• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Adam Cissowski

    To nie on wybrał media, ale one pochłonęły go bez reszty. I tak jest już od ponad 7 lat. Najpierw była telewizja i portal informacyjny, teraz radio i... ciągle nowe wyzwania. Zawsze blisko i na bieżąco z kulturą. Dzięki niej poznał niezwykłych ludzi i spełnił niejedno marzenie. W wolnym czasie interesuje się tenisem, genealogią rodzinną oraz podróżuje.

    Małgorzata Gorol: Od pierwszego spojrzenia czuć było, że jest między nami chemia

    2018-04-27
    Choć zagrała dopiero w dwóch filmach, już jest o niej głośno. Małgorzata Gorol dla jednych jest aktorką bez granic, dla innych wschodzącą gwiazdą i największym aktorskim odkryciem tego roku. Po roli w filmie Kingi Dębskiej „Plan B”, teraz można ją oglądać w obrazie Małgorzaty Szumowskiej – „Twarz”. – Życzę kolegom aktorom takiego debiutu i takiej przygody – mówi aktorka.

    Ci, którzy cię znają mówią, że jesteś „pracowita, energiczna, ambitna, a przy tym jeszcze ta śląska rzetelność”.

    Wszystko prawda.

    Skąd czerpiesz energię, którą bije od ciebie z ekranu?

    Myślę, że pewnie z kilku źródeł, ale rzeczywiście jestem człowiekiem, który ma w sobie dużo energii do spożytkowania. Na szczęście jest ona odnawialna.

    Wcielając się w postać masz jakieś granice, których byś nie przekroczyła?

    Każdy jakieś ma. Nie traktuję swojego zawodu aż tak ambicjonalnie, że muszę cały czas coś tylko przekraczać. Z drugiej strony, mam coś, co pewnie wiąże się z tą wspomnianą śląską rzetelnością, czyli wszystko co robię, to robię na 100 procent. Powiedziałabym wręcz, że działam radykalnie i ostatecznie. Nie chcę przecież, by moje lęki, wstydy, czy też brak kondycji albo lenistwo zniszczyły moją pracę. Dlatego też staram się wszystko robić z dużą otwartością.

    Każde kolejne doświadczenie uczy mnie dokonywania wyborów. Zawsze pamiętam jednak, by szanować siebie i niekiedy oszczędzać czy wręcz chronić.

    Gorol-min

    A w jaki sposób trafiłaś do obsady filmu „Twarz”, bo podobno to nie ty szukałaś tej roli?

    Tak, to prawda. Szukała mnie i znalazła Małgorzata Szumowska razem z Michałem Englertem. Przyjechali na spektakle do Teatru Polskiego we Wrocławiu. To była dość niecodzienna sytuacja, żeby reżyserzy jeździli za aktorami do innych miast i oglądali ich przedstawienia.

    Czyli właściwy casting odbył się na scenie, gdzie grałaś w spektaklu?

    Tak, „dostałam cynk”, że Małgosia będzie chciała się ze mną spotkać i zobaczyć mnie w spektaklu. Zapytałam, czy to będzie casting i mam się jakoś przygotować, ale powiedzieli mi, że nie. Miałam tylko przyjść nieumalowana. Jednego dnia zobaczyli spektakl, a drugiego się spotkaliśmy. To był właściwie casting, ponieważ musiałam odgrywać sceny zaręczyn z asystentem Małgosi, który nie jest aktorem.

    Twarz-min

    Już wtedy wiedziałaś, jaki to będzie film i jaka rola?

    Na pierwszym spotkaniu usłyszałam zaledwie kilka zdań na ten temat. Małgosia powiedziała mi, że „wiesz, ty jesteś taką dresiarą, na scenie taka energiczna”. Mimo wszystko byłam spięta i cały czas w lekkim szoku. Nic nie staram się ugrać, bo nawet nie miałam się kiedy przygotować. Wszystko było robione zupełnie na dziko, ale myślę, że właśnie ta dzikość zaowocowała. Moja bohaterka, czyli Dagmara jest przecież trochę taką dzikuską.

    Jak wspominasz pracę na planie filmu „Twarz”?

    Muszę przyznać, że to była największa przygoda filmowa w moim życiu. Wielkie emocje, pierwszy film, prawdziwy debiut u reżyserki tak uznanej, którą szanuję i której filmy oglądałam w kinie. Było to dla mnie spełnienie marzeń.

    Gdy zaczynaliśmy pracę na planie, czyli dwa lata temu, byłam też w ciekawym momencie rozwoju mojej kariery teatralnej. Spełniło się wtedy moje największe marzenie, ponieważ zaczęłam próby do „Procesu” Krystiana Lupy, także dwa marzenia w tym samym czasie.

    Potwierdzasz, że u Szumowskiej praca przypomina bardziej świętowanie?

    Praca pracą, a fun funem. Absolutnie tak i cały czas to powtarzam, ale niektórzy nie wierzą. Nie było nerwów, podnoszenia głosu czy krzyków reżysera. Były proste komunikaty, przez co praca szła nam szybko. Nie było wielu dubli, za to bardzo dużo momentów humorystycznych. Z przyjemnością wracałam na plan, bo mieliśmy zdjęcia w kilku transzach, więc co parę miesięcy wracaliśmy do siebie. Życzę kolegom aktorom takiego debiutu i takiej przygody.

    Twarz2-min

    Co było najtrudniejsze w odgrywaniu roli Dagmary?

    Najtrudniejszy był dzień przed rozpoczęciem zdjęć, bo wydawało mi się, że nie mam absolutnie pojęcia, o co chodzi z tą rolą. Nie wiedziałam nic, więc stres na pewno był. Oczywiście były też sceny, z których nie byłam zadowolona, ale poszły w niepamięć, bo montaż wszystko uratował.

    Dostrzegasz elementy wspólne z postacią odgrywaną w filmie?

    Sobą tam nie jestem. Widzę oczywiście pewne elementy wspólne. Już w trakcie zdjęć pytałam o to Małgosię, jak to się stało, że akurat mnie wybrała. Sama, gdybym wiedziała, że jest casting do tzw. dresiary, to prawdopodobnie bym nie poszła. Nie spodziewałabym się, że ktoś może pomyśleć, że nadaję się do takiej roli. Szumowska odpowiedziała mi, że „co ty, właśnie powinnaś grać dresiary, ty masz energię na ekranie, a żeby grać takie dziewczyny, trzeba mieć temperament, a ty go masz”. Chodzi więc o temperament, energię i tę dzikość, a nie to, czy ktoś jest z małej miejscowości, czy nie.

    Ale w postaci Dagmary widać tę małomiasteczkowość, prowincję. Czy to było trudne dla Ciebie?

    Nie, to nie było trudne. Może dlatego, że nie starałam się grać kogoś z małego miasteczka czy ze wsi. To są przecież młodzi ludzie, a Dagmara wygląda też trochę jak elf, zupełnie jakby była z bajki. Zdaniem Małgosi Szumowskiej tu akurat pasowały jej moje odstające uszy. Zwracała mi też uwagę na to, że moja bohaterka ma być dziwna, że dziwnie chodzi i tańczy.

    Twarz5-min

    A partnerowanie Mateuszowi Kościukiewiczowi było wyzwaniem?

    Pierwszą sceną na planie była scena zaręczyn właśnie z nim. Mateusza znałam ze szkoły, bo jesteśmy równolatkami. Nawet o tym rozmawialiśmy, że choć jesteśmy w jednym wieku, to dziwnym trafem tak się stało, że on zrobił już 20 filmów, a ja dwa. Spotkałam się więc już z doświadczonym aktorem i muszę przyznać, że jako partner bardzo mi pomagał. Na nic by się ta pomoc jednak zdała, gdyby nie to, że od pierwszego głębokiego spojrzenia sobie w oczy czuć było, że jest między nami chemia. Czasami tak się zdarza, a czasami nie. Tu akurat się udało.

    Bardzo dużo grasz też w teatrze.

    To zupełnie co innego niż praca na planie filmowym. Od początku miałam zresztą plan, żeby  poprowadzić swoją karierę w taki sposób, aby to teatr był moim fundamentem. Cieszę się, że doświadczenia filmowe, czy tak duże wydarzenia, jak premiera w Berlinie przyszły do mnie tak późno, bo ileś tam lat po skończeniu szkoły. Teraz jestem mocniejszą aktorką i myślę, że z każdym dniem coraz lepszą. Oczywiście ten flirt z kinem zamierzam na razie kontynuować.

    Gorol2-min

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere