• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Aleksandra Budka

    Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


    niXes: Życie z alter ego

    2017-11-19
    Lato upłynęło nam pod znakiem festiwali, wymarzonych podróży i nocy spędzonych pod gołym niebem. Niektórym towarzyszyły w tym utwory niXes. Zastanawialiśmy się, kto stoi za projektem, którego muzyka przenosi do słonecznej Kalifornii, daje poczucie wolności, ubiera w oniryzm i tworzy bajkowe sny na jawie. Zagadka rozwiązana. To wszystko dzięki ostatniej hipisce nad Wisłą – Ani Rusowicz.

    Ile osób wysłało ci twoją piosenkę z dopiskiem „posłuchaj koniecznie”?

    Tak naprawdę to przestałam śledzić, co i kto powiedział, kto pogratulował, a kto nie. Jestem więc jednocześnie trochę w i trochę poza tym wszystkim. Urodził mi się synek, mam dziś inne priorytety. Sukces polega na tym, że gdy odpuszczasz, to życie samo ci daje. Spalałam się wcześniej nad różnymi rzeczami i szło opornie, a dziś myślę sobie – niech się dzieje. Dwie piosenki niXes zostały wysłane do wielu dziennikarzy muzycznych i nikt nie zorientował się, kto za tym stoi. Co więcej – myśleli, że to zachodni projekt. Mam z tego dziką satysfakcję. Słucham dziś albumu i myślę, że udało się osiągnąć światową jakość.

    Ania-Rusowicz

    Wielu będzie się chwalić, że zgadło, część pokoloruje rzeczywistość. Nie zdradzę, czy zgadłam, powiem inaczej – ucieszyłam się. Jesteś pewnie ostatnią hipiską w tym kraju, więc kto, jak nie ty, miał wydać taki album?

    Cieszę się, że ten trend wraca i zyskuje na jakości - na przykład w postaci nowoczesnej mody w stylu hipisowskim, opartej już nie tylko na starych vintage’owych ciuchach. To samo postanowiłam stworzyć w muzyce. Niech to będzie hipisowskie, ale to nowy trend. Widzę, co dzieje się na świecie, a co do nas dopiero przychodzi, na przykład z wielkimi festiwalami typu Open’er. Adaptujemy w Polsce rzeczywistość zachodnią. Ludzie otwierają się na modę i muzykę, a my z niXes stawiamy te pionierskie kroki na naszym rodzimym rynku.

    I nazwaliście tę muzykę pioniersko – bo to styl „neo hippie surf cosmic”. Po co te wszystkie określenia?

    Bo ludziom trzeba dać także jakiś obraz. Ja piszę piosenki obrazami i na tę płytę olbrzymi wpływ miały właśnie obrazy, przeżycia i wspomnienia, ale i to, że zaczęłam surfować, że mamy przyjaciół w Kalifornii. Stąd i klimatyczne klipy – zadbaliśmy, by strona wizualna odpowiadała tej dźwiękowej.

    Zaczęło się od muzyki czy pomysłu na tajny projekt muzyczny?

    Najpierw pomyślałam, że chciałabym zrobić w życiu coś nietypowego, co mogłoby zaskoczyć. W dzisiejszych czasach wszystko się ludziom przeżarło, nastąpiło powszechne znudzenie. Pragnęłam zadziwić samą siebie, choć nie wiedziałam, czym mogłabym to zrobić. Wcześniej mieliśmy ułożony przepis tworzenia – ma być vintage i wiedzieliśmy, jak to się ułoży. Przy płycie niXes poszliśmy inną drogą, eksperymentowaliśmy. Wyszła z tego muzyka oparta na latach 60. i 70. z dodanym nowoczesnym brzmieniem. Nie chcieliśmy kopiować zespołów, które uwielbiamy, a staraliśmy się stworzyć swoje brzmienie. Gdybym wydała to pod swoim nazwiskiem, byłoby to zbyt bezpieczne i przewidywalne – wiadomo, że wytwórnia by to wzięła, płyta by się sprzedała. Wiedziałam, że z tym projektem będzie pod górę, ale my chyba tak lubimy. Po nagraniu wszystkich numerów doszliśmy do wniosku, że wydać to jako Rusowicz będzie za łatwo. Padł więc pomysł - zróbmy to niekonwencjonalnie! Tak wszystko tworzyło się przez ostatni rok, który był magiczny – pod znakiem ciąży, płyty i przeprowadzki do naszego nowego domu.

    Ania-Rusowicz_1

    Czy od razu ustaliliście datę ważności tej zagadki?

    Tak. Zastanawiałam się, czy kombinować i szykować maski na scenę, ale byłby to za duży teatrzyk. Przecież ludzie przychodzą po autografy, musisz być z fanami w kontakcie. Ludzie z branży już wiedzą, chociaż nie wiem skąd! Przez całą ciążę siedziałam w domu, z nikim nie rozmawiałam, nigdzie się nie pokazywałam. Wiadomo, im większa tajemnica, tym więcej osób o niej mówi. Rozmawiamy w momencie, kiedy o niXes nie wiedzą jeszcze słuchacze. Cieszą mnie komentarze pod teledyskiem, że to może projekt z Islandii… Może przez ten bajkowy klimat? Baśnie zawsze były mi bliskie, „Neverending story” to mój ulubiony film z dzieciństwa. niXes to taka postać wodna, a moje nazwisko może przecież kojarzyć się z rusałką.

    Były w polskiej muzyce takie przypadki, jak chociażby Grzegorz Ciechowski ukrywający się pod postacią Ewy Omernik. Mamy też muzyków opierających karierę na utajnianiu tożsamości: Sia, Daft Punk, polska Bokka.

    Ja, zainspirowana Davidem Bowiem czy Beyonce, poszłam inną drogą. Nie chciałam się wiecznie ukrywać, przecież już wiadomo jak wygląda Sia – zawsze istnieje ryzyko tego, że tajemnica się wyda. Nie muszę się ukrywać, niXes to moje alter ego, ja tą osobą jestem. Bowie miał Ziggy’ego Stardusta, ja także chciałam pokazać szerszej publiczności swoje drugie oblicze. Zapragnęłam stworzyć międzynarodowy projekt z zagranicznymi gwiazdami. Zaprosiłam Jacco Gardnera, to przedstawiciel nurtu nowoczesnego hippie, ale trafiłam w moment, kiedy nagrywał płytę i nie mógł się od tego oderwać. Napisałam także do Melody Prochet z Melody’s Echo Chamber. Była zachwycona utworem i gotowa do nagrywania, ale uległa poważnemu wypadkowi. Ten numer na nią czeka, mam nadzieję, że jeszcze go razem nagramy. Mam takie ciche marzenie… Ktoś, siedząc w knajpce w Holandii, posłucha niXes i niekoniecznie będzie zastanawiał się nad tym, że to artystka z Polski. Nie mam jednak parcia na światową karierę.

    A może po prostu mamy ochotę na zagadkę? Kiedy jesteśmy w stanie zobaczyć, co ten czy tamten aktor jadł dziś na obiad i czy był na siłowni, łakniemy odrobiny tajemnicy.

    Mogę mówić tylko o tym, jak ja widzę i czuję świat. Nie śledzę celebrytów. Nie interesuje mnie to, co jedzą, za to myślę, czy głodny jest mój syn. Tajemniczość jest pożądana i coraz bardziej będzie. Za chwilę ludzie zwrócą się ku tajemniczości, wewnętrznemu światu, duchowości, zaczną poszukiwania w głębi siebie.

    Ania-Rusowicz_2

    Taki projekt może wypalić tylko raz w życiu. Dlaczego właśnie teraz?

    Tak po prostu wyszło. Zamierzam nadal nagrywać jako niXes. Mam do tego wolną drogę, dzięki temu, że odkryłam karty. Jestem cały czas w tej samej wodzie, w nurcie hipisowskim, przed lustrem stoi Rusowicz, a w nim widzi niXes. To dwa światy, które się przenikają, a jeden nie przeszkadza drugiemu.

    Te utwory są bardzo oniryczne. Śniły ci się?

    To numery, które są wynikiem różnych doświadczeń – uniesień i upadków, wizji i snów na jawie. Jest w nich tęsknota za baśniowością. Nie jestem w tych wizjach odosobniona, bo mam przyjaciół, którzy są wkręceni właśnie w takie alternatywne światy. Razem stworzyliśmy konglomerat ludzi, którzy widzą rozwiązania inne niż reszta.

    Znowu podyktujesz modę. W 2012 roku zarządziłaś grzywkę i kreski na oczach, w 2017 polecasz hippie elektro. Narodzi się nowa subkultura?

    Jest na to duża szansa. Nie wiem, czy uda mi się otworzyć tak wiele drzwi, tu dużą rolę odgrywa świadomość ludzi. Musi nastąpić pewne przebudzenie. Patrzę na to młodsze pokolenie – ono jest mniej pozamykane, swobodnie rozmawia ze sobą po angielsku. Wtedy, w 2012 nie wymyśliłam przecież bigbitu, pokazałam, że można stworzyć więcej na bazie tego co było.

    Nie można wymyślić bardziej hippisowskiego tytułu niż „Happy Pills”. Podobnie z „In The Middle Of The Rainbow”.

    Te teksty są wynikiem doświadczeń. (śmiech) Tekst do „In The Middle Of The Rainbow” pisałam podczas pobytu w Kalifornii. Mam tam przyjaciółkę, którą zapytałam o jej wrażenia. Odpowiedziała: „Zmieniłaś moje myślenie. Amerykanie szukają zawsze drugiego końca tęczy, nikt nigdy nie myśli o tym, żeby przejść przez jej środek”. Udało mi się zmienić stereotypowe myślenie Amerykanki! Jako dziecko szukałam nie złotego dzbanka, a drzwi do portalu, właśnie wejścia do środka tęczy. Zawarłam w tych tekstach metafory i przemyślenia z dzieciństwa. Są tu doświadczenia duchowe, a nie opowieści o miłości. W zasadzie jedyną piosenką, która zakrawa o miłość, ale rodzicielską, jest „Paper Plane”. Spełnieniem dla artysty są dobrze odczytane intencje. Przecież to tylko płyta, a ludzie czują te emocje! I mówią, że utwory są oniryczne, baśniowe, że to tak, jakby oglądali znowu filmy z dzieciństwa. Wszystko się zgadza, o to mi chodziło.

    Gdyby nakręcono „Into The Wild”, w którym zamiast Alexandra Supertrampa główną postacią byłaby włócząca się dziewczyna, album niXes mógłby stanowić soundtrack. Myśleliście o tym, żeby sprzedać tę muzykę do filmu?

    Dlaczego nie? Najlepiej do serialu Netflixa. (śmiech) Ta muzyka jest obrazowa, więc faktycznie pasowałaby do filmu. To nie są klasyczne piosenki radiowe, bo trwają nawet po siedem minut. Nie da się robić muzyki pod radio, pod które dziś specjalnie tworzy się trzyminutowe single. Dlatego razem z Kubą Galińskim zrobiliśmy płytę wystrzeloną w kosmos. Numery nie są ograniczone czasem, nie miały spełniać funkcji komercyjnej. Nie miałam ciśnienia, żeby wpaść w gusta ludzi.

    Nie żałujesz, że się wydało?

    Trzeba umieć wypuścić coś w świat. Jest to zdrowe. Zobaczymy zatem, co będzie. Nauczona różnymi doświadczeniami wiem, że każdego dnia jest kilka premier płytowych, więc z premiery mojej nie robię afery. Stało się. Cieszę się, że robię rzeczy niekonwencjonalne. Mam w życiu dużo szczęścia – mam fajnego męża, udaje mi się żyć z muzyki. Kiedy oglądam jakiś talent show myślę sobie, że ci ludzie marzą o tym, żeby mieć takie życie jak ja. A ja po prostu spełniam marzenia. Wolność zaczyna się w głowie, a potem rozlewa się na rzeczywistość.

    Ania-Rusowicz_3

    Ania Rusowicz – polska wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. Ma na koncie trzy albumy: „Mój Big-Bit”, „Genesis” oraz „Retronarodzenie”. Latem 2017 roku poznaliśmy pierwszy singiel, ale członkowie niXes nie ujawniali swojej tożsamości. W listopadzie ukazała się płyta zespołu, która prezentuje wyjątkowe brzmienie pod znakiem neo hippie.

     

    Zdjęcia: Marta Kacprzak

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere