• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: "Jest takie miejsce..." i "Szukaj mnie" a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Zbzikowany na punkcie sportu, oszalały na punkcie muzyki. Wielbiciel twórczości z duszą.


    Koniec cyrku, idzie futbol

    2018-06-13
    Teraz już wreszcie mundial. Wreszcie rozmowy o konkretach, o wynikach, o sposobie gry, o wyborach selekcjonera i formie rywali. Koniec o tym, że piłkarze znowu jechali na trening rowerami lub o tym co i jak zjedli na śniadanie. Nie będzie transmisji z lądowania helikopterami czy z przejazdu autokaru na stadion. Zacznie się wreszcie poważna piłka.

    Być może skończy się czas, w którym wszyscy rozmawiali z wszystkimi o piłce. Bo kiedy zaczyna się futbol, pewnych pytań nie wypada zadawać a mikrofon trzeba oddać innym. Skończy się czas, w którym media absurdalnie oszalały na punkcie reprezentacji. Teraz szaleństwo będzie uzasadnione – to czas mundialu. I skończy się czas, w którym sportowcy innych dyscyplin po raz kolejny przekonali się jak życie jest niesprawiedliwe.

    Zainteresowanie reprezentacją podczas zgrupowania i dwóch ostatnich meczów towarzyskich było tak irracjonalne, że mogło wprowadzić w błąd tych, którzy nie do końca wiedzieli kiedy zaczynają się mistrzostwa świata. „To już mundial?”. Nie, to nie mundial, to mecze przygotowawcze, które rzadko wychodzą dobrze. A nawet jeśli wychodzą dobrze to może to być powód do zmartwienia, że forma przyszła za wcześnie.

    Polska oszalała. Nielogicznie, niemądrze, nierozsądnie. I już martwię się na zapas konsekwencjami tego szaleństwa. Bo jeśli piłkarze zawojują Rosję, nie uwolnimy się od nich przez pół roku. Jeśli zaś skończy się klapą, nie zniosę ani „nic się nie stało” ani żartów z polskiej piłki. Tych żartów, które pojawiają się zawsze kiedy Polska przegrywa, traci bramkę lub piłkarz pudłuje.

    Ale muszę o tym wszystkim zapomnieć bo uwielbiam wszystkie mundiale i euro. To jest czas wyjątkowy. I wcale nie oglądam wszystkich meczów po kolei. Nawet wyników wszystkich nie sprawdzam. Po prostu upajam się tą atmosferą, która trochę kojarzy mi się z dzieciństwem a trochę jest dziennikarskim spełnieniem, bo dzieje się dużo i zawsze ekscytująco.

    A zatem…zaczynamy. Kończymy 15 lipca. To znaczy mundial. Polacy w tym ostatnim dniu raczej nie zagrają, bo finał jest mimo wszystko nieosiągalny. Mimo wszystko bo wielu jest kibiców od święta, którzy widzą naszych na podium. A wygrana 4:0 z Litwą w tym przekonaniu ich utwierdza. Tyle, że Litwa jest słaba, na wiele nam pozwoliła. Na o wiele więcej niż Chile. Te dwa mecze dowodzą, że z silniejszymi będziemy mieć problem, z łatwiejszymi poradzimy sobie gładko. Szkopuł w tym, że łatwych na mundialu nie będzie. Schody będą od początku.

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere