• Współpraca
  • O nas
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Adam Cissowski

    To nie on wybrał media, ale one pochłonęły go bez reszty. I tak jest już od ponad 7 lat. Najpierw była telewizja i portal informacyjny, teraz radio i... ciągle nowe wyzwania. Zawsze blisko i na bieżąco z kulturą. Dzięki niej poznał niezwykłych ludzi i spełnił niejedno marzenie. W wolnym czasie interesuje się tenisem, genealogią rodzinną oraz podróżuje.

    "Muzyka łączy, music unites". Elżbieta Penderecka wierzy w ocieplenie stosunków polsko-izraelskich

    2018-03-21
    Krystian Zimerman, Anne-Sophie Mutter czy Szymon Nehring wystąpią na tegorocznym 22. Wielkanocnym Festiwalu im. Ludwiga van Beethovena, który rozpoczął się w Warszawie. Tegoroczna edycja to także koncerty m.in. w Katowicach, Krakowie czy Wrocławiu. – Prowadzimy taką politykę, żeby publiczność w całej Polsce miała możliwość posłuchania i zobaczenia tych wielkich nazwisk w muzyce klasycznej – podkreśla Elżbieta Penderecka, dyrektor generalna festiwalu.

    Penderecka1

    Rozpoczął się 22. Wielkanocny Festiwal im. Ludwiga van Beethovena. Jaki jest motyw przewodni tegorocznej edycji?

    Mamy w tym roku różne ważne rocznice i naturalnie nie możemy obchodzić ich wszystkich, ale myśl przewodnia to: Beethoven i wielkie rocznice. Ta najważniejsza to oczywiście 100-lecie niepodległości Polski. Będziemy też obchodzić 70-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Izraelem. Ponadto mamy 100-lecie Estonii, ale też i inne rocznice, jak choćby 85-lecie świętej pamięci, nieżyjącego już wielkiego Henryka Mikołaja Góreckiego, ale też 85-lecie Krzysztofa Pendereckiego. W końcu, niemniej ważna rocznica, czyli 100-lecie urodzin Leonarda Bernsteina.

    Wspomniała Pani o stosunkach polsko-izraelskich. Ich obecny stan raczej daleki jest od świętowania.

    Muzyka łączy, music unites. Nikt z nas nie wiedział, że będzie takie ochłodzenie stosunków polsko-izraelskich. Dobrze się stało, że mamy na festiwalu koncert z udziałem orkiestry Camerata Jerusalem, bo powinien on w jakimś sensie pomóc. Patronat otrzymaliśmy od Pani Anny Azari, która bardzo miło przyjęła mnie w ambasadzie w Warszawie. Będzie też jej krótki tekst do programu. Orkiestra przyjeżdża z Jerozolimy pod batutą Avnera Birona.

    Tym koncertem chciałam podkreślić, że Polska była pierwszym krajem, który uznał państwo Izrael, stąd zaproszenie. Nie jest przypadkiem, że dla Cameraty Jerusalem, ponieważ właśnie z tą orkiestrą grał nasz wybitny pianista Szymon Nehring. Był to I koncert Beethovena, który właściwie zdecydował o jego wygranej w konkursie im. Artura Rubinsteina w Tel-Avivie w zeszłym roku. Jak mówił mi pan Biron, po tym wykonaniu prawie wszyscy wiedzieli, że pierwszą nagrodę otrzyma nasz Rodak. Tym razem na Festiwalu Szymon wykona II Koncert Beethovena.

    Nehring

    Nie zabraknie też innych młodych wschodzących gwiazd fortepianu, które będą miały swoje koncerty.

    Będzie Krzysztof Książek, ale również Łukasz Krupiński, który zagra Fantazję polską Ignacego Jana Paderewskiego z po raz drugi powołaną Orkiestrą Santander, tym razem pod batutą wybitnego dyrygenta amerykańskiego – Lawrence’a Fostera. Zagra też chiński pianista Conrad Tao z Buffalo Philharmonic Orchestra i wykona koncert fortepianowy George’a Gershwina. W końcu mamy 120. rocznicę urodzin tego kompozytora.

    Najważniejszą postacią fetowaną w tym roku wydaje się jednak Leonard Bernstein. Dlaczego akurat on?

    W końcu mamy, jak wspomniałam 100-lecie jego urodzin. To, że został dyrektorem muzycznym nowojorskiej filharmonii zawdzięcza innemu wielkiemu Polakowi. Był nim szef tejże instytucji do 1943 roku, który później przyjął amerykański paszport, a o którym trochę zapomnieliśmy, czyli Artur Rodziński. Dzięki niemu i Kusewickiemu (Siergiejowi – przyp. red.), jak zachorował Bruno Walter, 25-letni Leonard Bernstein, dopiero co po studiach, dostał szansę na wielką karierę.

    Gdy przyjechał do Nowego Jorku mieszkał w suterenie, bo nie miał pieniędzy na opłacenie czynszu. Wówczas Rodziński powiedział, że nie będzie szukać innych wielkich dyrygentów i z trójki zdolnych wybrał właśnie Bernsteina. 13 listopada 1943 roku odbył się koncert, który transmitowała CBS, a w programie znaleźli się Wagner, Schumann i Strauss. Występ okazał się wielkim sukcesem i był to początek wielkiej kariery Bernsteina.

    Orkiestra

    W jaki sposób Bernstein zaistnieje podczas Festiwalu?

    Już poprzez koncert, inaugurujący, w którym usłyszeliśmy II Symfonię „The Age of Anxiety”. Przy fortepianie zasiadł nasz wielki, polski pianista Krystian Zimerman. Skoro mamy patrona Beethovena to na początku zabrzmiała III Symfonia Es-dur op. 55 „Eroika”. Mieliśmy to szczęście, że Zimerman zagrał tę samą symfonię, którą wielokrotnie grał pod batutą Bernsteina, a teraz Simona Rattle’a. Wykona ją też m.in. w Baden-Baden, Berlinie, Salzburgu i na festiwalu w Luzernie. Tam zagra tylko jeden koncert, a u nas wystąpił aż dwukrotnie.

    Jak ściąga się takie gwiazdy, jak Krystian Zimerman. Czy trudno go było sprowadzić na Festiwal?

    Ja bardzo szanuję prywatność Krystiana Zimermana, to wielki artysta. Wyszłam z założenia, że od czasu do czasu będę wysyłała mu smsy i pytała, czy jednak nie rozważyłby zagrania na Wielkanocnym Festiwalu i wreszcie się doczekałam. Zgodził się nawet na zagranie drugiego koncertu. W tym celu musieliśmy przesunąć otwarcie Festiwalu na 16 marca.

    Krystian

    Wystąpią jednak gwiazdy nie tylko fortepianu ale i skrzypiec.

    Z Anne Sophie Mutter było podobnie. Grała już u nas 9 lat temu i tyle czasu czekałam, by wróciła do Polski. Tym razem z koncertem Beethovena pod batutą Cristiana Macelaru z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach. Zagra również recital w Krakowie, Katowicach i we Wrocławiu. Koncert Beethovena poza Warszawą powtórzy także w Katowicach.

    Prowadzimy taką politykę, żeby koncerty odbywały się nie tylko w stolicy, która jest miejscem festiwalu, ale żeby publiczność miała możliwość posłuchania i zobaczenia tych wielkich nazwisk w muzyce klasycznej. Współpracujemy z wieloma miastami w Polsce i jeżeli możemy, to staramy się powtarzać niektóre koncerty.

    Mutter

    Jak pani scharakteryzowałaby publiczność, są to stali bywalcy, czy docieracie też do nowych melomanów?

    Coraz więcej młodzieży widzimy na koncertach, takiej niemuzycznej, z medycyny, prawa czy politechniki. Przychodzą i to w ogromnej ilości. Myślimy o tym, aby rozpocząć też koncerty dla dzieci, bo to jest nasza przyszła publiczność. Za chwilę przecież siwe głowy znikną spośród melomanów wielu filharmonii.

    Co obecnie ściąga publiczność do filharmonii i sal koncertowych?

    Myślę, że jeśli młodzież przyzwyczajona do słuchania muzyki w domu, raz wejdzie do filharmonii, to do niej powróci. Chcemy też przywrócić koncerty nocne, wieczorne, gdzie będzie trochę jazzu. To może przyciągnąć zupełnie inną publiczność, która później wejdzie do sal koncertowych.

    Mogę tylko dodać, że jestem szczęśliwa, bo mam wspaniałą polską, warszawską publiczność, ale też tę ze świata. Przyjeżdża ogromna ilość melomanów w mniejszych czy większych grupach. Witają się, mówią, że byliśmy w zeszłym roku na festiwalu. To jest to, czego organizator oczekuje. Tak właśnie jeżdżą do Salzburga, Lucerny, cieszę się, że zaczęli jeździć do Warszawy.

    Ja-z-Penderecką

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere