• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Najwspanialsze w Ameryce

    2018-06-21
    Żadna inna metropolia na pacyficznym wybrzeżu Stanów Zjednoczonych tak efektywnie nie łączy swobodnej atmosfery nadmorskiej miejscowości wypoczynkowej, łagodnego klimatu i dogodności życia w wielkim mieście. Amerykanie nazwali San Diego najwspanialszym miastem Ameryki. I chyba bardzo się nie pomylili.

    sand_diego_3_1

    Jeszcze dwadzieścia lat temu lepiej było nie kręcić się w downtown po zmroku. Dzisiaj, po gruntownej przebudowie, jest to nowoczesne centrum miasta, tętniące nie tylko życiem biznesowym, ale też towarzysko-kulinarnym. Liczne stylowe restauracje serwujące menu z wielu zakątków świata, bary, kafejki, piwnice winiarskie i kluby przyciągają tak turystów, jak i lokalnych mieszkańców. Na tym polu downtown z powodzeniem konkuruje z pachnącą czosnkiem, pobliską Little Italy i bardziej ekskluzywnymi nadmorskimi miejscowościami La Jolla i Del Mar.

    Spacerując słoneczną promenadą Embarcadero, chłonę nowoczesno-marynistyczną atmosferę tego miasta. Na prawo strzelają w górę ciekawe architektonicznie, skąpane w błękicie nieba wieżowce, a na lewo rozciąga się obszerna zatoka San Diego Bay ze stojącymi przy kei żaglowcami z minionej epoki, parowcem, zakotwiczonymi jachtami. Po niebieskim akwenie porusza się wiele białych punkcików. Wygląda na to, że odbywają się jakieś regaty.

    sand_diego_4

    Być tutaj daleko od wody jest raczej trudno. Ona też nadaje miastu specyficzny, niewymuszony, charakter relaksu. Hrabstwo San Diego szczyci się stu kilometrami wspaniałych, oceanicznych plaż i dwiema dużymi zatokami. Znajduje się tu jedno z najlepszych wybrzeży po pacyficznej stronie USA. Czysta woda, równo idące oceaniczne fale, szerokie, piaszczyste plaże, złote klify. Ciągną tu wszelkiej maści słońcoluby, plażowicze, surferzy i piasko-spacerowicze. “Life is a beach” potwierdza się w pełnym tych słów znaczeniu, zwłaszcza w miesiącach letnich. Deptaki są wtedy zapełnione bosonogimi przechodniami, rowerzystami, deskorolkarzami, wymieszanymi razem i zobowiązanymi respektować się nawzajem. Na plażach nie stawia się żadnych konstrukcji, jedynie podwyższone budki dla ratowników i siatki do gry w siatkówkę.

    Jeżeli ktoś chciałby jednak odpocząć od szumu oceanu, może spędzić czas nad zatoką Mission Bay. To prawdziwa chluba miasta i raj dla wodniaków: żeglarzy, kajakarzy, narciarzy wodnych i użytkowników wszelkich innych nietonących pojazdów. Dziesiątki kilometrów meandrujących ścieżek okalających Mission Bay są magnesem dla biegaczy i wielu prozdrowotnie zorientowanych mieszkańców tej okolicy.

    sand_diego_1_1

    Miasto kryje w sobie jeszcze jedną ciekawostkę – jest to miejsce, gdzie założono pierwszą europejską osadę na zachodnim brzegu Ameryki. Początkowo istniał tu tylko hiszpański fort, presidio, wybudowany w 1769 roku. Osada zaczęła się prężnie rozwijać po uzyskaniu przez Meksyk niepodległości w 1821 roku. Dzisiaj możemy oglądać odrestaurowane budynki adobe (zbudowane z suszonej cegły składającej się głównie z gliny i słomy), a także domy z wczesnego okresu amerykańskiego (Kalifornia została włączona do Unii w 1850 roku).

    Przechadzając się po historycznych uliczkach starego miasta (old town), z łatwością zapomina się o zgiełku metropolii. To zupełnie inny świat, jakby przeniesiony dwieście lat wstecz. Nawet osoby, które tu pracują, poprzebierane są w kostiumy z tamtej epoki. Widzimy siedzibę gubernatora i obszerne rezydencje prominentnych mieszkańców, hotel Cosmopolitan, stajnię i powozownię, stylowy sklepik, w którym kupisz wszystko, od buffalo jerky i tabaki po mąkę i landrynki. Pośrodku old town mieści się plaza, duży plac, gdzie kwitło życie towarzyskie, a za meksykańskich czasów odbywały się fiesty, walki kogutów i rodeo.

    W San Diego znajduje się również pierwsza franciszkańska misja. Misje miały decydujące znaczenie w kolonizacji Kalifornii. Było ich 21 i rozmieszczono je w odległości jednodniowej podróży. Ostatnia w łańcuchu wybudowana została na północ od San Francisco. W Kaliforni są one najstarszymi zabytkami, mającymi, no cóż, tylko trochę ponad 200 lat, ale dla miłośników historii i zabytków sakralnych są zdecydowanie warte zobaczenia.

    sand_diego_2_1

    Miasto jest wspaniałym punktem wypadowym, praktycznie w cztery strony świata. Do centrum Los Angeles dostaniesz się w niecałe 2 godziny. Do Las Vegas zajedziesz w 5-6. A do spektakularnego Wielkiego Kanionu, parków Zion, Bryce i Monument Valley dojedziesz praktycznie w ciągu dnia. Na południu, po meksykańskiej stronie granicy, znajduje się 1000-kilometrowy pas Baja California. Natomiast jeśli fascynuje Cię… oceaniczne wędkowanie, możesz zawsze pozostać w San Diego, wskoczyć na kuter i wypłynąć na wielką wodę po grubą rybę. Tuńczyk prawie zawsze bierze. 

    Latem, podczas gdy cały ten region Stanów Zjednoczonych smaży się w gorącym pustynnym słońcu, znad oceanu w San Diego nieustannie wieje przyjemnie chłodząca bryza. Lepiej więc zostać na miejscu. Nie bez powodu nazwano to miasto najwspanialszym w Ameryce. 

     

    Małgorzata Jarzembowska 

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere