• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Aleksandra Budka

    Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


    Mikromusic: Podchodzić do siebie z czułością

    2018-03-11
    „Umiem godzić się ze sobą, trochę z ciałem, trochę z głową” – śpiewa na nowej płycie. I to hasło, które powinno wisieć nad łóżkiem każdej kobiety. Z kolei album „Tak mi się nie chce” zespołu Mikromusic mógłby zastąpić wszystkie poradniki dotyczące diet i samoakceptacji, piętrzące się na półkach współczesnych kobiet dążących do narzuconego przez społeczeństwo ideału. Natalia Grosiak śpiewa o sobie, ale w jej słowach odbijają się pokolenia Polek. Polek, które powinny podchodzić do siebie z czułością.

    Napisałaś hymn wszystkich, którzy wychodzą do pracy w poniedziałkowy ranek, czyli utwór „Tak mi się nie chce”.

    Zrobiłam to przede wszystkim dla siebie, ale przy okazji inni mogą też skorzystać. (śmiech)

    Przyłapałam kiedyś kolegę na tym, że ewidentnie zmęczony po całym dniu śpiewał pod nosem „Tak mi się nie chce”.

    Cieszę się, że piosenka, którą pisałam dla siebie, ma taki globalny wydźwięk.

    mikromiusic_1

    Chodzi o to, żeby pisać piosenki globalne, czy pisać piosenki osobiste, które nabierają globalnego wymiaru?

    Zależy od podejścia do pisania piosenek. W artystach śpiewających swoje piosenki ujmują mnie zawsze szczerość i emocje. I tym też sama się kieruję w pisaniu. Utwór, o którym mówimy, napisałam dla siebie. Pokazałam mój stosunek do ogólnego trendu i wymogu, żeby 2 dni po porodzie mieć płaski brzuch, zawsze wspaniały makijaż, super ciuchy i chodząc po mieście, lśnić. Żal mi czasu na takie działania i przejmowanie się opakowaniem w momencie, kiedy nasz świat przechodzi ogromny kryzys. Nie wiemy, czy mamy być, czy mamy mieć. Czy mamy wyglądać, czy zajmować się wnętrzem i inwestować w rozwój. Żeby zająć się tym, by być sexy, trzeba poświęcić tak dużo czasu. A mi się po prostu nie chce. Oczywiście – chciałabym – ale mi się nie chce.

    Kto wymaga od kobiet takiego poświęcenia? Mężczyźni czy inne kobiety?

    Zaangażowane są w to dwie strony. Jednak wydaje mi się, że najbardziej krytycznie na kobietę patrzy druga kobieta. Często chcemy wyglądać dobrze, by udowodnić coś drugiej kobiecie. Wartość wewnętrzna często polega na ocenie z zewnątrz. Jesteśmy ofiarami mediów, okładek, filmów, w których grają tylko piękni aktorzy. A zmienia nas przecież czas, porody, stres i ciało na to wszystko reaguje, choć my tak bardzo się tego boimy.

    mikromiusic_2

    W teledysku zagrał, sexy czy nie – pozostawiamy do osobistej oceny – Wojciech Mecwaldowski, obalający stereotyp żony czekającej w domu z obiadem.

    My nawet nie chcieliśmy tego stereotypu obalać, chcieliśmy go podkreślić. I ten rewers pokazuje dysproporcje w naszym świecie. Mamy kura domowego, zajmującego się dziećmi, i żonę bizneswoman, robiącą karierę i po godzinach zdradzającą męża ze swoim sekretarzem – nagle to wywołuje w nas bardzo silne uczucia. Gdybyśmy pokazali tę historię klasycznie, „po bożemu”, pewnie każdy by pomyślał: zasłużyła na to, wybrała taką drogę, zaniedbała się i to jej wina. W tym momencie mamy biednego Wojtka Mecwaldowskiego, który wiesza uprane staniki, szoruje podłogę w łazience i w końcu pod impulsem postanawia zrobić coś dla swojego związku. Ogarnia się, chce naprawić tę miłość.

    W tej piosence i teledysku, a w końcu na całej płycie, serwujecie dużą dawkę ironii. Myślisz, że słuchacze ją rozumieją?

    Mam nadzieję, że słyszą i wiedzą, że ja się tam uśmiecham i mrugam do nich okiem.

    Polacy potrafią posługiwać się ironią?

    Tak, w moim środowisku ironia jest powszechna. Mamy duże poczucie humoru, i to takie, którego inne kraje nie wyczują, charakterystyczne dla Polaków. Czepiamy się drobiazgów, lubimy dwuznaczności. Choć są różne poziomu dowcipu – od prostackiego kabaretu do inteligentnego żartu, czyli humor dla mas i humor dla niszy. Wiesz, siedzimy teraz przy stoliku i wydaje nam się, że świat wygląda tak jak ten stolik. Żyjemy w bańce, ale gdy z niej wychodzimy, otwieramy szeroko oczy, bo okazuje się, że ogromna większość społeczeństwa nie kupi mojej płyty i nigdy w życiu nie pozna Mikromusic. Pogodziłam się z tym.

    Pod jednym z nagrań piszesz ironicznie: „Następnym razem zrobię makijaż”. Odpowiedzią na to jest wysyp komentarzy internautów w stylu: „Nie musi pani robić makijażu, bo muzycy to też ludzie i chcemy ich oglądać bez makijażu”. I to jest właśnie niezrozumienie ironii.

    To tak jak tłumaczenie kawału. Słuchaczy się nie wybiera, ale ja i tak twierdzę, że na nasze koncerty przychodzą świetni ludzie. Rozmawiamy, wymieniamy się poglądami po koncertach, są naprawdę bardzo wrażliwi.

    mikromiusic_3

    Wracając do chcenia. Każdemu w życiu przecież czegoś się nie chce. A mam wrażenie, że ciągle musi nam się chcieć – odchudzać, ćwiczyć w siłowni, zdrowo się odżywiać, a nie siedzieć na kanapie w sobotę.

    Siedzieć w domu w sobotę to dla mnie najlepsza opcja. Ale trzeba mieć zgodę na bycie sobą. Chodzi o akceptację siebie, swoich pomysłów, brak lęku o to, że ktoś mnie o coś posądzi. Ja to jestem ja, lubię siedzieć w sobotę w domu i lubię być nudziarą. Ludzie mają problem z lubieniem siebie, ale to ma głębsze korzenie. System wychowywania dzieci bardzo się zmienił, dziś stawia się w takich relacjach na bliskość, o której dużo się pisze i mówi. I przede wszystkim bardzo szanuje się dzieci. 30 lat temu słyszało się, że ryby i dzieci głosu nie mają albo „co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Zmienił się też system uświadamiania dzieci co do seksualności i cielesności. Mówi się dziś dziecku: jesteś piękne, jesteś mądre, jesteś dobre. To są podstawy wychowania szczęśliwego człowieka, który później godzi się ze sobą, nie jest zestresowany, nie czuje na sobie oddechu społeczeństwa, które mu mówi, że ma chodzić na siłownię i mieć białe zęby. Moje pokolenie ma ogromne kompleksy – leczy je hejtami i nienawiścią albo brakiem akceptacji siebie i narzucaniem zadań, byle tylko dorównać ideałowi, który jest uznawany przez społeczeństwo.

    Moje pokolenie jest zakompleksione przez Instagram.

    Mam tu dużą pracę z moimi dziećmi, ponieważ ten proces występuje już w przedszkolu. Moje dziecko chce mieć wszystko z Elzą i z Anną, bo inne dziewczynki to mają. Ona nawet tej bajki („Kraina lodu” – przyp. red.) nie obejrzała do końca, bo się jej boi. Mówię jej: nie musisz być Elzą, możesz być sobą. Odnośnie Instagrama – słyszałam, że mój znajomy wpadł w depresję, bo nie ma tak fajnego życia, jak jego znajomi na zdjęciach na Facebooku.

    Jaka w takim razie powinna być współczesna kobieta?

    Sama mam problem z tym modelem współczesnej kobiety. Bo ja dążę w życiu do wewnętrznego spokoju, chcę być szczęśliwa, spełniać się zawodowo i być dobrą matką. A współczesna kobieta ma bardzo dużo zadań. Zaczyna rzucać swojego partnera na głęboką wodę, mówiąc mu: zostajesz z dziećmi, a ja wychodzę na miasto z przyjaciółką (kiedyś to panowie wychodzili wieczorem na piwko z kolegami). Zaczyna też „zadaniować” męża i wkręcać go we współpartnerstwo, wychowanie dzieci i prowadzenie domu. I to rolą kobiety jest wywalczenie względnej równości w obowiązkach. Oprócz tego wszystkiego mamy swoje pasje i życie zawodowe. Reasumując zatem: mamy do ogarnięcia sferę domową i rodzinną, zawodową, samorozwój oraz wychowywanie swoich facetów i zbliżanie ich do roli rzeczywistych partnerów. Jednak mówię to z perspektywy mojej bańki, nie wiem, jak mają inne kobiety.

    mikromiusic_4

    Piszesz: „Umiem godzić się ze sobą, trochę z ciałem, trochę z głową” i bardzo mi się to podoba.

    To jest właśnie akceptowanie siebie. Musiałam się tego nauczyć, mając kiedyś ogromne kompleksy – nie miałam zgody na swoje ciało, uważałam, że jestem mało elokwentna i inteligentna i tak dalej. I nie jestem taka jedyna na świecie. Usłyszałam niedawno coś bardzo mądrego: każdy człowiek na ziemi powinien iść do psychologa, wtedy świat byłby o wiele lepszy. Być może nawet nie byłoby wtedy wojen. Zgadzam się z tym. Bo ja do tego psychologa poszłam, a po roku nauczyłam się patrzeć na siebie z dystansem. To wspaniała umiejętność, która dała mi zgodę na ciało, które przecież mam zdrowe. Gdyby wszyscy sobie uświadomili, że mają idealne ciała, które dobrze funkcjonują, nie byłoby żadnych anoreksji ani bulimii. Poza tym – śmiejmy się z siebie, bądźmy swoim własnym przyjacielem, wtedy wszystko się wyrówna. Trzeba podchodzić do siebie z czułością.

    Czy ta współczesna dziewczyna nadal szuka chłopaka „nie palacza i nie biedaka” czy przestała, bo skupia się na sobie?

    Ja jestem już w wyższej grupie wiekowej, mam męża, dzieci i odhaczyłam parę zadań (śmiech). Ale mam przyjaciółki singielki. Mają duży problem – z jednej strony są niezależne i pełne pomysłów, a z drugiej strony doskwiera im ogromna samotność. Ta piosenka nie miała pomagać, miała określić sytuację.

    Nowa płyta też jest dla singielek.

    Nie zgadzam się z tym. W „Na krzywy ryj” albo „Tak tęsknię” ewidentnie śpiewam o byciu w związku.

    A ja widzę w tych tekstach pragnienie tego stanu – bycia w związku. Jednym słowem to bardzo kobieca płyta. Te teksty, inspiracje kierują Mikromusic do gatunku muzyki ludowej.

    Prostota jest piękna i ma w sobie siłę. W końcu do tego doszłam. 

    To cepelia na miarę XXI wieku.

    Proszę bardzo!

    Czy to znowu płyta z misją?

    Misyjność nam towarzyszy, ale bardziej w kwestii spotkań z ludźmi. Okazuje się, że piosenki mogą być drogowskazem lub nawet pewnego rodzaju pomocą psychologiczną.

     

    Natalia Grosiak – współzałożycielka, wokalistka i autorka tekstów w zespole Mikromusic. Grupa powstała w 2002 roku, cztery lata później wydała debiutancki album. Dziś ma na koncie 6 płyt studyjnych, premiera najnowszej, „Tak mi się nie chce”, odbyła się w październiku 2017 roku. Sam zespół określa ją „najbardziej piosenkową płytą Mikromusic, w większości inspirowaną muzyką lat 60. i 80.”.

     

    Zdjęcia: Robert Cybulski

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere