• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Dawid Dróżdż

    Reprezentant łódzkiego filmoznawstwa. Miłośnik Kieślowskiego, Jarmuscha i Saury. Kino uważa za najlepszy pretekst do rozmowy o świecie. Wychowany na poruszającej muzyce Björk, fali Małyszomanii i autorytecie Cordella Walkera, dzięki czemu sentyment budzą w nim melancholijne skandynawskie dramaty, opowieści o małych bohaterach i sztampowe seriale z lat 90.


    "Beksińscy. Album wideofoniczny": (Auto)portret rodzinny

    2017-11-08

    W 1957 roku Zdzisław Beksiński zdecydował się na rejestrowanie swojego życia na taśmie magnetofonowej, tworząc roboczo nazwany przez niego „album foniczny”. W kolejnych latach sięgnął także po kamerę. Dokładnie 60 lat od pierwszych nagrań głosowych, Marcin Borchardt operując wyłącznie archiwalnymi materiałami zachowanymi w prywatnej biblioteczce artysty, komponuje niepowtarzalny album wideofoniczny rodziny Beksińskich. Oparty na kanwie bestselerowej biografii autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej, film polskiego reżysera rozprawia się z powszechnymi na temat Beksińskich wyobrażeniami.

    Po zeszłorocznym sukcesie Ostatniej rodziny J.P Matuszyńskiego odżył fenomen Zdzisława i Tomasza Beksińskich. Dostępne w sieci rodzinne nagrania biły rekordy popularności, kreując wizerunek zdziwaczałych artystów, zamykających się w swoim mrocznym świecie. Found footage’owy film Beksińscy. Album wideofoniczny przedstawia momenty z życia rodziny, nie cenzurując nawet najbardziej intymnych jego momentów, takich jak śmierć matki czy przeżywane przez domowników choroby i traumy. Materiał stworzony przez malarza, jak sam wielokrotnie powtarzał, nigdy nie miał ujrzeć światła dziennego. Być może dzięki temu na ekranie możemy dostrzec czysty autentyzm i brak jakiejkolwiek kreacji. Borchardt wzbogaca film o pierwszoosobową narrację, w której fragmenty listów i dzienników Zdzisława recytuje aktor - Tomasz Fogiel.

    beksinscy

    Jak przyznaje sam reżyser, jego zamierzeniem było zobrazowanie specyficznej relacji ojciec-syn, lecz trudno nie oprzeć się wrażeniu, że równie istotną postacią w filmie jest Zofia Beksińska. Figura matki pełni w rodzinie rolę zespalającą zamknięte w sobie osobowości Zdzisława i Tomka. Złączona wieczną pępowiną z synem nie jawi się jako „żona słynnego męża”, lecz nieodłączny fragment ich sukcesów. Co jednak, gdy permanentna depresja obu mężczyzn burzy rodzinny ład? Parafrazując słowa Beksińskiego Seniora, życie każdego z bohaterów płynie wraz z nurtem, zbliżając się nieuchronnie ku wodospadowi. Unikanie użycia koła ratunkowego w tym wypadku wydaje się celowym dążeniem ku destrukcji, przynoszącej inspirację do tworzenia kolejnych mrocznych obrazów czy niepowtarzalnych audycji radiowych.

    Dokumentalny Dzień świra zaskakuje abstrakcyjnym humorem rodem z uwielbianego przez Tomka Monty Pythona. Wielokrotnie jest to jednak śmiech kryjący drzemiące podskórnie lęki. Beksińscy. Album wideofoniczny jest swoistym zwierciadłem, w którym odbijają się absurdy nieodłączne w życiu każdego z nas. Dzięki filmowi Borchardta możemy włożyć pomijane w codziennym biegu problemy pod mikroskop i zadać pytanie o własne relacje z bliskimi. Te między bohaterami dokumentu charakteryzuje deformacja komunikacji oparta na kłótniach i milczeniu. Swoista autoterapia, w której Beksiński wchodzi w rolę dokumentalisty spoglądającego na swoje życie przez szkiełko obiektywu okazuje się jedynym sposobem na nawiązanie kontaktu z introwertycznym synem.

    Chęć wtargnięcia w życie intymne drugiego człowieka od zawsze wodziła na pokuszenie ludzką ciekawość. Fenomen niewytłumaczalnego ekshibicjonizmu wśród współczesnej społeczności powoduje zalewanie internetu filmikami i zdjęciami roznegliżowanych ciał, fotografiami z wakacji z partnerem czy ran po przebytych urazach i operacjach. Z tego powodu wyjątkowo atrakcyjnym filmowo materiałem jest stworzony na przestrzeni kilkunastu lat pamiętnik Zdzisława Beksińskiego. Świadomość oglądania transgresyjnych scen, w których zmarła osoba nie jest aktorem, a kłótnia matki z synem nie jest pozorowana, wywołuje w widzu uczucie wyczekiwanego, choć powodującego pewien dyskomfort zaspokojenia własnej ciekawości.

    beksinscy_2

    Borchardt przyznaje, że dysponował około 300 godzinami filmu. Mimo ogromnej ilości materiału udało mu się stworzyć 80 minutowy dokument, niebędący zbiorem chaotycznie zestawionych ze sobą klisz z życia Beksińskich, lecz spójnie skonstruowaną historią. Skrupulatny przesiew pozostawił na filmowym sicie jedynie sceny niosące ze sobą wartość informacyjną i emocjonalną. Fragmenty korespondencji i dzienników Beksińskiego są łącznikiem materiałów filmowych, dzięki czemu opowieść utrzymuje swoją linearność, wciągając widza w mroczną wędrówkę po psychologicznym portrecie rodziny Beksińskich.

    Po śmierci Zosi i Tomka pozostał tylko obraz szarych bloków za oknem i wielokrotnie powracającego ośnieżonego parkingu. Nie było już ludzi, lecz nie było również Zdzisława. Tworząc portret malarza, jako człowieka, nie artysty, Borchardt przypomina, że człowiek bez drugiego człowieka jest tylko nic nieznaczącym punkcikiem we wszechświecie. W drodze do zrozumienia sztuki Beksińskiego warto więc poznać jego wnętrze i rodzinne relacje, aby poza niepokojącymi wizjami dostrzec niewątpliwie ukryty w nich romantyzm.

    Recenzja opublikowana została pierwotnie na łamach gazety festiwalowej „Ińskie Point”.

    Dystrybutorem filmu jest DAREK DIKTI Biuro Pomysłów

    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere