• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Dorota Landowska

    Dorota. Córka, matka, siostra i żona. Mam fajnych sąsiadów, bo oglądają mnie w tv i trzymają kciuki za moje bohaterki. Gram w teatrze, przed kamerą i w radiu. W życiu nie potrafię. Kłamię fatalnie. Kocham zwierzęta i ciągle uczę się kochać ludzi. Lubię to, co robię.

    Batman forever

    2018-02-01

    Na skutek licznych zapytań, co robiłam w Sylwestra, odpowiadam. Scenariusz był nieco dramatyczny. Razem z synem karetką na sygnale zajechaliśmy na SOR w obcym mieście, szycie było konieczne. Kto ma syna, ten wie, że złamania, zwichnięcia, różnego rodzaju zasinienia i szwy oraz uczulenia i pogryzienia to norma. Chirurg patrzył podejrzliwie, kiedy tłumaczyłam, że syn tak ma. Po czym kazał mi wyjść.

    Zjechałam po ścianie i rozbeczałam się, jak ta beksa ostatnia, co przyniosło chwilową ulgę. A miało być pięknie! Trzeci człowieku przybądź! Wołałam za Gombrowiczem. I nagle słyszę ten utwór Krystyny Prońko „Jesteś lekiem na całe zło”… A w moim kierunku idzie on, Batman. Usłyszał moje wołanie i przybył tu, do szpitala, żeby mnie uratować. „Jak długo mam tu czekać”, mówi Batman przez zaciśnięte zęby.

    „Aż przyjdzie lekarz!”, odpowiada zmęczona pielęgniarka. „Mam trzech kolegów lekarzy”, ripostuje nasz bohater. „To czemu ich pan nie zabrał ze sobą!?”.

    Wygląda na zmęczonego, kuśtyka. Twarz bez maski, zakrwawiona, głowa w opatrunku. Idzie w moją stronę. Wszystko dzieje się w zwolnionym tempie, ale Krystyna Prońko nadal śpiewa. On jest jak z obrazka po bitwie - piękny jak anioł, choć czarny. Nagle staje przede mną i porywa do tańca. Nie mogę uwierzyć. Jest silny, czuję to, bo nie mogę oddychać. Bierze mnie w ramiona i porywa do góry. Suniemy nad miastem. Życie jest bajką! Uwielbiam go. Wszystko staje się takie małe. Cały czas śpiewa Krystyna Prońko. Czuję się wspaniale, tańczymy w przestworzach. Gwiazdy, wybuchy sztucznych ogni, wielka cisza i mój śmiech, jakby cały świat miał zacząć się od nowa. Wtulam się w jego ramiona i nie boję się niczego. W końcu podchodzimy do lądowania. Odstawia mnie delikatnie jak piórko, długo patrzy w oczy i całuje w czoło.

    Siadam na ławce obok zeszytego syna, zaciskając oczy z całych sił. Chwilo, trwaj! Ależ mam Sylwestra!!! Muzyka powoli odpływa. Dawno nie czułam się tak wspaniale. Powoli powracam do rzeczywistości. Słyszę otwierające się drzwi. Prońko dogasa i odchodzi słowami „tyyyy, tyyy tyyy”… Pielęgniarka woła: „Pan Grudziński!”. Cisza. „Pan Batman!”. Cisza… Nie ma! UCIEKŁ!!!

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere