• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Katarzyna Zdanowicz

    Od 2012 roku pracuje w TVN24. W CV ma też „Gazetę Wyborczą” Polskie Radio PiK, Radio Gra, Polsat i Polsat News. Lubi kawę i rozmowy. Nie kończy na jednym pytaniu, ale unika ludzi, którzy mówią bez końca. Jest też uzależniona od newsa i książek. Nie lubi marnować czasu i brzydzi się plotami.


    Kraj święconą wodą kropiony

    2018-03-07
    Po rewolucji w systemie edukacji myślałam, że choć przez chwilę resort da o sobie zapomnieć. Z przykrością muszę przyznać przed sobą, że byłam naiwna. Na początku informacja przeszła kompletnie niezauważona, ale wystarczyło kilka dni, by stało się o niej głośno.

    MEN proponuje nowych wychowawców klas dla szkół publicznych. To katecheci, którzy uczą religii. Jest już projekt rozporządzenia i wielka burza w sieci. Politycy i rodzice biją na alarm, bo to ostatni moment, by w całości nie poświęcono nam szkoły, która zgodnie z ustrojem ma być świecka.

    Może od początku. Mało kto pewnie pamięta, że religię do polskich szkół wprowadzono tylnymi drzwiami za rządów Tadeusza Mazowieckiego, kiedy szukano poparcia dla reform demokratycznych. Niektórzy do dziś mają wątpliwości, czy aby na pewno przez te wszystkie lata Kościół prawidłowo wypełniał tę rolę. Zostawmy jednak politykę i skupmy się na dzieciach. Skoro katecheta może być wychowawcą klasy, to idźmy o krok dalej i dajmy takie same uprawnienia woźnej. W obu przypadkach nie trzeba posiadać wiedzy pedagogicznej, umiejętności pracy z młodzieżą, odpowiedniego dla nauczycieli wykształcenia. Woźna miałaby jednak trudniej, bo jej praca podlegałaby ocenie dyrektora. Katechety nie może odwołać dyrektor szkoły, tylko biskup. I tu zaczynają się schody. Co w przypadku, kiedy dziecko nie chce chodzić na religię? Jest innego wyznania? Albo wybiera etykę? Czy wychowawca – katecheta będzie mógł obniżyć ocenę zachowania, kiedy dowie się, że uczeń chodzi nieregularnie do kościoła? A jeśli klasę trzeba będzie zabrać na spektakl, który kłóci się z wychowaniem Kościoła? Na razie słyszę wzburzenie rodziców, nazwanie pomysłu MEN paranoją. Tylko samo zagotowanie może niczego nie zmienić. Jeśli ten pomysł przejdzie, kolejnym może być zaliczenie religii do przedmiotów obowiązkowych. A wtedy rodzicom niezgadzającym się na szkołę religijną nie pozostanie nic innego jak szybko odkładać pieniądze, by przenieść dziecko do szkoły prywatnej, świeckiej.

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere