• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Dwanaście miesięcy ze sportem

    2018-01-12
    Często zastanawiam się, jak będę postrzegał współczesnych polskich sportowców za dwadzieścia, trzydzieści lat. Co zapamiętam? Wyniki? Sposób okazywania radości na podium? Czy to już postaci obrastające legendą? Czy to nazwiska, które kiedyś będę wymawiał z sentymentem?

    Znów kończy się rok. Znów… bo ten czas przeleciał jak oszczep rzucony przez naszą młodziutką Marię Andrejczyk. Ona nie znajdzie się wśród tych najlepszych sportowców 2017, choć popularnością już puka do drzwi galerii rozpoznawalnych twarzy. Jest tam już za to inna lekkoatletka, która z pewnością należy do grona najlepszych sportowców także tego roku – Anita Włodarczyk. Ponownie niepodważalnie najlepsza na świecie, profesjonalna, pracowita. Ale też indywidualistka, na co mieliśmy w minionym roku dowód w postaci pogłosek krążących w polskim światku lekkoatletycznym. O tym jednak może zapomnimy, a zapamiętamy to jej marsylskie „R”.

    Mam wrażenie, że powiększa się grono polskich sportowców prezentujących ugruntowany, światowy poziom. W plebiscytach na najlepszych sportowców roku ich nazwiska pojawiają się od kilku lat regularnie. Anita Włodarczyk, Piotr Małachowski, Robert Lewandowski, Rafał Majka, Kamil Stoch - to najlepsze przykłady. Ich sukcesy, pewność, że nie zejdą poniżej pewnego poziomu, to już coś stałego. To po prostu marki.

    W minionym roku poza Lewandowskim, który poprowadził piłkarską reprezentację na mundial, czy Stochem, który wygrał dwanaście miesięcy temu Turniej Czterech Skoczni, a do tego liderował mistrzom świata w Lahti, łatwo można było dostrzec inne rodzynki. Choćby Kajetan Kajetanowicz, który wysokie umiejętności i nieustający postęp łączy z klasą i uśmiechem poza trasami rajdowymi. To idealny kandydat do miana bohatera sportowego roku. Nie przestaje na mnie robić wrażenia Łukasz Kubot. Narzekając na Jerzego Janowicza i jego występki, ciągle czekamy na polskiego tenisistę światowego formatu. Ale go mamy! Nieszczęściem Kubota jest fakt, że jest fenomenalny w deblu. A cały świat wpatrzony jest w singlowe wyczyny Nadala czy Federera.  

    Niewątpliwie zwrócił na siebie uwagę wicemistrz świata na żużlu Patryk Dudek. I w ogóle żużlowcy. Ale ile w tym siły polskiego speedwaya a ile słabości reszty świata, tego nie jesteśmy wstanie zmierzyć.

    W tym wszystkim jednak, a właściwie nad to wszystko, wybija się jedno nazwisko: TOMASZ GOLLOB. To on poruszył nas najbardziej w 2017 roku.

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere