• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Paweł Durkiewicz

    Kochający mąż, ojciec i redaktor. Nocami ogląda ligę NBA, a w dzień zwalcza wszelkie problemy siłą spokoju. Z wykształcenia badacz dusz, z zamiłowania amerykanista, z pasji dziennikarz. Powtarza często za Leninem, że film jest najważniejszą ze sztuk. Entuzjasta humoru Davida Lyncha, perfekcji Stanleya Kubricka i szaleństwa w oczach Jacka Nicholsona.

    Hygge, klocki i ostatni (?) rewolucjonista

    2018-04-16
    Okrągłe jubileusze ważnych wydarzeń wypada czcić. A gdy przypadają w tym samym roku, warto je połączyć i zadbać o wyjątkową oprawę. Z tego założenia wyszli Duńczycy, którzy na przypadające w tym roku 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, 750-lecie królewskiego zamku w Kolding, 50-lecie Legolandu oraz 30-lecie portu lotniczego w Billund zaprosili Lecha Wałęsę, obchodzącego 35-lecie otrzymania Pokojowej Nagrody Nobla i swoje 75. urodziny.

    Tak różne od siebie okazje sprawiły, że wizyta polskiego noblisty (komentowana szeroko w całej Danii jako Lech Walesa Tour) zaowocowała historiozoficzną refleksją, wzruszeniem, ale i sporą dawką humoru, wesołego nastroju i serdeczności w stylu hygge. Sam Lech Wałęsa pokazał zaś, że wciąż jest w dobrej formie i ma sporo do powiedzenia. Ale po kolei.

    Na lotnisku w Billund, które było współorganizatorem całej imprezy, na przyjazd byłego prezydenta Polski oczekiwał dostojny komitet powitalny, na czele z Uffe Ellemannem-Jensenem, byłym ministrem spraw zagranicznych Danii z lat 1982-93 i jednym z bardziej zasłużonych polityków najnowszej historii regionu skandynawskiego.

    walesa_4

    - Niewiele jest narodów tak upartych i zakochanych w wolności jak Polacy, a Lech Wałęsa i jego historia są tego świetnym przykładem – powiedział Ellemann-Jensen. – Dla mojego pokolenia to jedna z postaci ikonicznych. W mrocznych czasach, w jakich przyszło nam wtedy działać, to on wniósł promyk nadziei i pokazał, że zmiany są możliwe. Zawsze będziemy mu za to wdzięczni. Dziś obaj zgadzamy się co do tego, że demokracja, o którą tak walczyliśmy, jest w kryzysie.

    Na wspólnej konferencji prasowej połączonej z debatą o kondycji porządków demokratycznych obaj politycy nie szczędzili sobie słów uznania, choć nie na każdej płaszczyźnie łatwo było im się porozumieć. Krótko po tym, jak były szef duńskiej dyplomacji wspomniał o ustanowionych 25 lat temu kryteriach kopenhaskich (zbiór wymogów politycznych i ekonomicznych, jakim muszą podołać państwa wstępujące do Unii Europejskiej), Lech Wałęsa stwierdził, że to jedne z „przegadanych” rozwiązań, które nie nadążają za duchem czasu. – Dziś ludzie już nie chcą nawet czytać takich długich tekstów – przekonywał. – Trzeba to uprościć!

    Przywódca pierwszej „Solidarności” niewątpliwie pozostawał sobą i chętnie uciekał się do barwnych porównań i analogii, z których słynie od lat. Na pytanie z sali o swój stosunek do rozwoju potęgi Chin, odpowiedział metaforą motoryzacyjną. – Załóżmy, że moja Polska to samochód osobowy jadący z prędkością 150 km/h. Chiny to potężny ciągnik z trzema wielkimi przyczepami. Nie może przecież pędzić tak samo!

    - Panie prezydencie, w Danii naszym ulubionym środkiem transportu jest rower – zripostował Uffe Ellemann-Jensen.

    walesa_2-min

    Po debacie przyszła pora na lżejsze klimaty i… zabawę. Władze Legolandu, czyli gigantycznego kompleksu rozrywkowego będącego główną atrakcją turystyczną Danii, przygotowały dla Lecha Wałęsy jego własną figurkę wykonaną z klocków lego. Ludzik z charakterystycznymi wąsami, przypominającymi nieco białe śmigło, trafił na makietę lotniska Billund w Minilandzie, wielkiej wystawie ze znanymi budynkami i miastami odwzorowanymi w skali mikro. Uśmiechów nie brakowało również nazajutrz, w efektownym Lego House, supernowoczesnym centrum zabawy i edukacji, otwartym we wrześniu zeszłego roku. Polski noblista nie krył podziwu wobec takich atrakcji jak wysokie na blisko 16 metrów Drzewo Kreatywności, zbudowane z blisko 6.5 milionów klocków lego.

    Ostatniego dnia wizyty na Wałęsę czekał tłum studentów Uniwersytetu Południowej Danii w mieście Kolding. Podczas debaty były prezydent z wielką energią odpowiadał na pytania z sali. A dotyczyły one nie tylko przeszłości i historii, lecz również międzynarodowych bolączek dnia dzisiejszego.

    - Zawsze miałem nadzieję, że będę ostatnim rewolucjonistą. Ale jeśli sprawy będą dalej szły w tym samym kierunku, ludzie wyjdą na ulicę – konstatował z goryczą były prezydent. - Wciąż nie mamy odpowiedzi na pytanie o wspólne fundamenty, na jakich chcemy rozwijać Europę. Nawet jeśli to udałoby się ustalić, pojawia się drugie pytanie: jaki system ekonomiczny powinniśmy dobrać na nowe wyzwania? Na pewno nie komunizm. Ale też nie kapitalizm w takiej formie, jaką mamy teraz. Dziś 10 proc. ludzkości ma w kieszeni majątek 90 proc. globalnej populacji. I niech nawet tak będzie, tylko niech ten majątek pracuje i dla nich, i dla całego społeczeństwa. A do tego dochodzi rozwój technologii, z którą musimy jakoś wspólnie żyć… Moje pokolenie pokonało wiele barier, jednak przed wami stoją nowe problemy, o których musicie rozmawiać, debatować, szukać rozwiązań.

    Pobyt Lecha Wałęsy w Danii zwieńczyła gala VIP w zabytkowym hotelu Koldingsfjord. W obecności lokalnych władz i elit biznesowych, pierwszy lider „Solidarności” dziękował za gościnność i apelował o rozsądne budowanie wspólnej Europy w oparciu o prawa i obowiązki.

    walesa_3

    - Moje pokolenie już przeszło do historii. To, czego dokonaliśmy, zostanie zapamiętane na wieki. Ale teraz wasza kolej. Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, które są mi zadawane. Gdyby Wałęsa miał na wszystko receptę, po raz drugi dostałby Nobla! – powiedział bohater wieczoru. A chwilę później wraz z gośćmi wysłuchał adaptacji klasycznej antywojennej piosenki „Last Night I Had the Strangest Dream” w wykonaniu polsko-duńskiego zespołu z udziałem Czesława Mozila. W tle sceny leciały archiwalne nagrania z czasów karnawału „Solidarności”.

    *****

    O wizytę byłego polskiego prezydenta zapytaliśmy jedną z uczestniczek spotkania na uniwersytecie. - Przyjazd Lech Wałęsy to dla nas wielkie wydarzenie – odparła Eva. – Kojarzy nam się on z czasami, w których były wielkie podziały i cały świat zachodni trzymał kciuki za kraje takie jak Polska czy Czechosłowacja. Sądzę, że „Solidarność” to dla całego świata ważny przykład i inspiracja. Wiem, że w swoim kraju Wałęsa budzi kontrowersje, podczas gdy na całym świecie jest przyjmowany jak bohater. To dziwne. I tak, czytałam o rzeczach, które zarzucają mu jego przeciwnicy, ale sądzę, że wśród postaci historycznych po prostu nie ma ludzi nieskazitelnych i trzeba się z tym pogodzić. Skoro dla nas jest bohaterem, dla Polaków powinien być tym bardziej. Tak mi się przynajmniej wydaje…

     

    Zdjęcia: Edyta Bartkiewicz

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere