• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojtek Kalarus

    Aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Reżyser, felietonista. Związany z Nowym Teatrem Krzysztofa Warlikowskiego.

    Lonely

    2018-01-17
    Drugi raz już obudziłem się dzisiaj, ponieważ ładuję akumulatory przed sylwestrową nocą.

    Byłem rano po chleb, jeden z najsmaczniejszych, jaki jadłem w życiu. Zawsze po niego jeżdżę tu, blisko ode mnie, na Mokotów. Wróciłem, zjadłem i zasnąłem. Obudził mnie telefon, który przełączyłem na wibracje, ale drgania szły po moim łóżku, aż do głowy. Nie odebrałem.

    Wstałem, uchylając delikatnie elektryczną zasłonę z wmontowanym systemem nawilżania powietrza. Zobaczyłem, że na zewnątrz jest straszna zamieć, która nadciągała od północy. Zarzuciłem na siebie dość duże damskie futro, które leżało na szezlongu w korytarzu i w klapkach wyszedłem przed dom. Moje półroczne dziecko, czekoladowe Porsche, ale bez orzechów, które mam ze związku z samotnością, stało pod zaspą świeżutkiego białego puchu.

    Wzruszyłem się i zrobiłem zdjęcie ajfonem, „jak wrócę do domu, wrzucę na fejsa”, pomyślałem, stopy zaczęły mi solidnie marznąć, ale wcześniej zacząłem odśnieżać auto gołą zupełnie ręką. Otworzyłem drzwi samochodu, w środku tlił się jeszcze papieros marki American Spirit, ze śladem szminki od tej dziwki na pomarańczowym filtrze. Czułem zapach perfum pomieszanych z dymem, który wgryzał się w wiśniową bydlęcą skórę tapicerki. „Mam to w dupie”, pomyślałem, i pierdolnąłem drzwiami samochodu tak mocno, że zerwały się z gałęzi wszystkie ptaki. Nie będą przynajmniej srały na mój dach! Wróciłem do domu. Pomyślałem jeszcze o jednej z tych fenomenalnych dup, jakie oglądam w kabarecie, przypomniałem sobie, że jest weganką i nie zaimponuję jej samochodem, którego fotele ubrane są w trupy zwierząt. Zakryję bawełnianą wzorzystą narzutą!

    Nawet nie chciała jeść, kurwa, kawioru na przyjęciu u Dymitra! Pizda! Odpuściłem.

    Wracając, wyjąłem kilkanaście listów ze skrzynki, a w domu włączyłem płytę Celine Dion, to prezent od mojego ochroniarza, muskularnego pedała na żelu. Kurwa, jak można być pedałem i tak się fenomenalnie napierdalać. Raz tylko widziałem, jak spuścił wpierdol dwóm bardzo postawnym „patriotom” po jakiejś demonstracji w Warszawie. Siedziałem w samochodzie, zamknąłem drzwi od środka i patrzyłem przez szybę zroszoną deszczem, jak tamci dwaj fruwają już bez skafandrów. Czułem się jak Margaret Thatcher w czasach pacyfikacji protestujących górników… Matka mi kiedyś opowiadała, ojca nie znałem.

    Pierwszy numer z płyty był rzeczywiście niezły, po francusku, nic nie zrozumiałem, ale piękna melodia. Zrobiło się po dwunastej w południe, ostatni dzień roku, więc otworzyłem szampana prawdziwego, nie jakieś gówno z biedronki, i przeczytałem list od matki. Przyciszyłem muzykę, nalałem drugi kieliszek, potem trzeci i zacząłem strasznie płakać… Kurwa mać, jak strasznie… Wszedłem do garderoby, założyłem białą jedwabną koszulę, nawet nie patrzyłem, od jakiego projektanta. Lidka zawsze je dokładnie prasuje. Lidka u mnie sprząta i czasem gotuje jak ją poproszę, umie.

    Znów wyszedłem z domu, tym razem ze swoim elektrycznym psem. Takie są lepsze, bo możesz go zostawić do pięćdziesięciu dni bez jedzenia, opieki i najmniejszej troski o to, że na przykład nie wyjdzie na spacer. Tylko po pięćdziesięciu dniach siada system, i musisz wybulić kolejne sześć tysięcy dolarów na nowego przyjaciela. Są tańsze, owszem, ale ja mam akurat takiego. Mój kochany Jamie. Kurwa, jak ja go kocham, jest niebiesko-biały, jak grecka flaga, ale nie lubi słońca, tak jest napisane w instrukcji po hiszpańsku, czytałem, bo właśnie zacząłem się uczyć hiszpańskiego.

    Dlaczego płakałem?

    Matka napisała w liście, że odcina mi kasę, mam trzydzieści jeden lat, jestem sam, nie pracuję i przepierdalam jej pieniądze. Generalnie generuję koszty! Tak napisała!

    „Nie masz własnej rodziny, zadajesz się z dziwkami, palisz marihuanę! W jedną noc potrafisz wydać dziesięć tysięcy złotych!”- napisała.

    „Mamo, potrafię wydać dużo więcej”, pomyślałem, i zacząłem się śmiać.

    Jamie dał sygnał, że zimno mu w łapy, więc podniosłem go i zarzuciłem na szyję. Przytuliłem zwyczajnie po ludzku. Jak Papież Polak, on miał wielkie serce, pamiętam. Matka mi też o nim opowiadała.

    Sąsiedzi myślą, że jestem nienormalny, ale każdy ma prawo do miłości takiej, na jaką zasługuje!

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere