• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Paweł Durkiewicz

    Kochający mąż, ojciec i redaktor. Nocami ogląda ligę NBA, a w dzień zwalcza wszelkie problemy siłą spokoju. Z wykształcenia badacz dusz, z zamiłowania amerykanista, z pasji dziennikarz. Powtarza często za Leninem, że film jest najważniejszą ze sztuk. Entuzjasta humoru Davida Lyncha, perfekcji Stanleya Kubricka i szaleństwa w oczach Jacka Nicholsona.

    "Artyści biznesu" po latach

    2018-03-08
    Serial dokumentalny „Art-B. Made in Poland” odkurza sprawę, którą w latach 90. żyła cała Polska. Pokazane z perspektywy czasu tajemnice, pikanterie i absurdy historii Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego obnażają realia, w jakich wykuwała się III RP.

    Nie ukrywam, że wieść o zbliżającej się emisji nowej produkcji Canal+ wzbudziła we mnie wyjątkową ciekawość. Pierwsza połowa lat 90. to początki „wolnej Polski”, czas raczkującego (a już dzikiego) rodzimego kapitalizmu, a przy okazji moje dzieciństwo. Bawiąc się miniaturowymi samochodzikami po niedzielnych obiadkach, często słyszało się rozmowy rodzinne na tematy polityczne. Sprawa Art-B przewijała się w nich regularnie. Nie rozumiałem z tych ognistych debat za wiele, a nazwisko Bagsik wydawało mi się zdrobnieniem od imienia ubóstwianego przeze mnie naonczas królika Bugsa. Gdy kilkanaście lat później moja świadomość polityczna była już jako tako rozwinięta, temat osławionego oscylatora był już od dawna medialnie nieżywy. Dziś, w dobie niekończących się polemik o kryzysie polskiej demokracji, warto przypomnieć sobie, w jakich okolicznościach dwaj bliżej nikomu nieznani faceci przed trzydziestką – stroiciel fortepianów i lekarz – w ciągu kilku miesięcy osiągnęli majątki, które dziś liczylibyśmy w miliardach złotych. Co mówi to nam o tworzonych wtedy fundamentach państwa, w którym obecnie żyjemy?

    ART-B-Made-in-Poland_2

    Młodszym czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia: w zawierusze przemian ustrojowych i terapii szokowej zaordynowanej Polsce przez Leszka Balcerowicza, na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku, prawo bankowe i gospodarcze ze swoimi licznymi lukami przypominało dorodny ser szwajcarski. Dla przedsiębiorców z kontaktami, determinacją i pewnym kapitałem w kieszeni otwierało to drogę do gigantycznych fortun. Tą drogą poszli Bagsik i Gąsiorowski, którzy uruchomili tzw. oscylator ekonomiczny. Mechanizm polegał na uzyskiwaniu wielokrotnego oprocentowania tej samej kwoty pieniędzy w różnych bankach. Założyciele Art-B lokowali pieniądze na lokacie w banku A, po czym pobierali tzw. czek potwierdzony, z którymi udawali się do banku B, by czek zrealizować, założyć w banku B kolejną lokatę i pobrać… kolejny czek potwierdzony. Następnie procedurę powtarzali. W dzisiejszych czasach, z elektronicznymi połączeniami online między bankami, taki proceder nie byłby możliwy, jednak w ówczesnej Polsce wymiana informacji między poszczególnymi placówkami ciągnęła się dniami, a czasem nawet i tygodniami. W efekcie pojedyncza wpłata rosła o wartość oprocentowania nawet w kilkudziesięciu bankach! Tempo rozwoju spółki było więc zawrotne. W latach 1990-1992 Art-B (nazwa miała łączyć artyzm z biznesem) stworzyła sieć sześciuset firm-córek w pięćdziesięciu krajach świata, osiągając obrót 22,5 miliarda dolarów w ciągu osiemnastu miesięcy, co w realiach tamtych czasów było poziomem astronomicznym. Gąsiorowski i Bagsik mogli żyć w luksusie, jaki Polacy mogli widzieć co najwyżej w emitowanym wówczas w TVP serialu „Dynastia”. Zgromadzili m.in. imponującą kolekcję dzieł sztuki, z obrazami Picassa, Renoira, Kossaka i Malczewskiego.

    ART-B-Made-in-Poland

    Z czasem działalność Art-B zaczęła oczywiście rodzić podejrzenia, a w pewnym momencie wojnę spółce wypowiedział sam prezydent Lech Wałęsa. W lecie 1991 roku biznesmeni uciekli z Polski do Izraela, a wkrótce zostały wystawione za nimi listy gończe. W końcu przed sądem stanie tylko Bagsik, który dopiero w 2000 roku usłyszywyrok – 9 lat pozbawienia wolności (z więzienia wyjdzie po czterech latach).

    W sześcioodcinkowym dokumencie Anety Kopacz (mającej w dorobku nominację do Oscara za najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny) dobrze uchwycony jest cały absurd historii Art-B. Naświetlone są wariackie okoliczności powstania spółki, modus operandi jej założycieli, a także patowa sytuacja, w jakiej znalazł się polski wymiar sprawiedliwości, gdy afera wyszła na jaw. Pokrzywdzonym w sprawie Bagsika i Gąsiorowskiego był bowiem nie skarb państwa czy jakakolwiek konkretna instytucja finansowa, lecz „system bankowy”, który – tak argumentowali obrońcy biznesmenów – jako abstrakcyjny konstrukt nie mógł być ofiarą przestępstwa. Przed widzami mocno otwierają się też sami bohaterowie skandalu, którzy za wszelką cenę chcą wypaść wiarygodnie jako ofiary całej sprawy.

    Dodajmy jeszcze, że w jednym z odcinków serialu wspomniana jest też współfinansowana przez Ar.-B, a realizowana przez Mosad, operacja „Most” – przerzut Żydów z ZSRR i Rosji do Izraela w latach 1990–1992. To jeden z nieco zapomnianych, a bardzo ciekawych wątków naszej historii najnowszej.

    ART-B-Made-in-Poland_3

    Po obejrzeniu rekapitulacji największej afery finansowej początków III RP ze wszystkimi jej wątkami pobocznymi można zresztą zdziwić się, że nie podjęto jeszcze próby przeniesienia historii Bagsika i Gąsiorowskiego na duży ekran w formie fabularnej. Słodko-gorzki polski „Wilk z Wall Street”, z akcentami obyczajowymi, sensacyjnymi i komediowymi, miałby z pewnością szansę rozbić bank, ściągając do kin wielopokoleniową widownię.

     

    fot.: materiały prasowe

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere