• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Adam Cissowski

    To nie on wybrał media, ale one pochłonęły go bez reszty. I tak jest już od ponad 7 lat. Najpierw była telewizja i portal informacyjny, teraz radio i... ciągle nowe wyzwania. Zawsze blisko i na bieżąco z kulturą. Dzięki niej poznał niezwykłych ludzi i spełnił niejedno marzenie. W wolnym czasie interesuje się tenisem, genealogią rodzinną oraz podróżuje.

    Mateusz Kościukiewicz: "Nie wiem, jak daleko może się posunąć moja Małgosia"

    2018-04-20
    Choć wciąż młody, to już bardzo doświadczony aktor. Mateusz Kościukiewicz ma już bowiem na swoim koncie 20 ról filmowych. Widzowie mogą go kojarzyć z takich produkcji jak: „Wszystko co kocham”, „W imię”, „Matka Teresa od kotów” czy „Amok”. W najnowszym filmie Małgorzaty Szumowskiej – „Twarz” wcielił się w główną postać. – Wobec reakcji, jaką ma się na ten film, można zobaczyć swoją prawdziwą twarz – zauważa Kościukiewicz.

    Jak ważna jest twoim zdaniem twarz dla człowieka?

    To bardzo ciekawy temat. Twarz to taka nasza wizytówka, coś bardzo osobistego, ale także element ciała, który jest poddawany nieustannej ocenie ze strony innych. Współcześnie silny jest trend zabiegania o to, żeby twarz była jak najbardziej właściwa, oczywiście według narzuconych kanonów piękna.

    Ty również dbasz o swoją twarz?

    Nie jestem facetem jakoś przesadnie dbającym o sprawy doczesne, ale dla aktora twarz jest oczywiście bardzo ważna, pewnego rodzaju marką.

    Myślę, że jest też tym fragmentem naszego ciała, w którym widać jak żyjemy. Nawet się mówi, że to jak człowiek żyje, widać po jego spojrzeniu. To, co mamy w oczach jest bezpośrednim przełożeniem tego, co myślimy i czujemy. Temat naprawdę ogromny, dzięki czemu można pogłębiać niezmienną i prostą narrację filmową.

    Amok

    Twojemu bohaterowi, Jackowi zmienia się twarz w wyniku operacji po wypadku. Czy wraz z tą zmianą, zmienia się również jego wnętrze?

    Ten film jest mocno związany z koncepcją lustra i ma też lustrzaną narrację, co jest ciekawym i rzadko stosowanym zabiegiem. Od pewnego momentu postać, którą odgrywam staje się pewnego rodzaju figurą. Dzięki niej widzowie mogą postawić się w sytuacji, w której się znalazł mój bohater.

    Jak sądzisz, co zobaczą w tym lustrze, jak już się w nim przejrzą?

    To jest niezwykła moc tego filmu i bardzo szanuję go właśnie za to, że obnaża pewnego rodzaju brutalną prawdę. Wobec reakcji, jaką ma się na ten film, można zobaczyć swoją prawdziwą twarz.

    Czyli każdy z nas jest w stanie odnaleźć jakąś cząstkę siebie w głównym bohaterze?

    Myślę, że nie chodzi konkretnie o bohatera, ale o cały film jako dzieło, które jest spójne i ma bardzo pogłębione studium. Warto go spróbować odebrać trochę głębiej i może wtedy dostrzeże się jego prawdziwą siłę.

    Twarz6

    To twój drugi film z Małgorzatą Szumowską, która prywatnie jest twoją żoną.

    Tak, w pierwszym praktycznie nie wypowiedziałem żadnej kwestii, co jest podstawowym narzędziem dla aktora, a w tym odebrano mi twarz. Zobaczymy, czy będzie trzeci, bo nie wiem, jak daleko może się posunąć moja Małgosia.

    A jak wyglądała sama praca na planie?

    My z Małgosią bardzo dobrze się znamy. Powtarzam to za każdym razem, że na planie tak naprawdę chodzi o czas. To takie miejsce, gdzie jest on drogocenny i zawsze jest go za mało, a chciałoby się mieć go więcej. W sytuacji, kiedy jesteśmy na planie jako małżeństwo, to oszczędzamy masę tego czasu. Między reżyserem, a aktorem bardzo często toczy się swego rodzaju gra, a my jesteśmy pozbawieni tego elementu. Możemy od razu przechodzić do konkretnych zadań i realizacji materii filmowej, którą mamy do zrobienia. To nam daje komfort.

    Czyli więź prywatna jednak ułatwia pracę.

    Tak, zasadniczo ułatwia. Po prostu pewne rzeczy mówi się bez ogródek, wprost. W normalnej relacji aktor-reżyser nie może to zaistnieć, bo reżyserzy chcą, żeby aktorzy realizowali swoje zadania bez względu na wszystko. Ja akurat wolę, kiedy mówi mi się wszystko wprost. Pracowałem w taki sposób nie tylko z Małgosią, ale również z innymi reżyserami. Im prościej, tym można szybciej dojść do dobrych efektów, co działa na korzyść filmu.

    Twarz

    A jakieś artystyczne kłótnie się nie zdarzają?

    Plan filmowy jest takim miejscem, gdzie spotyka się bardzo wielu ludzi. Tam nie panuje demokracja, a raczej absolutna, mocno konserwatywna monarchia. To jest niezbędne, bo w kinie autorskim realizuje się pewną wizję. To jest także praca zbiorowa, więc wszyscy ciężko pracują na końcowy efekt. Tak naprawdę każdy, kto może się czuć jego współautorem, bo bez choćby najmniejszych elementów dany film po prostu by nie powstał.

    Praca zbiorowa, a potem wspólny sukces. Jak przyjęliście nagrodę na Festiwalu w Berlinie?

    Na pewno duże szczęście, radość, satysfakcja, duma oraz ciekawe doświadczenie. Bardzo ważna nagroda, której przyznanie odbiło się szerokim echem w środowisku europejskich filmowców. Duże wyróżnienie, ale trzeba iść dalej.

    To taki kolejny kamień milowy dla polskiego kina?

    Myślę, że na pewno. Mamy grupę filmowców w Polsce, ale jeszcze trochę nam brakuje, by być nową falą, tak jak w przeszłości była grecka czy rumuńska. Walczymy o to. Bardzo chcielibyśmy, aby polskie kino było jednym z kluczowych kinematografii w Europie.

    Twarz5

    Aktorom zwykle przyczepia się jakieś łatki, tobie również. „Głos pokolenia” czy „najbardziej utalentowany”. To pomaga czy wręcz przeciwnie?

    „Głos pokolenia” to chyba jeszcze w czasach, gdy zbyt wielu moich kolegów nie zaistniało. Teraz w moim wieku jest kilku świetnych aktorów. Można mówić o swego rodzaju fenomenie, co jest związane z powstaniem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i możliwością grania w filmach. Jak zaczynaliśmy to pojawiła się moda, żeby odkrywać talenty i zatrudniać do głównych ról młodych aktorów. Całe pokolenie na tym skorzystało i weszliśmy przez to dużą grupą młodych. Dzisiaj to już mam wrażenie przechodzimy powoli do klasy średniej. (śmiech)

    Szykujesz już jakiś kolejny film?

    Tak, mam plany, ale zobaczymy. Z doświadczenia wiem, że nie ma sensu rozmawiać o planach, bo to jest tak ryzykowna branża, że bardzo dużo projektów, w których miałem brać udział nie zostało zrealizowanych z różnych przyczyn, także finansowych. Wiele z nich zasługiwało na to, żeby powstać. Jesteśmy nadal dość biedną kinematografią i nie stać nas na to, żeby realizować więcej filmów. Myślę, że ludzi, którzy chcieliby je robić i mają talent jest dużo, tylko przydałoby się więcej pieniędzy na polskie kino.

    Kościukiewicz

    Ale w dorobku masz też zagraniczne produkcje, choćby jedną w tym roku.

    Tak, było parę rzeczy, które zrobiłem poza Polską. Akurat jeśli chodzi o wszystkie anglosaskie produkcje, to pozycja aktorów z Europy Wschodniej jest dość specyficzna i nie ma sensu rozwodzić się nad tym. Dopiero widząc efekt można powiedzieć, że się w danym filmie zagrało bądź ewentualnie zaistniało.

    Wykonujesz zawód, który kochasz, a co robisz, jak nie pracujesz?

    Bardzo zwyczajne rzeczy: dom, rodzina. Jakieś pasje, choćby literatura. To jest moje ulubione i najwspanialsze zajęcie, jakie mogę uprawiać w wolnym czasie.

     

    fot.: materiały prasowe

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere