• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Sylwia Gutowska

    Rozmawia, pisze, potem redaguje. Interesuje się kulturą wysoką, średnią i niską, bo jest prawdziwą (post)humanistką. Od dobrej książki woli tylko teledysk MC Hammera. Czasem śmieje się z własnych żartów, ale poza tym woli słuchać historii ciekawych ludzi. W poszukiwaniu sensu życia jeździ po mieście i śpiewa w swoim samochodzie.


    Colson Whitehead : Tak, to rasistowski kraj

    2018-01-17
    Colson Whitehead nie jest początkującym pisarzem. Jego ósma powieść, „Kolej podziemna”, opowiadająca o młodej niewolnicy uciekającej z plantacji, przyniosła mu światowy sukces. Nagroda Pulitzera, National Book Award, okładka magazynu „Time”, rekomendacje od Oprah Winfrey i Baracka Obamy. Książkę przetłumaczono na trzydzieści dwa języki, stała się bestsellerem, a adaptacją filmową zajęli się twórcy oscarowego „Moonlight”. Jak zostaje się pisarzem roku?

    Tytułowa „kolej podziemna” w twojej powieści to sieć kolejowa, transportująca zbiegłych niewolników z Południa na Północ. Książkę oparłeś na faktach, ale tak naprawdę nie było żadnej kolei.

    Zgadza się. W rzeczywistości „kolej podziemna” to termin nadany sieci ludzi, którzy organizowali ucieczki niewolników. Mogli przewozić ich przez tysiące mil, przekierować do kogoś innego czy ukryć w piwnicy, ale nie było żadnego podziemnego pociągu. Ale kiedy jesteś dzieckiem i pierwszy raz słyszysz te słowa, tak to sobie wyobrażasz. Zanim powstała Cora i opowieść o niewolnictwie, była myśl, jaką powieść mógłbym stworzyć o kolei podziemnej traktowanej dosłownie.

    Podobno do pisania przymierzałeś się szesnaście lat.

    Pomysł pierwszy raz przyszedł do mnie w 2000 roku. Wtedy byłem przekonany, że schrzanię, jeśli zabiorę się za to od razu. Jeśli napiszę więcej książek i stanę się lepszym pisarzem, gdy będę starszy i dojrzalszy, wtedy będę mógł podejść do tematu. Tak więc cztery lata temu skoncentrowałem siły, żeby wreszcie to zrobić.

    To była twoja idee fix?

    Czasem bywa tak, że temat na książkę z tobą zostaje, czasem o nim zapominasz, a czasami do ciebie wraca. W tym przypadku pomysł ze mną został dopóki nie poczułem się gotowy

    colson

    Spodziewałeś się tak ogromnego sukcesu?

    Napisałem to po prostu i myślałem, że niektórym się spodoba, innym nie. Jak się okazało, książkę przetłumaczono na trzydzieści dwa języki i stała się bestsellerem. Nic takiego nie miało wcześniej miejsca, więc to było wspaniałe półtora roku.

    Główna bohaterka to Cora, młoda kobieta. Skąd ten wybór i w jaki sposób takie przeniesienie w obrębie płci zmienia całą opowieść?

    Wybór bohaterów determinuje wszystko, co dzieje się w opowieści. Moja pierwsza powieść miała żeńską bohaterkę, więc robiłem to już wcześniej. W kilku moich ostatnich książkach głównym bohaterem był mężczyzna, po to, żeby było inaczej, bym nie powtarzał w kółko tego samego. Była też pewna kobieta imieniem Harriet Jacobs, która napisała pamiętnik „Przypadki z życia niewolnicy”. Kiedy jesteś kobietą-niewolnicą, masz taśmowo wyrzucać z siebie niemowlęta, bo więcej dzieci to więcej niewolników i więcej pieniędzy dla twojego pana. Odkrywanie tych historii doprowadziło mnie to tego, że zdecydowałem się na kobiecą bohaterkę.

    Jest coraz więcej głównych bohaterek w książkach i filmach. Zastanawiałam się, czy zauważyłeś to i chciałeś wpisać się w tę tendencję.

    Nie patrzę na to, co dzieje się w kulturze, ale myślę, że to ważne, aby mieć różnorodnych bohaterów. Kobieta jako główna bohaterka pozwala mi nie powtarzać samego siebie – na przykład oddanie dynamiki relacji matka-córka było dla mnie czymś nowym.

    Cała książka sprawia wrażenie perfekcyjnie zaplanowanej konstrukcji rozdział po rozdziale.

    Mam nadzieję, że jest dobrze zaplanowana. Dużo myślałem o strukturze przed przystąpieniem do pisania. Występują tam przecież wszystkie te stany. Nie wiedziałem, co się wydarzy, ale znałem zakończenie zanim zacząłem pisać. Niektórzy siadają przed klawiaturą, czekając aż przyjdzie do nich muza i powie, co robić. Ja zawsze muszę dużo planować.

    W „Kolei podziemnej” jedno zwraca szczególną uwagę. To zestawienie ważnego problemu historycznego, z którym Ameryka nadal się nie uporała, z lekką formą literatury gatunkowej. Są tam też rysy klasycznych powieści podróżniczych, jak „Guliwer” Swifta czy „Odyseja” Homera, które sam wymieniałeś jako swoje inspiracje.

    Pewnie. Myślę, że schemat bohatera przechodzącego przez serie alegorycznych przygód, jak w „Odysei”, jest stary jak świat. Pozwala on narracji dotknąć wielu różnych wątków. Gdybym miał napisać powieść historyczną wierną autentycznym wydarzeniom, nie mógłbym zawrzeć całej tej gry z historią. Ucieczka z niewoli to gra na śmierć i życie. Jeśli cię złapią, zabiją cię. To narzuciło gęstą strukturę, która wbudowana jest w opowieść.

    colson_1

    Pisząc, myślałeś nad ewentualną adaptacją filmową?

    To nie zależało ode mnie. Rzecz jest adaptowana przez Barry’ego Jenkinsa od „Moonlight”. Będzie to ośmioodcinkowy mini-serial produkcji Amazon Studios. Scenariusz jest w trakcie powstawania i jeśli przejdzie w styczniu, zdjęcia ruszą latem.

    Czy w Ameryce nadal jest problem rasizmu?

    Wiesz o tym, że jest. To był rasistowski kraj sto lat temu i nadal jest bardzo rasistowski. Wybraliśmy na prezydenta zwolennika białej supremacji, mnóstwo rasistów oddało na niego swój głos.

    Pytam o to, bo wydaje mi się, że wielu Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy. Niektórzy myślą, że rasizm w Stanach Zjednoczonych zakończył się w latach 60., kiedy Martin Luter King i inni działacze antyrasistowscy odnieśli sukces.

    Wszystkie te sukcesy działaczy praw obywatelskich sprawiły, że wiele z przejawów dyskryminacji stały się nielegalne, ale nie zmieniło to mentalności ludzi. Jeśli mieliśmy czarnego prezydenta, którego wybrało 51% społeczeństwa, to mamy 49%, które na niego nie głosowało. Wielu z tej drugiej grupy zagłosowało na Trumpa i wielu z nich to rasiści. Wszystkie te osiągnięcia, o których mówimy – czarny prezydent, prawa obywatelskie – nie zmieniły tak naprawdę serc i umysłów ludzi, w których głowach kryją się okropne pomysły.

    Czy osobiście doświadczyłeś aktów rasizmu?

    Tak. Tak, to rasistowski kraj.

    Nawet w Nowym Jorku?

    Nawet w Nowym Jorku.

    Czy przy okazji książki studiowałeś historię własnej rodziny?

    Nie. Nigdy mnie ona nie interesowała. Kiedy wyszła książka, mój wujek wyrzucał mi, że nie znam dobrze historii swojej rodziny. Słyszałem: „Twój wujek zrobił to i to, bla bla bla”, więc odrobinę sę dowiedziałem.

    Nigdy nie pragnąłeś poznać swojej osobistej historii?

    Moi rodzice nie byli zainteresowani swoimi historiami, nie przepadali za własną rodziną. Nie byłam nigdy tego ciekaw, po prostu.

    Jacy pisarze i pisarki cię ukształtowały?

    Są różni autorzy od różnych rzeczy. Gdy byłem młodszy, czytanie takich pisarzy jak García Márquez, którzy używali fantastyki, przypominali mi o rzeczach, które czytałem, gdy miałem lat dziesięć czy jedenaście, o science fiction. Tamci autorzy używali fantastyki w inny sposób, ale do opowiadania historii ja używam narzędzi, które pochodzą właśnie od pisarzy literatury fantastycznej. Są pisarze jak Toni Morrison I Ralph Ellison, którzy opisali doświadczenie Afroamerykanów w bardzo nowatorski sposób. Gdy byłem młodszy, odkrywanie takich czarnych pisarzy jak oni było dla mnie ważne. A co do ostatniego roku wydawniczego – Mohsin Hamid, młody pisarz, finalista Man Booker Prize za książkę „Exit West”. Adam Johnson. Ludzie piszący tu i teraz, których odkryłem ostatnio, od których czerpię inspirację.

    Czy podczas swojej trasy promocyjnej po Europie zauważyłeś coś osobliwego w Polsce czy innym kraju?

    Przesiaduję tylko w hotelach i rozmawiam z dziennikarzami. Narasta fala prawicowych nacjonalizmów – to dzieje się w całej Ameryce i w różnych częściach Europy, więc pod tym względem mamy podobnie.

    Czy twoim zdaniem można coś z tym zrobić?

    Nie mam żadnego rozwiązania. Myślę, że wojna pomiędzy lewicą i prawicą trwa od zawsze. Przechylamy się w jedną albo w drugą stronę. Robimy postęp w jakichś aspektach, a potem się cofamy. Niestety jesteśmy bardzo głupim gatunkiem – kiedy dokonujemy rozwoju, dzieje się to raczej powoli.

    Czy to życiowy pesymizm?

    Cóż, muszę być optymistą, mam dzieci. Muszę wiedzieć, że sprawy idą w dobrym kierunku, dla nich. Na pewno moi rodzice i dziadkowie musieli przyznać, że wiele rzeczy się poprawiło od czasu, gdy byli dziećmi. Ale to bardzo powolna poprawa, niestety.

    „Kolej podziemna” zawiera pewną, bardzo niewielką, dawkę humoru. Czy używasz humoru w swoim pisarstwie? Jeśli nie, co jest tym terapeutycznym składnikiem w procesie pisania?

    Moje poprzednie książki zawierały mnóstwo humoru. Ta posiada najmniejszy współczynnik żartów. Ironia, satyra, różnego rodzaju żarty są ważnymi narzędziami w harmonizowaniu historii. Jeśli chodzi o pisanie i wychodzenie z opowieści – obmyślanie postaci, sceny, zdania, składanie opowieści w całość, gotowanie tego wszystkiego na wolnym ogniu jest bardzo terapeutyczne. Nie ma nic innego, co wolałbym robić i co dawałoby mi tak wiele radości jak pisanie, dlatego to robię.

    Jestem pod wrażeniem precyzji, z jaką się wypowiadasz. Czy myślisz i działasz w ten sam sposób?

    Czasami. Teraz jestem na wczesnym etapie pracy nad nową powieścią i to naprawdę powolny proces. Imię postaci, skąd jest? - Z Florydy, z Alabamy. Jacy są jego rodzice? W tej chwili to kumulowanie tego wszystkiego. Powieści. Jak ludzie chodzą i mówią, jak będą zachowywać się dalszej części historii. Wszystkie te drobne detale, które, mam nadzieję, z czasem złożą się na postać.

    colson_2

    Studiowałeś literaturoznawstwo na Harvardzie. Czy twoje wykształcenie jest pomocne, czy przeszkadza ci w pisaniu?

    Studiowałem literaturę angielską i amerykańską, głównie pisarzy XX-wiecznych. Poznałem mnóstwo świetnych pisarzy, od których nadal czerpię inspirację. Tytuł magistra anglistyki jest dość bezużyteczny, jeśli chcesz stworzyć wspaniałą karierę, ale pisarza z pewnością wprowadza w świat wielu różnorodnych myślicieli i sposobów opowiadania historii.

    „Kolej podziemną” bardzo mocno promowała Oprah Winfrey. W jaki sposób według ciebie przełożyło się to na sukces?

    Myślę, że wielu ludzi ufa gustowi Oprah. Także wiele osób, które normalnie wyciągnęłyby rękę po tę książkę i przeczytały jej opis, pomyślałyby: „O, to jest głupie”. Ale ponieważ Oprah mówi „przeczytajcie ją”, to ją przeczytają. Byłem więc dość podekscytowany. 

    Czy teraz jesteś szczęśliwy?

    Jestem bardzo szczęśliwy. Zwykle budzę się o 4 nad ranem przepełniony niepewnością i bólem. Teraz budzę się o 4 nad ranem i mówię: „Cóż takiego skrywa ten dzień? Jaką tajemnicą jest życie!”.

    Czekałeś więc właśnie na ten sukces.

    To moja ósma książka i tak naprawdę nigdy nie spodziewałbym się takiej recepcji. Przynajmniej teraz mogę wysłać swoje dzieciaki na studia.

     

    Rozmawiała Sylwia Gutowska

    Zdjęcia Edyta Bartkiewicz

     

    „Kolej podziemna” Colsona Whiteheada w przekładzie Rafała Lisowskiego ukazała się nakładem wydawnictwa Albatros.

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere