• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Orfeusz w piekle

    2018-03-02
    Jacques Offenbach to pierwszy – przed Straussem i Leharem – król operetki, jej paryskiego stylu, pełnego lekkości i dowcipu. Ten odważny i szalony wiolonczelista, syn introligatora i niezrównany parodysta jest twórcą ponad stu operetek.

    Jego najsłynniejsze dzieło operetkowe Orfeusz w piekle to jednocześnie najsłynniejsza francuska operetka – cudowna zabawa pomiędzy konwencją opery Glucka, mitem antycznym, a społeczno-polityczną satyrą, podaną z francuską lekkością i dowcipem. Faktem też jest, że operetka ta, dzisiaj wystawiana na wszystkich scenach muzycznych świata, w dniu premiery 21 października 1858 roku nie spotkała się początkowo ze zrozumieniem publiczności. Dopiero zjadliwa recenzja zamieszczona w „Journal des Débats” przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego i widzowie zaczęli tłumnie szturmować teatr Bouffes Parisiens. Do dziś nie wiadomo tak naprawdę, na ile sukces tej operetki Offenbach zawdzięcza owej zjadliwej recenzji, a na ile bieliźnie, jaką miały (lub nie) tancerki na spektaklach podczas kankana. To była wyjątkowo frywolna propozycja – zobaczyć w teatrze, gdzie kończą się nogi boskiej Diany. Offenbach w roku 1874 Orfeusza jeszcze rozwinął obsadowo i stał się on dla niego od tej pory prawdziwą żyłą złota.

    Akcja dzieła toczy się w Tebach, na Olimpie, w Hadesie i tytułowym piekle, jest więc turystycznie w czym wybierać – dla każdego coś miłego! Muzycznie, dzieło wydające się dość proste, stawia jednak niemałe wymagania wykonawcom. Gdyby tak nie było, dziś wykonania go nie podejmowaliby się tacy artyści jak Natalie Dessay, Yann Beuron, Laurent Naour czy Marc Minkowski.

    Gdańska realizacja, której premiera już 12 kwietnia, to moje drugie, jako dyrygenta, osobiste zetknięcie z dziełem Offenbacha. W roku 1995 byłem kierownikiem muzycznym tego spektaklu, w Operze na Zamku w Szczecinie. Zbiegiem okoliczności nazwiska realizatorów zaczynały się na literę K. Reżyserii podjął się nieodżałowany Marcel Kochańczyk, za scenografię odpowiadał wybitny Ryszard Kaja, za choreografię legenda polskiego baletu – Teresa Kujawa. To był wielki sukces i na taki zanosi się w Gdańsku.

    W Operze Bałtyckiej reżyserią Orfeusza zajmie się, od lat mieszkająca w Paryżu reżyserka wielu spektakli operowych – Maria Sartova, która podjęła się również na podstawie francuskiego oryginału nowej redakcji libretta. Za scenografię odpowiada ceniony francuski scenograf Yves Collet, zaś kostiumy, które z powodzeniem możemy oglądać na pokazach mody, zaprojektowane zostały przez Annę Chadaj. Choreografię powierzyłem Jarosławowi Stańkowi – choreografowi i Mistrzowi Polski breakdance. Plakat przygotował Ryszard Kaja. Zaryzykuję więc stwierdzenie, że 160-letnie dzieło delikatnie uwspółcześniamy. Nie zmieniamy oczywiście muzyki – obiecuję! Chcemy komediowej lekkości, swobody wokalnej i dowcipu, chcemy Was bawić, abyście na nowo pokochali – jak mawiał Tuwim – „tę idiotkę operetkę”. Paryski spektakl premierowy został zagrany w pierwszych swoich 6 miesiącach 228 razy, czego Operze Bałtyckiej, Państwu i sobie życzę. Do zobaczenia na Orfeuszu w piekle!

     

    Warcisław Kunc

    Dyrektor Opery Bałtyckiej w Gdańsku

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere