• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere

    Teatr, który prowokuje do myślenia

    2017-11-13
    Z Janem Nowarą, Dyrektorem Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie, rozmawiał Piotr Kot.

    Jaki – pana zdaniem – powinien teraz być Teatr im. W. Siemaszkowej?

    Realizuję w Rzeszowie ideę teatru artystycznego i zespołowego, łączącego twórcze poszukiwania z misją społeczno-edukacyjną. Jestem przekonany, że umiejętne łączenie tych obszarów to sposób, żeby włączyć teatr w obieg ogólnopolskiego życia teatralnego. Repertuar prezentowany na Dużej Scenie opiera się przede wszystkim na słabo obecnych w minionych sezonach arcydziełach literatury polskiej i powszechnej. Nie chcę jednak tworzyć teatru lektur szkolnych. Konfrontacja z tekstami klasycznymi, także tymi zapomnianymi, zakurzonymi, opiera się na nowych odczytaniach, które gwarantują dialog ze współczesną rzeczywistością, pozbawiony publicystycznej dosłowności. Reżyserskie rewizje mają być elementem sporu o polską i europejską tradycję kulturową. Jako dyrektor wyznaję wiarę w arcydzieła literatury. Dlatego w repertuarze „Siemaszkowej” pojawili się Ibsen, Różewicz, Słowacki, Witkacy, Dostojewski, Mickiewicz czy Czechow. Ale te wspaniałe teksty zdejmujemy z półki po to, żeby je odkurzyć, przeczytać i zrozumieć, a potem wystawić i dotrzeć z tym przekazem do szerokiego grona odbiorców, także do młodych surferów w wielkiej sieci. W mojej koncepcji teatr funkcjonujący w mieście średniej wielkości powinien pełnić funkcję multidyscyplinarnego centrum intelektualno-kulturalnego, które nie tylko wystawia inscenizacje sztuk dramatycznych, ale „performuje” również idee i światopoglądy, integrując wokół zdarzeń artystycznych różne środowiska oraz elity miasta i regionu.

    Brzmi niezwykle ambitnie…

    Teatr, który chce aspirować do bycia ważnym elementem życia zbiorowego, powinien żywo reagować na rzeczywistość, stawiać diagnozy jej przemian, projektować jej możliwe kształty, wskazywać na zagrożenia i prowokować do myślenia. Bardzo się cieszę, że od 2014 roku, wraz z otwarciem mojej dyrekcji, Rzeszowskie Spotkania Teatralne zyskały nowy profil tematyczny, sygnalizowany przez rozwinięcie nazwy Festiwal Nowego Teatru. Ta korekta wynika właśnie z głębokiej potrzeby rejestrowania i definiowania najważniejszych przemian, jakim podlega współczesny teatr, odpowiadając na procesy społeczno-kulturowe, za które w znacznej mierze odpowiedzialna jest ekspansja nowoczesnych technologii i mediów cyfrowych. Stąd też widoczna u nas w Teatrze obecność młodych reżyserów, wprowadzających do niego nowe strategie dramaturgiczne i konwencje przedstawieniowe, zrodzone z połączenia rozmaitych gatunków, estetyk, a nawet dziedzin sztuki.

    teatr_ktory

    Nasza rzeczywistość, czy tego chcemy, czy nie, coraz bardziej przypomina mediosferę.

    Ludzie, szczególnie młodzi ludzie, komunikują się ze światem przez dotyk komputera, który zaplątany jest w globalną sieć. Kto nie loguje się w sieci, ten nie ma pojęcia, czym żyje świat. Ale ta wiedza rzadko dziś buduje człowieka. W sieci jestem towarem i konsumentem. Zasadą teatru jest wymiana dobra. Dla budowania ludzkiej kondycji. W teatrze jestem człowiekiem, który się spotyka. Aktor z widzem – w jednym czasie i miejscu. Tej relacji nie może zastąpić żadne medium. Przez siedem lat kierowałem lokalną stacją publicznej telewizji, która żywiła się informacją. I każdego dnia, wchodząc do news roomu, w którym pracował młody zespół utalentowanych dziennikarzy, doznawałem tego samego przygnębiającego wrażenia, że największą energię wyzwala w nim zło: zbrodnia, katastrofa, klęska albo przynajmniej głęboki kryzys i skandal. Taka informacja była i jest najcenniejsza, bo – jak głosi fundamentalna zasada mediów: nic bardziej nie ożywia porannej lektury, jak trup na pierwszej stronie.

    Czy w myśl tej zasady dopiero śmierć teatru może liczyć na powszechne zainteresowanie?

    Śmierć teatru to jeden z refrenów nowożytnej cywilizacji przekazu. Miałyby do niej rzekomo doprowadzić kolejne rewolucje techniczne: kino, telewizja, a dziś internet. Tyle że on liczy sobie tysiące, a one dziesiątki lat. Więc teatr przetrwa także epokę wielkiej pajęczyny, która oplata nas coraz gęstszymi mackami

    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere