obdarzać. Odkryłem, że najwięcej frajdy jest w tym by innym pokazać, że Bóg jest dobry. Wbrew temu, co my – ludzie pokazujemy innym o Nim. Żyję czterdziesty drugi rok na tej ziemi. Pomiędzy kilkoma światami. Próbując znaleźć swoje miejsce w świecie, a zarazem dzieląc się swoją drogą, bo wiem, że sporo już błędów popełniłem, więc mogę je pokazywać innym, by nie musieli wywarzać drzwi otwartych. Nazywam się Grzegorz Kramer, jestem jezuitą, księdzem.

    Zbytnio

    2018-07-09

    Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. Te dwa zdania uczą mnie dystansu do tego, co przeżywam, kim jestem i co dzieje się w moim życiu.

    Żyjemy bardzo często, oczywiście mając dobre intencje, przyszłością: kolejną szkołą, studiami, pracą. Jednak ten brak troski o to, co dziś, wychodzi później po latach. W teraźniejszości, która wydaje się tak mało istotna, jest to, co zasadnicze – miłość. Tę można okazać drugiemu człowiekowi tylko tu i teraz, nie w przyszłości. Co jest moją zbytnią troską? Podkreślam za Jezusem słowo zbytnią. W czym przesadzam, albo inaczej, w czym panikuję, myśląc o swoim życiu i swoich relacjach? Gdzie brakuje mi dystansu do prostych, codziennych rzeczy? W czym uważam siebie w tym, co robię, za niezastąpionego?

    Nie można dwóm panom służyć. Nie damy rady żyć dla Boga i mamony. Słowo mamona warto rozumieć nie tyle jako pieniądz, to też, ale generalnie jako moje osobiste bogactwo, którym mogą być: rzeczy, osoby, wizje na swoje życie, relacje czy poglądy polityczne. Wszystko w moim życiu może stać się mamoną, która staje do konkurencji z Bogiem. Możemy wiele spraw, osób i rzeczy kochać, czynić je ważnymi w naszym życiu, ale dramat zaczyna się wtedy, kiedy one stają się najważniejsze, kiedy nasza miłość do nich staje się większa niż miłość do Boga. Bywa tak, że mówimy o naszej wielkiej miłości do Boga, a w rzeczywistości coś zaczyna urastać do większej miłości. Bóg się wtedy nie obraża, nie grozi karą.

    Kiedy Jezus mówi o niemożności służenia dwom panom, o niemożności kochania dwóch panów, to tylko dlatego, że doskonale zna nasze serce i wie, że ono nie potrafi udźwignąć takiego podziału na dłuższą metę, że to się musi skończyć znienawidzeniem, odrzuceniem jednego z nich. W tej trudnej walce o kochanie tylko jednego, musi przyjść moment decyzji. Decyzji trudnej i bolesnej. Wtedy rozpoczyna się w nas walka. Widzimy każdą z możliwości jako dobro. Trzeba wielu rozmów z przyjaciółmi, z samym sobą i z Bogiem. Wtedy też przychodzi moment, w którym człowiek jakby stał pod murem. Z jednej strony jest Miłość, którą nazywamy Bogiem, która tak mocno przyciąga, a z drugiej strony stoi inna miłość, która jest silna i mocna. Człowiekowi wydaje się, że na moment decyzji, który wcale nie musi być szybkim momentem, że właśnie na ten moment Bóg jakby zapomniał o nim. Bóg jednak nie zapomina i nie staje się naszym wrogiem. Jeśli tak czujemy, to dobrze, bo to znaczy, że się z Nim liczymy, że jest dla nas bardzo ważny.

    Zbytnia troska, moje przesadzanie i niemożność kochania sercem podzielonym między dwóch bogów. W tych wezwaniach Bogu nie zależy na pogrążaniu nas w smutku, samooskarżeniu. Raczej zależy Mu bardzo na tym, byśmy sobie przypominali, że nasze serce i życie, bez względu na to, kim jesteśmy, nie jest śmietnikiem, do którego wrzucam, co bądź, ale byśmy próbowali je porządkować. By być wolnym.

    Tak naprawdę wzywa nas dziś do ryzykowania. Wybór to jest ryzyko. Ryzyko straty, ale równocześnie zysku, w postaci wolności. Czasem wolimy wrzucać w siebie wszystko, pod płaszczykiem zbierania wielu doświadczeń. Właśnie wtedy zaczynamy cierpieć od nadmiaru. Nie dajmy sobie wmówić, że Bóg nas chce ograniczyć tylko do siebie. Nie! On pragnie dla nas wolności, dlatego przypomina nam, jak ją osiągnąć. Bóg nie jest naszym wrogiem, jest dobrym Przyjacielem, a dobry Przyjaciel to taki, który mówi trudne rzeczy, bo wie, że relacja między przyjaciółmi jest oparta na prawdzie, nie na podlizywaniu się. Nie trzeba mieć wszystkiego, by być szczęśliwym.

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere