• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Tomasz Sobierajski

    Socjolog z zawodu i z pasji. Wytrawny badacz społecznych zjawisk i kulturowych trendów. Naukowiec 3.0 nie bojący się trudnych wyzwań, międzynarodowej współpracy i interdyscyplinaroności. Wykładowca akademicki i akademik z ambicjami. Znakomity słuchacz oraz wnikliwy obserwator. Kustosz dobrych manier i trener poprawnej komunikacji. Apostoł dobrej nowiny i przeciwnik złych emocji. Z zamiłowania sportowiec i podróżnik. Wegetarianin, cyklista i optymista. Nowojorczyk z duszy, berlińczyk z wyboru i warszawianin z miłości. Dla nas pisze o tym, co jest ważne w ludziach i dla ludzi.


    Natalia Kukulska: Z dala od patosu

    2018-03-17
    Niewiele jest wokalistek, które mają odwagę na to, żeby konsekwentnie, wbrew trendom, podszeptom i komercyjnym naciskom, budować swoją pozycję na rynku muzycznym. Natalia Kukulska jest jedną z nich. Kiedy słucha się piosenek z jej ostatniej płyty „Halo, tu Ziemia”, człowiek cieszy się, że nie jest sam ze swoimi „wątpliwościami inteligenta”. Że gdzieś tam jest ktoś, kto myśli i czuje podobnie. Natalia, pisząc swoje piosenki, nie definiuje świata przy pomocy prostych prawd. Zadaje mądre pytania. Tyle. I aż tyle.

    Natalio, spotykamy się przy okazji twojego nowego projektu „Halo, tu Ziemia”. Dzięki tej płycie przeniosłem się już na twoją planetę i powoli się rozgaszczam.

    O, cudownie! Zapraszam.

    Zanim porozmawiamy o tej płycie, chciałbym cofnąć się do twojego poprzedniego albumu „Ósmy plan”. Po jego przesłuchaniu ktoś zapytał mnie, jaka jest ta płyta. Odpowiedziałem wtedy: „Mam poczucie, że Natalia przestała się bać”. Bo tyle w tej muzyce było odwagi, bezkompromisowości, powietrza, oddechu i… wolności. I kiedy po dwóch latach pojawił się twój singiel „Kobieta”, promujący tę nową płytę, ucieszyłem się, że ta wolność wciąż w tobie jest. A może nawet jest jeszcze silniejsza!

    Na płycie „Ósmy plan” są manifesty, zwłaszcza tekstowe, związane z wolnością, w których zaznaczam swoje poczucie niezależności, na przykład w piosenkach „Dyspensa” czy „W nosie”, albo wyrazistym singlowym „Miau”. Ale też płyta była o tyle szczególna, że powstawała w bardzo trudnym dla mnie czasie i sporo tam gorzkiej refleksji. Była podsumowaniem moich myśli związanych z trudnymi tematami.

    natalia_kukulska_5

    Jakimi?

    Na przykład z przemijaniem – piosenka „Na koniec świata”, czy z oceną kondycji naszego społeczeństwa, jak piosenka „Pióropusz”, w której z lekkim cynizmem spoglądam na wszystko to, co się dzieje dokoła. Mam jednak wrażenie, że na tej płycie jeszcze ciągle stawiam się z tyłu, w pozycji osoby obserwującej, o czym śpiewam w piosence „Ósmy plan”. Natomiast na płycie „Halo, tu Ziemia” wyszłam na powierzchnię.

    Więcej! Nie dość, że wyszłaś na powierzchnię, to jeszcze poleciałaś w kosmos.

    Dokładnie. A co się będę ograniczać?! Ta płyta jest nowym początkiem dla mnie z wielu powodów. Zdałam sobie sprawę z tego, że na siłę nikogo do siebie nie przekonam. Ludzie, którzy tkwią w jakichś schematach myślenia i tak będą w nich tkwić, nieważne, co by się stało. Cieszę się, że „Ósmy plan” zyskał sobie nową publiczność, nawet jeśli nie był to wielki komercyjny strzał. Natomiast „Halo, tu ziemia” od strony artystycznej jest… spełnieniem.

    Singiel „Kobieta”, był – w moim odczuciu – wspaniałym manifestem tego, o co walczyły kobiety w zeszłym roku.

    Można w różny sposób zabierać głos w dyskusji. W tej piosence chciałam akurat opisać cechy naszego charakteru, oddając zarazem hołd dla naszego bohaterstwa dnia codziennego. W zeszłym roku wzięłam sobie bardzo dużo na głowę, tak, jak zostało to zobrazowane w dość groteskowym teledysku. Jak to kobieta.

    natalia_kukulska_1

    Ale śpiewasz, że ta kobieta, która ma na swojej głowie tak wiele, ostatecznie sobie radzi. Mimo wszystko. A ty poradziłaś sobie?

    Jeśli jestem tu i teraz, to znaczy, że tak, choć nie było to łatwe, bo w zeszłym roku urodziłam dziecko i wydałam płytę. Trochę mnie to przerosło, bo już po pięciu tygodniach od urodzenia córeczki koncertowałam. I naprawdę naginałam czas, jak w piosence „Halo, tu Ziemia”, i „chociaż czas nieugięty, ścinałam zakręty”. To było duże wyzwanie dla mnie. Niemniej urodzenie dziecka, radość i zapewne hormony sprawiły, że poczułam przypływ nowej energii życiowej.

    Wracając do poczucia wolności w twoich tekstach i muzyce, o ile w „Ósmym planie” coś się otworzyło, to w przypadku najnowszej płyty stajesz się „masterką” od wolności i w piosence „Lunatyk” zachęcasz innych do tego, żeby podążyli za tobą. Bo ty im pokażesz, jak ta wolność wygląda, czym ona pachnie, jak smakuje.

    Ta piosenka akurat kojarzy mi się też z wezwaniem ludzi do mnie, tak muzycznie, na scenę. Jest zaproszeniem do wspólnej muzycznej podróży.

    Wspominam o „Lunatyku” również dlatego, że – o ile przy poprzedniej płycie miałaś trudny życiowo czas i wolałaś być w tym dalekim planie – o tyle tutaj, oprócz zaproszenia ludzi do swojego świata, dajesz im jednocześnie pewność, że masz siłę na to, żeby ich ugościć na swojej planecie trochę dłużej.

    Zapraszam do tego, by się oderwać od Ziemi, która bez nas kręci się i tak. Sztuka odpuszczania. W Lunatyku śpiewam, że „zapomnienie przyszło nagle”. Pretekstem do wolności, sposobem na wejście w nią, jest przestanie kontrolowania się, czyli zapomnienie. I to jest to, co mnie udało się uzyskać w niektórych piosenkach na tej płycie. Odnalazłam na nowo spontaniczność.

    natalia_kukulska_2

    Czyli przestałaś się bać i kontrolować?

    Zawsze byłam bardzo poukładana, wiedząca czego chcę, ale taka… perfekcyjna. Pamiętam, jak Kasia Kanclerz, promotorka z mojej wytwórni, przyszła kiedyś do mnie i powiedziała: „Wiesz co, Natalia, ty jesteś za bardzo perfekcyjna”. Pamiętam, jak mnie to wtedy uderzyło. Nie mogłam tego zrozumieć. Czy jak ktoś chce być dobry, lepszy, stara się być profesjonalny, to jest źle? Teraz już wiem, co Kasia miała na myśli. Chodzi o to, że ludzie chcą prawdy, a ona nie jest zawsze gładka. Na tej płycie jest trochę takiego brudu, spontanicznych myśli muzycznych, lekkich odjazdów dźwiękowych i brzmieniowych. Nie ma kalkulacji.

    Co nie znaczy, że płyta nie jest dopracowana muzycznie.

    Oczywiście! Wraz z muzykami staraliśmy się, by było jak najlepiej, ale najważniejszą rzeczą nie był kunszt, a wymiana myśli i energii. Nie ukrywam, że pomogło nam to, że większość materiału powstawała podczas wyjazdu, gdzie byliśmy odcięci od naszej codzienności, domowych problemów i uwikłań. Pojechaliśmy w góry, rozstawiliśmy sprzęt i instrumenty, w tym wiele syntezatorów analogowych, w których się kocham, i nagrywaliśmy.

    Jednak ten kunszt instrumentalny jest bardzo wyczuwalny na tej płycie. Kiedy jej słuchałem, miałem wrażenie, że nawet gdyby wam dać tylko zestaw garnków, to zrobilibyście genialną piosenkę.

    A był taki pomysł, wiesz? Do jednego z utworów, który nie wszedł na płytę, padło hasło, żebyśmy zagrali na tym, co nas otaczało wokół. I może jeszcze kiedyś do tego dojdziemy.

    Wierzę, że to zrobicie!

    Jak się ma wyobraźnię, a ludzie, z którymi pracuję, mają jej naprawdę bardzo dużo i są niezwykłą inspiracją, to można to wszystko zrobić.

    natalia_kukulska_4

    To, co jeszcze mnie szalenie na tej płycie i ucieszyło i – w warstwie tekstowej – zaskoczyło to, że jest tam tak dużo Boga. Kiedyś zajmowałem się socjologią religii i wiem, że – niezależnie od okoliczności – ludzie mają tendencję do tego, żeby stworzyć sobie Boga. I na Twojej planecie też pojawia się Bóg.

    Tak, on jest w wielu piosenkach.

    Myślę, że więcej niż w połowie. Ale dla mnie najbardziej wstrząsająca i poruszająca jest piosenka „To za mało”. W moim odczuciu jest to jedna z najpiękniejszych modlitw, jakie słyszałem w ostatnim czasie.

    Aż mnie dreszcz przeszedł. Bardzo mi miło. Ten tekst powstawał bardzo długo i był dla mnie bardzo trudny. Bo od jakiegoś czasu unikam i boję się patosu. Patos jest czymś, co mnie przerasta, przestrasza. Nazywanie wielkich uczuć, stawianie drogowskazów, pisanie piosenek o tym, jak żyć, co trzeba zrobić, nie jest w moim stylu. Już nie czuję takich rzeczy, a miałam takie piosenki w swoim repertuarze, chociaż to nie ja byłam ich autorką.

    Jesteś bardziej świadoma i wiesz, że świat nie jest czarno-biały?

    I mam coraz więcej wątpliwości. Kiedy napisałam ten tekst, to wąchałam go z różnej strony, podsuwałam różnym osobom do przeczytania, żeby zweryfikowały moje obawy.

    Mówisz o patosie?

    Chciałam mieć pewność, że ten utwór nie jest za mocny, za dosłowny. I jedyne, co rozwiewa moje wątpliwości i dało mi pretekst do tego, żeby ta piosenka znalazła się na płycie, jest to, że składa się ona w zasadzie tylko z samych pytań.

    To prawda.

    Są w niej zawarte moje wątpliwości, moje pytania, obawy, obserwacja, a nawet moje zgorszenie tym, co widzę. Pokazałam tekst tej piosenki zaprzyjaźnionemu księdzu, bo byłam ciekawa, jak on to odbierze. Powiedział mi bardzo fajną rzecz, że wszystkie pytania zbliżają do Boga i że to bardzo dobrze, że nazwałam swoje wątpliwości w ten sposób, choć padają tam mocne słowa…

    Ważne jest też to, że nie skupiasz się na jednej religii, bo to, o co pytasz w tej piosence jest uniwersalne i dotyczy wielu wyznań.

    Cieszę się, że tak to odebrałeś, taka była intencja.

    natalia_kukulska_3

    Przyrównałem tę piosenkę do modlitwy, bo modlitwa nie polega na bezrefleksyjnym odklepywaniu wyuczonych regułek, ale na rozmowie z Bogiem. Na zadawaniu pytań, które zmieniają nas samych. Zazwyczaj, rozmawiając z Bogiem, nie dostajemy odpowiedzi. Nie otwiera się niebo i nie pokazuje się na nim starszy pan z brodą, który rozwiewa nasze wątpliwości. Z tego powodu pytania do Boga są tak naprawdę pytaniami do nas samych.

    Czy to nie my sami stwarzamy sobie taki rodzaj kontaktu z Bogiem? Pytam: „Czy zagłaskany modlitwą masz spokojny sen? (…) Czy podzielony przez tłum umiesz poskładać się?”.

    Ta twoja rozmowa z Bogiem jest przepiękna i naprawdę mną bardzo wstrząsnęła, niemniej jest jeszcze coś innego, interesującego w twoich tekstach. Wybacz mi, że skupiam się tak bardzo na warstwie tekstowej, ale…

    Bardzo się cieszę, że się skupiasz, bo ja czekam na takie chwile, w których ktoś mnie wywoła do tablicy, żebym mogła coś więcej powiedzieć o tym, co piszę. Tym bardziej, że przecież tekst ma tak wiele interpretacji.

    Teksty na tej płycie są mi bardzo bliskie również z socjologicznej perspektywy, bo bardzo ładnie punktujesz w nich te zjawiska, które są charakterystyczne dla naszych czasów. Jak chociażby pogoń za wieczną młodością, niezgoda na starzenie się, jałowość rozmów, które prowadzimy z innymi i na które szkoda czasu. Przy czym nie jest to płyta pesymistyczna. Jest w niej dużo refleksji, ale dającej nadzieję. Pobudzającej do myślenia i działania. Zadajesz słuchaczom pytania o to, co robią ze swoim życiem i czy to jest to życie, które ich satysfakcjonuje.

    Tak, ale również większość tych rzeczy śpiewam sama do siebie. Tam jest autoironia. Gdy w piosence „Rekonstrukcja” śpiewam, że powinniśmy dopieszczać swojego ducha, a nie tylko ciało, śpiewam to również, a może przede wszystkim do siebie. Śpiewam o rzeczach, z którymi sama zmagam się na co dzień, z którymi mam problem. Na przykład teraz jestem w momencie, w którym macierzyństwo i praca wypełniają mi moje życie tak bardzo, że mam poczucie, że robię się jałowa. Nastawiona jestem na dawanie, a przecież by dawać, potrzebny jest pokarm. Mam za mało czasu na czytanie książek, chodzenie do teatru, sztukę, samotność. Jestem szczęśliwa i mam poczucie wielkiej pełni wtedy, kiedy zachowuję harmonię pomiędzy wszystkimi ważnymi aspektami w moim życiu. Muszę mieć paliwo.

    Chociażby po to, żeby potem móc pisać kolejne teksty.

    Tak. Po to, żeby się nakarmić czymś wzniosłym, coś przemyśleć. Mam w swojej rodzinie filozofa i przyjaciół, z którymi uwielbiamy dyskutować, pobudzać się do myślenia. Dzięki takim spotkaniom czuję, że się rozwijam. Śpiewam w piosence „Rekonstrukcja”, że „podnieść na duchu muszę ducha, bo wciąż na ducha jest posucha”.

    Mówiąc o sztuce, przejdźmy teraz da ostatniej prostej naszej rozmowy – taki jest też tytuł jednej z twoich piosenek na płycie „Halo, tu Ziemia”. Piszesz w niej, że jesteś tylko mgnieniem. Trudno mi się z tym zgodzić, ponieważ, jak sama wiesz, ludzie, którzy tworzą sztukę, żyją bardzo długo, a nawet zawsze. Myślę, że w twoim przypadku też tak będzie. Śmiejesz się. Czyżbym wpadł w patos?

    Nie. Śmieszne, że akurat wywołałeś piosenkę, która jako jedyna po polsku nie jest w pełni autorsko moja, bo w pisaniu tego tekstu pomagała mi Marika i ona użyła słowa „mgnienie”. To nie jest kokieteria, bo to mgnienie rozumiem jako jakiś ślad, który zaznaczamy po sobie.

    No tak, ale ślad może być bardzo mocny.

    Może. 

    Ja na przykład wiem, że twój mocny ślad zostanie w mojej duszy na zawsze, właśnie dzięki piosence „To za mało”, która zainspirowała mnie do duchowych poszukiwań.

    Bardzo się cieszę.

    Tomek Sagan, który robi nam podczas tej rozmowy zdjęcia, miał to szczęście, że był na jednym z twoich ostatnich koncertów. Po koncercie zapytałem go, jak było. Po chwili namysłu powiedział: „Wiesz, Natalia cała jest uśmiechem”. Po rozmowie z tobą mogę dodać jedynie, że jesteś czarującym uśmiechem.

    Bardzo dziękuję.

    To ja dziękuję za to spotkanie i za tę płytę. Realizuj dalej swój plan, bo tworzysz piękne rzeczy, które mocno zmieniają naszą muzykę.

    Takie słowa są dla mnie bardzo cenne, bo mimo tego, że manifestuję swoją wolność, zawsze z tyłu głowy mam to, że po drugiej stronie stoi słuchacz, odbiorca tego, co tworzę. Nie nagrywam tylko dla siebie, więc jeśli trafiam z moimi myślami i dźwiękami do kogoś, to jest to dla mnie największa radość.

     

    fot.: Zuza Krajewska

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere