• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Edyta Bartkiewicz
    Edyta Bartkiewicz - jest fotografem mody, ma 22 lata i pochodzi ze Szczecina. Do Warszawy przyjechała spełniać marzenia i póki co jej to wychodzi. Fanka Corony z cytryną i butów na obcasie. W wolnych chwilach jeździ konno i ogląda każdy film, który ktoś jej umiejętnie poleci. Nie cierpi spóźniania się i upałów. 

    Miasto kontrastów

    2017-12-01
    Jest w Polsce takie miasto, które wcale nie jest małe i wcale nie jest nudne, a jest ogromnie niedocenione na tle innych. Jego dzieje i legendy wciąż krążą wśród mieszkańców zafascynowanych jego barwną historią, lecz słuch o nim ginie zaraz za jego granicami. Mowa tu o Szczecinie – mieście nazywanym „po drodze donikąd” i „wielką wioską z tramwajami”.

    Są to chyba dwa najbardziej drażniące szczecinian stwierdzenia, oczywiście zaraz za tym, że Szczecin leży nad morzem. Aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości związane z tym tematem: nie, Szczecin nie leży nad morzem, choć wody Bałtyku docierają do Odry i części Zalewu Szczecińskiego (są to morskie wody wewnętrzne) i z tego względu miasto posiada trzeci największy port w kraju. Szczecin bywał szwedzki, pruski i niemiecki, a na dobre stał się częścią Polski po II wojnie światowej. W kwietniu 1945 roku znajdowało się tu zaledwie dwustu Polaków, lecz rok później mieszkało tu już ponad 100 tysięcy obywateli.

    szczecin_1

    Tyle ze wstępu. Opowiem Wam teraz, co niepowtarzalnego ma moje miasto.

    Ma przepiękne Wały Chrobrego (Hakenterrasse), które są jednym z najbardziej okazałych zabytków Szczecina. Zbudowane zostały w latach 1902-1921 na życzenie ówczesnego nadburmistrza Hermanna Hakena i przetrwały naloty dywanowe RAF w 1944 roku w prawie nienaruszonym stanie. To one są sercem odbywającego się tu co jakiś czas finału regat The Tall Ship’s Races oraz obchodzonych raz w roku Dni Morza i Pyromagic Show. Będąc tu, podziwiam „wielką trójkę” – gmachy Urzędu Wojewódzkiego, Muzeum Narodowego i Akademii Morskiej. Wystarczy, że odwrócę się o 180 stopni i mogę patrzeć na port Szczecin-Świnoujście wraz z Łasztownią, na drugim brzegu Odry. Widzę też ogromnego, szarego kolosa stojącego samotnie na uboczu. To Ewa (swoje imię otrzymała na 10. urodziny), jeden z największych w Europie elewatorów portowych, mogący pomieścić około 45 tysięcy ton zboża.

    szczecin_2

    Kierując się do centrum miasta, przechodzę przez piękne, gwiaździste place wyglądające jak te w Paryżu. Plac Sprzymierzonych, Plac Odrodzenia i Plac Grunwaldzki odpowiadają gwiazdom z Pasa Oriona – gwiazdom Mintaka, Alnilam i Alnitak. Gdy podnoszę głowę, wpatruję się w bogato zdobione, eklektyczno-secesyjne kamienice, które ciągną się tak daleko jak sięga mój wzrok. Wśród nich pojawiają się klasycystyczne i barokowe pałace (Pałac Joński, Klasycystyczny, Sejmu Stanów Pomorskich, Ziemstwa Pomorskiego, Pod Globusem). Odwiedzam Zamek Książąt Pomorskich – dawną siedzibę rodu Gryfitów oraz Basztę Siedmiu Płaszczy, pozostałość po gotyckiej fortyfikacji z XIV wieku. Na jasnych błoniach wpatruję się w zachwycający pomnik Czynu Polaków – trzy orły wykonane z brązu, ważące aż 60 ton!

    Dworzec główny w Szczecinie nie jest tylko tym, na co wygląda. Pod jego powierzchnią zwiedzam schron przeciwlotniczy, którego kondygnacje sięgają 18 metrów w głąb ziemi, a grubość ścian dochodzi do 3 metrów. Jest tam również schron przeciwatomowy, w którym znajdują się eksponaty związane ze szczecińskim systemem schronów oraz obroną cywilną. Tuż obok, przy ulicy Kolumba, nad samym brzegiem rzeki, znajdują się zabytkowe fabryki drożdży i alkoholu, które są fragmentem nadodrzańskiej zabudowy fabrycznej miasta. Cóż, Warszawa ma swoje Włochy, za to Szczecin ma swoją Wenecję.

    szczecin_3

    Idąc w kierunku Mostu Długiego widzę, że każdy mieszkaniec Szczecina uśmiecha się, niezależnie od wieku. To pewnie dzięki zapachowi. Każde miasto ma swój zapach. Moje pachnie czekoladą. Właśnie tu, w samym jego sercu, od 71 lat istnieje fabryka czekolady Gryf, z której zapach unosi się w pobliżu Bazyliki archikatedralnej św. Jakuba, otula Stare Miasto i dociera aż do Bramy Portowej (jednej z dwóch bram dawnych murów obronnych Szczecina).

    Stocznia Szczecińska, duma miasta, z wznoszącymi się nad nią wielkimi żółtymi suwnicami, zachwyca mnie, ilekroć na nią spojrzę. Niemożliwe do zliczenia metalowe żurawie na tle ciemnego, burzowego nieba przywodzą na myśl wydarzenia z grudnia 1970 roku, o których tak wiele razy opowiadał mi dziadek. Płynę obok doku numer 5 Szczecińskiej Stoczni Remontowej Gryfia, by po kilkunastu minutach dotrzeć do wraku Ulrich Finsterwalder – statku o kadłubie wykonanym z...żelazobetonu. Drugi taki statek leży na dnie Bałtyku w okolicach Wisełki, a trzeci został wysadzony w powietrze prawie 50 lat temu. To właśnie tu, od strony wody, poznaję wyjątkowych strażników Szczecina – kormorany. Siedzą na wysokich, wysuszonych drzewach i obserwują każdego, kto zbliża się do miasta. Znajduję się właśnie w okolicach Międzyodrza należącego do Doliny Dolnej Odry. Podziwiam tu nie tylko ptactwo wodne, lecz też kąpię się w okolicach Trzebieży, gdzie woda nawet bardzo daleko od brzegu sięga zaledwie do pasa. Patrzę na ogromny statek wpływający do szczecińskiego portu zaledwie kilkanaście metrów ode mnie, gdzie głębokość dna z jednego metra przechodzi nagle do dziesięciu...

    szczecin_4

    Od małych i większych parków w samym środku miasta aż po Puszczę Bukową, Wkrzańską i Goleniowską, Szczecin z każdej strony otoczony jest bujną zielenią. Posiada też jeden z największych cmentarzy na świecie. Jego wielkość to aż 173 hektary i rośnie tu ponad 415 gatunków drzew i krzewów, ponieważ cmentarz został stworzony w charakterze parku w 1900 roku. W Lesie Arkońskim wspinam się na ruiny wieży Quistorpa, wieży widokowej zniszczonej w niejasnych okolicznościach, a na Zielonym Wzgórzu na Gocławiu oglądam kolejny punkt widokowy – wieżę Bismarcka. Wieczorem idę do jednego z najdłużej nieprzerwanie działających kin na świecie, kina Pionier, które wyświetla filmy od 1907 roku! Mogę też iść do przepięknej Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza, która zdobyła nagrodę w Europejskim Konkursie Architektury Współczesnej im. Miesa van der Rohe lub zwiedzić piwnicę Starki – jednej z najbardziej tajemniczych polskich wódek (jej historia liczy sobie prawie 500 lat!).

    Choć moje miasto ucierpiało w czasie alianckich nalotów podczas wojny, większość budulca została wysłana do stolicy i nie było wiadomo, czy Stettin stanie się Szczecinem, ujmuje mnie ono swoją historią i niepowtarzalnym wizerunkiem. Nic, co się tu znajduje, nie ma odzwierciedlenia w żadnym innym miejscu na świecie.

    Dlatego Szczecinie, cieszę się, że jesteś!

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere