• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Sylwia Gutowska

    Rozmawia, pisze, potem redaguje. Interesuje się kulturą wysoką, średnią i niską, bo jest prawdziwą (post)humanistką. Od dobrej książki woli tylko teledysk MC Hammera. Czasem śmieje się z własnych żartów, ale poza tym woli słuchać historii ciekawych ludzi. W poszukiwaniu sensu życia jeździ po mieście i śpiewa w swoim samochodzie.


    Czas luzera?

    2018-03-09
    Dosyć już biografii twórców Facebooka, smartfona czy innego „genialnego” wynalazku. Świat nasycił się propagandą sukcesu. Oto mamy obraz głęboko humanistyczny, a przy tym absurdalnie zabawny. Czas na opowieść o twórcy najgorszego filmu w historii Hollywood.

    Jak na ironię losu, po netflixowskiej komedii „Król polki” z Jackiem Blackiem w roli Jana Lewana, znowu mamy do czynienia z Polakiem w Ameryce. A przynajmniej wszystkie ślady wskazują na to, że człowiek, którego świat poznał jako Tommy Wiseau to Tomasz Wieczór z Poznania. Sam zainteresowany bowiem do swoich prawdziwych korzeni się nie przyznaje. Tommy to postać iście filmowa: przypominający wokalistę Type O’ Negative wielbiciel Jamesa Deana, na oko grubo po czterdziestce, a utrzymujący, że ma lat dwadzieścia kilka, z wyraźnym akcentem wschodnioeuropejskim, ale obstający przy tym, że pochodzi z Nowego Orleanu, prawdopodobnie posiadający ogromne pieniądze nie wiadomo skąd. Jest rok 2003 i po nieudanej próbie zawojowania Hollywood jako aktor, bohater postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i rozpoczyna pracę nad swoim wielkim projektem, zwanym „The Room”.

    disaster_artist

    Film, pomimo niemałych środków (około 6 milionów dolarów!), zadziwia mizerną grą aktorską, scenografią, dialogami, logiką fabuły... wszystkim. Zostaje okrzyknięty „Obywatelem Kane’em złych filmów” i staje się kultowy. Sam Tommy albo posiada wielkie zdolności dostosowania się do każdej sytuacji, albo jest genialnym tricksterem. Tak czy inaczej jest nie do zdarcia. Dziś wygląda jak czarnowłosa wersja Andy’ego Warhola i twierdzi, że ma niecałe czterdzieści lat.

    disaster_artist_2

    Jeśli sama historia Tommy’ego Wiseau nie przekonuje Was do pójścia do kina, polecam powód, dla którego powstał ten film – „The Room”. Za „The Disaster Artist” stoi James Franco, dość dobrze znany hollywoodzki amant (m.in. wszystkie trzy części „Spider Mana”), który tym razem, podobnie jak Tommy Wiseau, wziął się i za reżyserię, i odtwórstwo głównej roli. Na ekranie partneruje mu jego brat (Dave Franco jako przyjaciel głównego bohatera, Greg). Szkoda, że twórcy otrzymali tylko jedną nominację do Oscara (Scott Neustadter i Michael H. Weber za scenariusz adaptowany), bo naprawdę warto docenić pokazanie faktu, że świat składa się nie tylko z ideałów, ale i z oryginałów.

    „The Disaster Artist”, reż. James Franco, dystr. Warner Bros. Entertainment Polska

     

    fot.: materiały prasowe

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere