• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Aleksandra Budka

    Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


    Asia Chacińska: Tradycje i ambicje

    2017-11-03
    „Nagi król” to najnowszy album grupy Bisquit, na którym ponownie możemy usłyszeć eteryczny i nieco melancholijny głos Asi Chacińskiej. Brakuje tu jednak miłosno-rozstaniowych opowieści, które zastąpione zostały odważnie wyrażonym manifestem społecznym.

    Mówi o sobie, że jest perfekcjonistką na pół etatu. Znajomi chwalą jej modowy gust i francuski styl bycia. Każdy chciałby znaleźć się na kolacji, którą ona przygotuje. Siedziałyśmy w warszawskiej kawiarni, plotkowałyśmy na wpół poważnie o babskich sprawach. Ale z Asią Chacińską można rozmawiać o wszystkim, zaczepcie ją kiedyś na ulicy i podpytajcie o nowy przepis, który przywiozła z kolejnej podróży.

    Kim dziś jesteś i w jakiej kolejności ustawiłabyś role, które odgrywasz w swoim życiu?

    Przede wszystkim rodzina jest na pierwszym miejscu. Na drugim – twórczość, czyli współkomponowanie piosenek, pisanie tekstów, wydawanie, zajmowanie się graficzną stroną tych wydawnictw oraz tworzenie takich projektów jak „Appetit”, które od początku do końca – wizualnie i treściowo – zebrane są przeze mnie. W zasadzie to są tylko te dwa wątki.

    chacinska_1

    Podzielmy zatem tę opowieść na rozdziały. Rozdział pierwszy – artystka. 16 lat istnienia zespołu to wystarczająco długa historia, aby spojrzeć na nią krytycznym okiem i zaobserwować zmiany, jakie zaszły w twórczości, ale i funkcjonowaniu Bisquit.

    Na wszystko, co robię, patrzę bardzo krytycznym okiem. Mamy na przykład ogromny problem z repertuarem z pierwszej płyty, który część słuchaczy bardzo lubi, a dla nas to na tyle odległa galaktyka, że ciężko nam jest wracać do tych kompozycji na koncertach. 16 lat to naturalna ewolucja – każdy z nas zmienił się w sferze prywatnej i artystycznej. Wypominam sobie błędy, jestem cichą perfekcjonistką, ale nie jestem na tyle pracowita, żeby być perfekcjonistką prawdziwą. Nie pracuję od rana do nocy, ale jeśli podsumowuję projekty i widzę potknięcia – mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Żeby jednak nie zakładać sobie kajdan, nie odmawiam czasem spontaniczności.

    Na nowej płycie jesteś eteryczną publicystką, co także jest dużą zmianą w twórczości Bisquit.

    Na żadnej z płyt nie tykaliśmy tematów spoza życia prywatnego. To wszystko kręciło się wokół relacji damsko-męskich. I widocznie tak miało być – mieliśmy wyjść od piosenek o szeroko pojętej miłości. Ta płyta jest inna ze względu na to, że są inne czasy. Powstawała w momencie, kiedy w Polsce dokonywała się zmiana władzy, obserwowałam to wszystko, nie stając publicznie po żadnej ze stron. Dziś staję przeciwko jednej z nich. Mam dużą intuicję życiową i dosyć szybko przewidziałam, że to, co się wydarzy, będzie słabe w skutkach. Wszystkie te obawy, choć właśnie w eteryczny sposób, zostały ujęte na nowej płycie.

    chacinska_2

    W końcu nowofalowe granie także oparte było na tekstach społecznych, a tej nowej fali na „Nagim królu” jest wyjątkowo sporo.

    Pamiętam dobrze muzykę lat 80. i protest songi, które wtedy miały znaczenie. Dziś młodzi ludzie nie potrzebują protest songów. Bagatelizują to, co się dzieje, wydaje im się, że nikt nigdy nie odbierze im paszportu, nie zamknie granic. A wydaje im się tak, ponieważ nie mają do czego się odnieść. Te wszystkie histeryczne pohukiwania mojego pokolenia o tym, że to może się wydarzyć, nie biorą się z niczego. Jako dziecko żyłam w innej Polsce. Cieszę się, że siedzimy teraz w pięknej kawiarni, bo jest to spełnienie marzeń z mojego dzieciństwa. W Warszawie chodziło się na wuzetkę do Hotelu Europejskiego albo do Baru Hortex. Doceniam wszystkie małe rzeczy, zachwycam się Warszawą i zmianami, jakie tu następują i nie chcę nawet dopuszczać myśli, że to wszystko może się skończyć. Ale wiem, że może.

    Dostajemy też morał uderzający w bardzo aktualne zjawisko, które rządzi światem mediów: „Nie plotkuj dziewczyno, bo od plotki można zginąć”.

    To wycelowane personalnie w jedną czy dwie redaktoreczki, ale jednocześnie szerokie zjawisko. Przecież my żyjemy plotką. Gdy byłam dzieckiem, moja mama mówiła mi, że plotkowanie to coś najobrzydliwszego. To było coś, z czym ludzie musieli się kryć, wstydzili się tego, robiło się to w kuluarach. Teraz plotka jest informacją, która obiega świat w kilka minut, jest powodem do robienia kariery, skandal jest wywyższany ponad jakiekolwiek działania artystyczne. To przerażający znak naszych czasów. Mamy w Polsce słaby kręgosłup moralny – bardzo szybko przeszliśmy od komuny do demokracji i jeszcze krótko w tej demokracji jesteśmy. Nie zbudowaliśmy siebie jako społeczeństwo, przeskoczyliśmy z mediów reżimowych do plotkarskich, nie wypełniła się strefa środkowa. Mainstream jest niestety okrutny.

    chacinska_3

    Choć bardzo chciałam, nie znalazłam żadnej plotki na twój temat. Jedyne, co mogłabym wyciągnąć z twojego życiorysu, a co jednak nie ma wielkiej tabloidowej siły, to fakt, że twój brat jest bardzo znanym i cenionym dziennikarzem muzycznym.

    Miał ze mną pod górę, ale wywarł na mnie duży wpływ, jeśli chodzi o edukację muzyczną. Miałam dużo szczęścia, wyrośliśmy w domu inteligenckim, a to dało nam dużo siły w działaniach artystycznych, ale i w codzienności. Mój gust był inny niż brata. Zachwycałam się polską piosenką z lat 80., potem latami 90., czyli łyknęłam cały ten worek kiczu. Bartek od początku stanowczo szedł drogą alternatywną i przyznaję, że jako dziecko redaktor Chaciński był już muzycznie bardzo określony.

    Rozdział kolejny – ikona mody. Jesteś fanką mody, ale nie jej ofiarą. Przez znajomych określana jesteś jako kobieta z niezwykłym wyczuciem w kwestii ubioru.

    Przywiązuję do mody uwagę, lubię kupować i wybierać ubrania, ale samo przygotowanie do wyjścia zajmuje mi nie więcej niż dwadzieścia minut.

    Czy strój może świadczyć o charakterze?

    Zdecydowanie tak. Zawsze miałam duże potrzeby estetyczne. Wyjazdy za granicę w dzieciństwie uznawałam za święto estetyki, widać było, kto jest artystą, a kto dziennikarzem. Jako dziecko marzyłam, żeby być sekretarką, bo styl sekretarki z seriali amerykańskich robił na mnie piorunujące wrażenie. Dobrze skrojona garsonka i szpilki – to mnie powalało. A na poważnie – od zawsze chciałam śpiewać i zajmować się muzyką. Nie wiedziałam, czy będę artystką, bo artystą stajesz się wtedy, gdy tworzysz.

    Mama mówiła ci, jaka powinna być prawdziwa kobieta?

    Tak, mama jest bardzo elegancka, w latach mojego wczesnego dzieciństwa, kiedy nie było łatwo o ładne stroje, mama zawsze była dobrze ubrana. Pracowała przez lata jako nauczycielka francuskiego, więc te wypady do Francji dały jej luz i swobodę w dobieraniu ubrań. Zwracała mi uwagę na to, że pewne rzeczy do siebie nie pasują, wiele sugerowała. Ja stawałam po stronie wytartych dżinsów, ale po latach sugestie mamy przyniosły efekt i uwidoczniły się w tym, co teraz noszę.

    Mówiła, co wypada, a czego nie wypada robić ułożonej dziewczynie?

    Niestety mówiła, ale z kolei ja już tego swoim dzieciom nie mówię. Czasy zmieniły się na tyle, że to jest kompletnie nieaktualne. Trzeba oczywiście dzieci wychowywać, pokazywać świat kultury, także kulturę bycia i savoir-vivre, ale w dzisiejszych czasach nie można już rozdzielać zachowań damskich i męskich. Wszyscy tak samo pracujemy, bierzemy udział w życiu politycznym i medialnym – wszyscy jesteśmy równi.

    Ta pokora i lekkie wycofanie są wypracowane w dorosłym życiu, czy wyniosłaś te cechy z domu?

    Mój dom był tradycyjny i inteligencki – to pomogło w kształtowaniu pokory. To na pewno wynosi się z domu, a kolejne lata tylko dodatkowo to umacniają. Nie ma innej drogi – musimy mieć trochę pokory w sobie.

    chacinska_4

    W tej perspektywie zachwyca mnie tekst utworu „Koniec”: „Chciałabym krzyknąć w środku spektaklu – idę do domu”. W jakich sytuacjach czułaś, że bardzo chcesz powiedzieć stop?

    Oczywiście w sytuacjach dużego zagrożenia – zdrowia, życia, wolności. To sytuacje, w których najchętniej obudzilibyśmy się jak ze złego snu lub, jak w piosence, wyszli w trakcie spektaklu. Miewam takich momentów bardzo wiele. Marzy mi się jeszcze zwrot akcji w życiu zawodowym i mówię o tym od lat. Czasami zastanawiam się, czy nie chciałabym uprawiać pomidorów na wsi, zostać Marthę Stewart, pielić kwiaty i robić wianki. (śmiech) Oczywiście wiem, że to niemożliwe, bo chęć tworzenia i czasami dzielenia się tym z ludźmi – „czasami” mówię celowo, bo nie wydajemy płyt bardzo często – w pełni mnie określa, to jestem właśnie ja.

    Rozdział trzeci – miłośniczka kuchni. Podobno catering na odsłuch najnowszego albumu przygotowałaś sama.

    Moja menedżerka do końca w to nie wierzyła, była przekonana, że to ściema. Gotowanie jest sferą mojego życia, która bardzo mnie uspokaja. Gdyby było inaczej, tobym się za to nie brała. Znam ludzi, których denerwuje to, że muszą stać w kuchni i pichcić. Ja mam zupełnie odwrotnie.

    Czym pachnie i jak smakuje dziś twoja kuchnia?

    Pachnie warzywami, bo rzuciłam mięso. Ale rzucam je raz na jakiś czas, nie jestem zdeklarowaną wegetarianką. Pachnie tym, co jest w sezonie, także bazylią i lawendą. Lubię kuchnię francuską, to coś, co inspiruje mnie na co dzień. Dużo podróżuję, przywożę ze sobą pomysły, przyprawy czy przepisy. I potem wydaję je w formie „Appetit”. Mój tato gotował, więc nigdy nie miałam obrazka kobiety gotującej. Mam totalny luz i nigdy do głowy nie przychodzi mi zdanie: „Boże, muszę jeszcze ugotować obiad”, bo to część mojego codziennego fajnego życia, a nie obowiązek.

    Pracujesz nad kolejnym wydaniem wspomnianej składanki „Appetit”?

    Do tej pory wyszło osiem części, mam pomysł na kolejne dwie. Myślę, że rozwinę to także w Internecie. Mam dużo materiału, którego po prostu mi szkoda. Jest dużo zdjęć, przepisów, które nie mieszczą się w tych składankach. W jednej podróży już byłam, a drugą planuję na zimę tego roku. Pół roku temu spędziłam kilka tygodni w Meksyku, skąd przywiozłam dużo inspiracji. To nie była prosta podróż, widzieliśmy Meksyk w różnych odsłonach – tą plażową, piękną i słoneczną, i tą biedną. Taki Meksyk bardzo mnie przybił, dlatego przez kilka miesięcy nie myślałam, żeby robić cokolwiek z tym materiałem. Ameryka Południowa ma dwie twarze, wszyscy o tym wiemy. To cel naszych wakacyjnych podróży, ale i ogromna bieda. Stany Zjednoczone są inne, bieda tam jest nieporównywalna do biedy Meksyku. A druga wyprawa jest w planach, więc nie będę zapeszać.

    IMG_9271

    Czy zaskoczysz mnie jeszcze czymś i dodasz aneks do naszej opowieści w postaci nowej pasji, którą w sobie odkryłaś?

    Może te pomidory. (śmiech) Nie potrafię wykorzystać życia, może powinnam być celebrytką albo strzelać sobie foty w dobrych stylizacjach? Może urodziłam się w złych czasach? Powiedziała mi to kiedyś moja profesor od dykcji. Spojrzała pewnego dnia na mnie i powiedziała: „Asieńka, ty się w złych czasach urodziłaś”.

    Joanna Chacińska – wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów. W 2001 roku wraz z Tomaszem Krawczykiem założyła zespół Bisquit, który ma w dorobku cztery albumy. Ostatni, „Nagi król”, ukazał się wiosną 2017 roku. Asia wydaje także składanki „Appetit”, będące połączeniem muzyki, fotografii oraz przepisów kulinarnych przywiezionych z podróży po świecie.

     

    Zdjęcia: Tomasz Sagan

    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere