• Współpraca
  • O nas
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Jerzy Schejbal

    Urodzony w Nowym Sączu. Absolwent krakowskiej PWST w 1968 roku. Aktor teatrów w Krakowie, Lublinie, Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie. Wykładowca i Dziekan PWST we Wrocławiu. Profesor Akademii Teatralnej w Warszawie. Aktor, reżyser i pedagog. Laureat kilkunastu nagród i posiadacz paru odznaczeń państwowych i srebrnej Gloria Artis. W tym roku obchodzi pięćdziesięciolecie pracy artystycznej.

    Gdybanie, czyli "Cobybyłogdyby"

    2018-04-16
    Któregoś dnia, przechodząc obok kolektury totolotka, zobaczyłem w witrynie tablicę z prognozowaną wygraną. Jakaś niebotyczna, przekraczająca wyobraźnię suma. Odruchowo pomyślałem: A CO BY BYŁO GDYBY?

    Wstąpiłem, zapłaciłem podatek od marzeń. I nic nie wygrałem. Ale ile radości sprawiło mi wydawanie tych wirtualnych pieniędzy, wiedzą tylko ci, którzy podobnie jak ja od czasu do czasu oddają się tej przyjemności. Bo to jest przyjemność. Może naiwna, infantylna, nieracjonalna, dająca złudną nadzieję, ale niezaprzeczalna przyjemność. Jest w tym jakaś zapomniana nuta z dzieciństwa, kiedy rzeczywistość wykreowana prowadziła w światy zamknięte przed stępioną wrażliwością dorosłych. Wtedy nie było tego pytania, ono nie padało, bo nie mogło, bo dziecięcy umysł, jeszcze nieobarczony cywilizacyjnym doświadczeniem, posiadał odwagę, otwartość i brak oporu przed urzeczywistnianiem tworów nieokiełznanej wyobraźni. Ale ten flashback czasami nas – może nie wszystkich – dogania i wtedy „cobybyłogdyby” staje się uprawnionym sposobem magicznego zaklinania rzeczywistości. Ile razy zadawaliśmy sobie pytanie o podejmowane decyzje i ich konsekwencje? Z pewnością nie raz, prawda? Żaden wstyd, ot, taka niewinna spekulacja. Czy TAK było dobrze, a może trzeba było INACZEJ. Co by było, gdybym został, albo została, nie z TYM partnerem czy z TĄ partnerką? Gdybym oddał głos na TĘ, a nie TĘ partię? Gdybym WTEDY został w domu? Wybrał inne studia? I tak dalej, i tak dalej. Ciekawość tego, co w rękach losu, może jest i chybiona, ale czy czasem nie pomaga? Nie jest doraźnym antidotum na stres? Przyznaję bez wstydu, że uprawiam to „gdybanie” z przyjemnością. Mam nawet swoje ulubione sytuacje i tematy. Może to skrzywienie zawodowe, bo jako aktor muszę dbać o stan mojej wyobraźni, a może jeszcze moje krótkie spodenki nie do końca się ze mną pożegnały? Jałowe zajęcie, strata czasu? Zastanówmy się. Świadome „gdybanie” to puszczenie wodzów fantazji, które może być przecież inspiracją do fantastycznych, realnych pomysłów, niebanalnych rozwiązań, może skierować w rejony nieprzeczuwane, w realu niebrane serio pod uwagę.

    Drodzy Czytelnicy, przy zawrotnym tempie naszego życia taka chwila refleksji, z pozoru mało poważnej, może pozwoli Wam na złapanie dystansu do siebie. Spowoduje, że przez chwile potraktujecie się mniej serio. To nie tylko się przydaje, ale i opłaca. Widzenie świata przez pryzmat marzeń wyjdzie mu tylko na dobre.

    Zastanawiam się nad tym, „cobybyłogdyby”, jak by wyglądała nasza rzeczywistość, gdyby niektóre pozytywne fakty w życiu kulturalnym, społecznym czy politycznym, które się wydarzyły w przeszłości, się nie wydarzyły? I „cobybyłogdyby” miałoby się wydarzyć to, co podpowiada nam lęk o przyszłość? Strach pomyśleć. Trenujmy magiczne myślenie. Ono może pomóc wyprzedzić skutki i niewykluczone, że może ustrzec przed przykrym zaskoczeniem. Myślę, że warto poddać się czasami tej z pozoru banalnej grze wyobraźni, by w sytuacjach skrajnych, kiedy trzeba podejmować dojrzałe i odpowiedzialne decyzje, nie stanąć przed spóźnionym pytaniem „CO BY BYŁO, GDYBY”?

    A na deser :

    Pewien dziennikarz z Kurytyby

    Wpadł w polityki twarde dlań tryby

    Biedak nie wyczuł wiatru kierunku

    I już nie było znikąd ratunku

    A mógł przewidzieć, co byłoby, gdyby?

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere