• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Edyta Bartkiewicz

    Edyta Bartkiewicz - jest fotografem mody, ma 22 lata i pochodzi ze Szczecina. Do Warszawy przyjechała spełniać marzenia i póki co jej to wychodzi. Fanka Corony z cytryną i butów na obcasie. W wolnych chwilach jeździ konno i ogląda każdy film, który ktoś jej umiejętnie poleci. Nie cierpi spóźniania się i upałów. 


    Praga. Znane nieznane

    2017-11-14
    Są na świecie miejsca, w które jeździmy, by poznać ich odmienną kulturę. Są też na świecie miejsca, w które jeździmy tylko po to, by przyjrzeć się bliżej hotelowym basenom i sklepom z pamiątkami. Są jednak i takie, które wydają nam się znajome. I najczęściej to one, „dobrze znane” okolice, zajmują pierwsze pozycje na liście miejsc, które mnie w życiu zaskoczyły.

    Mowa o mieście, które zna każdy z Was. Widzicie je nieustannie w telewizji i prasie. Znacie je z pocztówek, szkolnych podręczników i artykułów „gdzie pojechać w najbliższe wakacje”. Wiecie, że słynie z wyśmienitego piwa, wielkiego zamku górującego nad miastem oraz najbardziej obleganego przez turystów mostu na świecie. Myślę, że już doskonale wiecie, że celem dzisiejszej wycieczki jest stolica naszych południowych sąsiadów - Praga.

    praga_1

    Nie każdy turysta wie (choć każdy to widzi) skąd Praga ma tak ogromną liczbę świetnie zachowanych zabytków? Zajrzyjmy na chwilę do kart historii. 15 marca 1939 roku prezydent Czechosłowacji Emil Hácha oraz minister spraw zagranicznych František Chvalkovsky, pod groźbą zbombardowania Pragi zostają zmuszeni do oddania kraju czeskiego w ręce wodza III Rzeszy. Kolejnego dnia powstaje Protektorat Czech i Moraw, a życie tutaj toczy się bez zmian. Oddanie Pragi bez walki - choć kontrowersyjne, z dnia na dzień pokazuje, że była to jednak dobra decyzja. Praga jest jednym z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych miast Europy, a jej zabytki ogląda rocznie ponad 6 milionów ludzi. Choć amerykańscy piloci w swych bombowcach w 1945 roku pomylili Pragę z Dreznem i zrzucili na nią 152 tony bomb, w czasie wojny miasto nie odniosło żadnych innych ran i przetrwało do dzisiaj w prawie całej swej okazałości.

    praga_2

    Praga jest świetnym miejscem na weekendowy wyjazd. Oczywiście niemożliwe jest zwiedzenie wszystkich jej najważniejszych zabytków w dwa dni, ale nie martwcie się. Wrócicie tu niebawem po więcej.

    Na dobry początek dnia idę obejrzeć rekordzistę w kategorii zamków - największy na świecie pod względem zajmowanej powierzchni - Zamek na Hradczanach. Stojący na wzgórzu nad Wełtawą olbrzym jest jedyny w swoim rodzaju. Są takie budowle, na które się patrzy - nie myśląc o niczym, po prostu podziwiając. To jest właśnie jedna z nich. Gdy wchodzę do środka Archikatedry Świętych Wita, Wacława i Wojciecha, po raz kolejny zatrzymuję się, wpatrując w te piękne i niepowtarzalne linie, kolory i kształty.

    praga_3_1

    Razem ze mną robi to niezliczony tłum ludzi i to jest właśnie ta chwila, w której uświadamiam sobie, jak trudno będzie zwiedzało się Pragę w słoneczny wrześniowy weekend. Dowodem na to jest słynna Złota Ulica, w której tłum napływających ludzi jest tak ogromny, że zaczyna mnie przerażać... Kolejnym przystankiem jest oczywiście Stare Miasto i Rynek Staromiejski. Najbardziej reprezentacyjny plac miasta otaczają barokowe, kilkusetletnie kamienice. Znajduje się tu słynny zegar astronomiczny Orloj, Kościół Najświętszej Marii Panny przed Tynem, a pomiędzy kamienicami zachęcająco wyłania się Teatr Narodowy znajdujący się w sąsiednim, Nowym Mieście. Niestety, Rynek jest również miejscem odpoczynku i biesiady 3/4 turystów odwiedzających Pragę. Będąc tutaj, musicie się liczyć z ogromnymi tłumami w ciasnych uliczkach, a o każdej pełnej godzinie będziecie stali w kolejce do zobaczenia ruchomych figurek 12 apostołów i wyobrażeń Śmierci, Turka, Marności i Chciwości na zegarze astronomicznym. Brak miejsc na ławkach i w restauracjach, a do tego upalne słońce sprawiają, że nawet najwięksi twardziele szukają choćby drzewka, w którego cieniu mogliby się na chwilę schować.

    Nadszedł czas na kluczowy punkt programu - Most Karola. Jestem prawie pewna, że to nie tytuł najstarszego kamiennego mostu na świecie sprawia, że wszyscy chcą mieć z nim pamiątkowe zdjęcie. To musi być jakaś magiczna moc, dzięki której na pięciuset szesnastu metrach ludzie tak bardzo się do siebie zbliżają. Zbliżają się dosłownie. Czasem tak, że dostanie się na most jest niemożliwe. Tego dnia oglądam go z daleka, ale dla chcącego nic trudnego.

    Wstaję o 4 nad ranem, ulice są ciemne i puste. Miasto smacznie śpi, więc chcę je zwiedzić po cichutku, w samotności. Ku mojemu zdziwieniu, na moście Karola o 4 nad ranem mijam trzy młode pary uczestniczące w sesjach ślubnych, imprezowiczów chcących zaliczyć wschód słońca na moście, zakochanych okrytych kocami, którzy rozmawiając całą noc nie zauważyli, że noc już się skończyła. Ktoś robi timelapse, ktoś inny tańczy, jeszcze inni po prostu tam są. Znowu, most przyciągnął do siebie ludzi i zebrał ich na tych kilkuset metrach. Jest to jednak spotkanie inne niż poprzednio. Nie ma tu gniewnych spojrzeń, przepychania się łokciami i pośpiechu. Teraz, o świcie, wszyscy delikatnie się uśmiechają, obserwując wyłaniający się z mroku Zamek na Hradczanach. Teraz obecność tych ludzi nie jest dziełem przypadku, a w ich spojrzeniach widać pewnego rodzaju szacunek, że towarzysze podróży są o tej nieludzkiej porze w tym samym miejscu, w tym samym celu. Wschód słońca na moście Karola - magiczna chwila budząca wszystkich do życia, choć nie w samotności - jest moim najlepszym wspomnieniem z Pragi.

    praga_4

    Sezon trwa tu cały rok. Każdy zakątek miasta kusi swym wyglądem, historią i indywidualnością. Od setek zabytków przez smaczne jedzenie, aż po wieczorne spacery z pysznym czeskim piwem w ręku. Miasto tak dobrze nam „znane” i tak osiągalne, już po przekroczeniu jego granic pokazuje, że niewiele o nim wiemy. Ale Praga wybacza wszystko, zaprasza do siebie i gości niczym najlepszy gospodarz. Nic w tym dziwnego. W końcu nazwa Praga pochodzi od czeskiego słowa práh (próg), sprawiając, że czujemy się tu jak po przekroczeniu progu własnego domu.

    Reklama
    reklama Anywhere