• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Adam Cissowski

    To nie on wybrał media, ale one pochłonęły go bez reszty. I tak jest już od ponad 7 lat. Najpierw była telewizja i portal informacyjny, teraz radio i... ciągle nowe wyzwania. Zawsze blisko i na bieżąco z kulturą. Dzięki niej poznał niezwykłych ludzi i spełnił niejedno marzenie. W wolnym czasie interesuje się tenisem, genealogią rodzinną oraz podróżuje.

    "Wojtek jest jak kameleon i diament zarazem". Młynarski we wspomnieniach Damięckiego

    2018-03-17

    mlynarski, wojciech mlynarski, konfrontacje, festiwal mlynarskiego

    – On był człowiekiem, który pracował w amoku. Ten rodzaj pasji powodował, że był niezwykle płodnym artystą i stworzył niezliczoną ilość tekstów – mówi o zmarłym rok temu Wojciechu Młynarskim, aktor Grzegorz Damięcki. Dodaje, że dla niego był po prostu wielkim poetą. – Na jego tekstach można się sporo nauczyć o życiu, a jednocześnie opowiadać je niczym historie czy anegdoty. Każdy z nich to takie malutkie dzieło sztuki – podkreśla Damięcki. Wiele z nich będzie można usłyszeć podczas właśnie rozpoczynającego się Festiwalu „Młynarski w Ateneum – Konfrontacje”.

    Mija właśnie rok od śmierci Wojciecha Młynarskiego. Jak Pan go zapamiętał?

    Miałem ten zaszczyt poznać go zarówno w pracy, jak i prywatnie. Wojtek był człowiekiem, który pracował w amoku, oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Ten rodzaj pasji powodował, że był niezwykle płodnym artystą i stworzył niezliczoną ilość tekstów. Mało kto zresztą wie, że był najwspanialszym tłumaczem na język polski: Brela, Wysockiego i innych. Pisał dla wielu artystów piosenki, a także świetną poezję.

    Był takim literatem-etnografem z głową pełną anegdot. Z łatwością zapamiętywał różne zwroty. On zwyczajnie kochał prostego człowieka i jego praktyczną mądrość. Niekiedy dramatyczny ludzki los potrafił przekuć w piękne, wzruszające teksty.

    mlynarski, wojciech mlynarski, konfrontacje, festiwal mlynarskiego

    Mówi Pan, że pracowaliście razem. Przy jakiej okazji?

    Robiliśmy wspólnie „Zaświadczenie o inteligencji” (spektakl kabaretowy z 2002 roku – przyp. red.). To były teksty Jurka Dobrowolskiego, które Młynarski doskonale pamiętał z przedstawień z lat 60. XX wieku. Naprawdę świetnie nas (aktorów – przyp. red.) prowadził z nieodłącznym Jurkiem Derflem, swoim przyjacielem oraz wspaniałym kompozytorem i pianistą. Graliśmy to tu – w Teatrze Ateneum, z dużym powodzeniem. Wojtek był niezwykle błyskotliwy i wniósł dużo spostrzeżeń do tego spektaklu.

    Ateneum organizuje właśnie Festiwal „Młynarski w Ateneum – Konfrontacje”. To właściwa forma upamiętnienia, wspomnienia o Młynarskim?

    Bardzo jestem ciekaw, jak to wypadnie. Czasami myślę, że tacy wielcy, jak Czesław Niemen, Marek Grechuta, Ewa Demarczyk czy właśnie Wojtek Młynarski, to tak charakterystyczne i głęboko siedzące w głowie osobowości, że nie ma sensu w ogóle ich tykać. Interpretowanie tych piosenek z jednej strony wydaje mi się pozbawione sensu, ale z drugiej strony im częściej czytam te teksty, tym mocniej czuję, że Młynarski był wybitnym obserwatorem naszej rzeczywistości.

    Sam o sobie mówił, że był tekściarzem, ale dla mnie był wielkim poetą. Jego poezja jest po prostu ponadczasowa i zwłaszcza dzisiaj robi się bardzo aktualna. Szczególnie w naszej, polskiej, przedziwnej rzeczywistości, moim zdaniem niezbyt wesołej.

    mlynarski, wojciech mlynarski, konfrontacje, festiwal mlynarskiego

    Czego z jego tekstów może dowiedzieć się widz, a czego wykonujący je artysta?

    Warto się z nimi mierzyć, dlatego że pełnią funkcję edukacyjną. Na tekstach Młynarskiego można się sporo nauczyć o życiu, a jednocześnie opowiadać je niczym historie czy anegdoty. Każdy z nich to bowiem takie malutkie dzieło sztuki, zakończone puentą i jakimś morałem.

    Dawniej były takie bajki dla dzieci w telewizji, mądre i zakończone morałem, np. „Piesek w kratkę” czy „Zaczarowany ołówek”. Może trochę trywializuję i porównuję teksty Wojtka do kreskówek, ale jego piosenki są właśnie jak taki dobry szkic. Posiadają pewien rodzaj skrótowości i abstrakcji, która jest ponadczasowa.

    Wiele z nich będzie można usłyszeć podczas Festiwalu. Warto się wybrać?

    Sam zacieram ręce i jeżeli tylko czas pozwoli, to będę chodzić na te wydarzenia, dlatego że Wojtek jest jak kameleon i diament zarazem. Można go oglądać od wielu stron i pod każdym kątem. Sam zresztą będę miał zaszczyt wykonać jego utwór pt. „Bynajmniej”. To kapitalna ilustracja tego wszystkiego, o czym mówię.

    mlynarski, wojciech mlynarski, konfrontacje, festiwal mlynarskiego

    Festiwal „Młynarski w Ateneum – Konfrontacje” odbywa się w dniach 16-23 marca w warszawskim Teatrze Ateneum. Na widzów czekają koncerty, m.in. Jana Młynarskiego z zespołem, Piotra Machalicy, Macieja Maleńczuka, Włodzimierza Nahornego oraz Jacka Bończyka, a także spektakle „Róbmy swoje” oraz pokazy archiwalnych materiałów autorstwa Wojciecha Młynarskiego, w tym „Hemar. Piosenki i wiersze” i „Brel”, a także recital „Czterdziecha”. Nie zabraknie też ostatniego filmu „Młynarski. Piosenka finałowa” w reżyserii Alicji Albrecht.

     

    fot.: materiały prasowe

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere