• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Aleksandra Budka

    Wymarzyła sobie, że zawodowo będzie słuchać muzyki. Dziś nie tylko muzyki słucha, ale też o niej opowiada i pisze. Pasjonatka radia i klimatu retro, kolekcjonerka płyt, okularów i torebek. Od wielu lat związana z radiową Trójką. Fanka Grzegorza Ciechowskiego, przez co jej serce jest z pewnością biało-czarne. Kawę zaś pije zawsze białą.


    Paula i Karol: Love story na odległość

    2017-09-11
    Nie ma takiej drugiej pary, a już na pewno nie na rynku muzycznym. Choć nieromantyczny, tworzą związek doskonały. Piszą teksty o tym, że miłość nie jest prosta, ale ubierają je w proste melodie. Kilka dni po rozmowie wybrałam się na ich koncert do radiowej Trójki. Obserwowałam, jak wymieniają się spojrzeniami i przekazują publiczności radość z bycia na scenie. Nadal nie znam sekretu tej relacji, ale wiem, że Paula i Karol wydali właśnie płytę, której należy się przysłuchać.

    Nadal nazywa się was dziwakami?

    Paula: Myślę, że tak. I wydaje mi się, że na nasze koncerty przychodzi też mnóstwo innych dziwaków. Jest zawsze dużo nerdów, ludzi spoza głównego nurtu, może odrobinę odrzuconych – w naszych tekstach i muzyce znajdują niszę dla siebie.

    Dziwność, a nawet dziwaczność jest fajna!

    Karol: Z jednej strony zgadzam się, że tacy ludzie słuchają naszej muzyki, ale obserwuję wokół nas także ludzi zupełnie normalnych, nie tylko społecznych wyrzutków (śmiech). Coś, co łączy wszystkich, to pewna wrażliwość i otwartość w wyrażaniu tego, co się czuje. Ale jeśli nie za bardzo lubisz, gdy ktoś jest otwarty ze swoimi emocjami, to na naszym koncercie możesz nie poczuć się dobrze. Te osoby, które w społeczeństwie często się nie odnajdują, ponieważ sprawia się im przykrość przez to, że zbytnio się uzewnętrzniają, na naszym koncercie czują się swobodnie.

    paula_karol

    Jednak dziś już nikogo nie dziwi fakt, że muzykę można pisać na odległość, wykorzystując maile i sms-y, bo tak powstała najnowsza płyta „Our Town”.

    Karol: Dla nas na pewno nie jest to dziwne, wymaga tego sytuacja – mieszkamy 800 km od siebie. To, że wymienimy na Messengerze wiadomości głosowe albo umówimy się na Skype’ie, żeby poimprowizować chwilę muzycznie i poszukać pomysłów na piosenki, nie jest już dla nas niezwykłe, chociaż z zewnątrz może wyglądać to dziwnie.

    Tymczasem Paula i Karol to nie jest duet.

    Karol: No właśnie – to też może wydawać się dziwne, że zespół tworzą nie tylko Paula i Karol. Założyliśmy go we dwoje, ale szybko dołączył do nas Igor Nikiforow. Zawsze chcieliśmy grać z przyjaciółmi, ale dobrze wiedzieliśmy, czym jest zespół Paula i Karol.

    Paula: Skład często się zmienia, a my we dwoje tworzymy korzeń zespołu. Mamy ciekawych ludzi wokół siebie, którzy przychodzą, ale i odchodzą. Jesteśmy otwarci na to, co nas spotyka.

    Nazwa nie zmieni się na Paula i Karol, i…?

    Paula: I band? Nie (śmiech)^.

    Czym jest clever pop, jak nazywacie swoją muzykę?

    Paula: To muzyka popowa, która w tekstach niesie krytykę świata. Zagłębiamy słuchaczy w konkretne nurty społeczne, to muzyka niosąca komentarz.

    Karol: Dla mnie z kolei „clever” odnosi się do kompozycji. Bo mimo że to jest pop, a pop to z reguły prosta forma zwrotka-refren-zwrotka, to w brzmieniach, melodiach i aranżach wszystko jest dosyć przemyślane, szczególnie właśnie na ostatnim albumie. W przeszłości ten pop był dosyć naiwny, w stylu „zaśpiewam piosenkę, bo tak czuję”. Dziś zaczynamy od piosenki, ale muzycznie obudowujemy ją czymś, co przemyśleliśmy, używamy muzycznych cytatów, konwencji i mieszamy je, to pejzaż elektroniki, folku, muzyki tanecznej, a nawet motywów karaibskich. Żonglowanie tym jest właśnie „clever”.

    Bezpretensjonalność schematu zwrotka-refren-zwrotka urzekła słuchaczy sięgających po poprzednie płyty.

    Karol: To było fajne! Więc może teraz ryzykujemy, bo zastanowiliśmy się nad muzyką dużo bardziej?

    Przeczytałam w sieci zdanie, które mnie urzekło, a mówiło o tym, że dla Karola inspiracją jest momentami trudna relacja z Paulą. Wyjaśnijmy, nie jesteście parą.

    Paula: Nie.

    Karol: Jeszcze nie… (śmiech)

    Jakie emocje wnosi zatem każde z was do tego „niezwiązku”?

    Paula: Karol jest moim najlepszym przyjacielem, bratem, związkiem, którego nigdy nie było, chociaż przecież on jest. Wiem, że w swoim życiu nie powtórzę już takiej relacji, jestem szczęśliwa, że spotkałam Karola. Mogłam przeżyć życie w standardowych relacjach, a mam taką, która zupełnie odbiega od standardów. To tak, jakbym miała brata bliźniaka.

    Karol: Z mojej perspektywy wygląda to tak: jeśli zespół zakładają dwie osoby, to bardzo dużo musi się między nimi zgadzać. A jeśli decydujesz się, że on będzie trwał całe życie, a myśmy taką decyzję podjęli...

    paula_karol_2

    Padła deklaracja „do końca życia”?

    Paula i Karol (chórem): No pewnie!

    Czyli małżeństwo.

    Karol: Możemy razem pisać piosenki, rozmawiać o najważniejszych rzeczach, to bardzo wyjątkowe – porównywalne do rodzeństwa, małżeństwa, romantycznego związku, przyjaźni. To następna z tych relacji – na tym samym poziomie, co wcześniej wymienione.

    Czy po tylu latach jeszcze się lubicie?

    Karol: Coraz bardziej. Najciężej było po kilku latach, mieliśmy moment, kiedy ciągle byliśmy w trasie, wtedy niewiele potrzeba, by powstał nawet mały konflikt. Ja zmieniłem swoje życie, bo przestałem pić alkohol, a to był ważny moment. Na różne sposoby oboje dojrzewaliśmy. A ponieważ nigdy z siebie nie zrezygnowaliśmy, to dziś jest najprzyjemniej. Najlepiej się rozumiemy, najszczerzej rozmawiamy, przeżyliśmy ze sobą najtrudniejsze dla każdego z nas chwile. Myślę, że to jest historia miłosna, ale nie romantyczna i to ludzi zaskakuje, nie rozumieją tego. Przyjaźnie żeńsko-męskie są ciekawe i trochę inne. Szczególnie dla tych, którzy są poza tą relacją i zastanawiają się nad nią. My nie za bardzo się zastanawiamy, po prostu w niej jesteśmy.

    Paula: Mam narzeczonego, który bardzo szanuje moją relację z Karolem. Karol bardzo go lubi, nie są o siebie zazdrośni. Mój facet zaproponował niedawno, abym zagrała z jego przyjacielem, niemieckim muzykiem. Pomyślałam, że to byłoby dla mnie dziwne, czułabym się tak, jakbym zdradzała Karola.

    Karol: Ale nie masz tak, gdy ja gram z innymi?

    Paula: Trochę mam! Masz swoje życie, ale i tak jestem zazdrosna! (śmiech)

    Czyli wychodzi na to, że Paula jest o Karola zazdrosna, ale Karol o Paulę już nie (śmiech). Śpiewacie o miłości, na ostatnim krążku przede wszystkim o miłości nieszczęśliwej. To manifesty współczesnych trzydziestolatków.

    Karol: Śpiewamy o tym, z czym wszyscy się borykamy. Nie chcę, żeby brzmiało to naiwnie czy zbyt prosto – ale każdy czasem jest sam, my również. Samotność w związkach, w świecie, w wierze – każdego to dotyka. Lubimy podejmować w tekstach to, co jest najtrudniejsze. Na scenie jesteśmy w grupie i gdy śpiewamy o rzeczach najtrudniejszych, jest nam lepiej. Towarzyszy nam pewna radość z wyrzucania tego z siebie, to swojego rodzaju psychiczne odreagowanie.

    Paula, w tekście dołączonym do płyty opowiadasz o tym, że życie pomiędzy trzema czy czterema miastami stało się dla ciebie normą.

    Paula: Czasami zastanawiam się nad tym, jak to by było, gdybym mieszkała na stałe w Hamburgu czy w Warszawie. Tak sobie momentami marzę… Ale nie mam innej opcji niż wstać za piętnaście piąta, wsiąść w pociąg, który zawiezie mnie na lotnisko i samolot do Warszawy i przyjść do ciebie na wywiad. Żyjemy w świecie swobód – możemy podróżować i studiować gdziekolwiek. Ja studiowałam w Kanadzie i w Warszawie, zrobiłam doktorat w Anglii, a pracę dostałam w Hamburgu. Jak mogłabym powiedzieć temu nie? Zrobiłam to raz – nie zgodziłam się na pracę w Anglii, ale dopóki nie powiesz stop, budujesz relacje i sieci, nie ma żadnych zahamowań.

    Karol: Z zespołem też narysowaliśmy granicę tego, ile możemy, żeby funkcjonować. Paula w swojej pracy naukowej też ją rysuje. Tego uczyliśmy się przez lata.

    Nawet w tak radosnej, wydawałoby się beztroskiej muzyce jak wasza, jest miejsce na dylematy społeczne.

    Karol: Swojego czasu myśleliśmy o tym, żeby całą płytę poświęcić tematyce społecznej. Ale wygląda na to, że rzeczy emocjonalne i introwertyczne pochłaniają nas bardziej. W utworze „Our Town” zamieściliśmy nasze obserwacje, niepewności związane z życiem społecznym, myśli o tym, jak zachowujemy się w miastach, czego się boimy i co uważamy za niebezpieczne.

    paula_karol_3

    Singiel ociera się o politykę. To dziś dziedzina życia, obok której nie można przejść obojętnie. A artyści chętnie zabierają głos w sprawach politycznych.

    Karol: Graliśmy podczas protestów w Warszawie. Ale czy wszyscy artyści lubią się angażować politycznie? Zależy od zespołu. Zawsze chciałem grać w zespole punkowym, ale nasz wylądował gdzie indziej. Jest bardziej inkluzywny, porusza wiele uniwersalnych tematów i uczuć, niezależnych od poglądów politycznych. Dlatego nawet nie lubimy aktywności politycznej – robimy to, bo mamy takie, a nie inne sumienie, czuliśmy potrzebę, że musimy coś powiedzieć i okazać swoje wsparcie. Ale nie robimy tego z ochotą, nawet napisaliśmy na fanpage’u, że zaśpiewamy z radością, ale prawdą jest, że było to trudne.

    Paula: Zgadzaliśmy się z podejściem do walki o konstytucję i prawo wolnych sądów. Bardzo mnie to poruszyło, więc jeśli nie byłabym na scenie i tak byłabym wśród protestujących. Są trzy typy muzyków demonstrujących: jeden to punkowcy, których cała twórczość ma przekaz polityczny, drugi – wykorzystujących sytuację polityczną jako zagrywkę PR-ową, trzeci – wspierających takie akcje zgodnie z własnym sumieniem, choć z ostrożnością.

    Karol: Chociaż w Polsce nie zauważyłem tego drugiego typu – zbijania sobie kapitału publiki na demonstracjach politycznych. Ale na pewno ten typ istnieje, choć ja tego nie zaobserwowałem.

    Co dało wam to, że zagraliście podczas protestów?

    Karol: Nie chodzi o to, czy to coś daje. Dużo daje to, że w ogóle ludzie wyrażają się w jakichś kwestiach. Wszystko jedno, czy się gra, czy się tam po prostu jest. Są momenty w życiu, kiedy potrzebujesz wyjść i powiedzieć, że na coś się nie zgadzasz. Nie wiadomo, czy to coś da, ale to kwestia sumienia i potrzeby zrobienia czegoś. Czy jeśli zwrócisz uwagę na ulicy komuś, kto kradnie, ta osoba przestanie kraść? Trudno powiedzieć. Z działalnością polityczną w przypadku naszego zespołu jest podobnie – czuliśmy potrzebę powiedzenia czegoś i to zrobiliśmy.

    Reagujecie jeszcze na określenie, że jesteście „niepolscy”?

    Karol: Coraz rzadziej tak się mówi, zdarzało się to częściej przed laty i nigdy nie było to przyjemne. Nie ma powodu, żeby o nas tak mówić, chyba tylko przez to, że śpiewamy po angielsku. Mówienie o kimś, że ktoś jest niepolski, jest podejrzane (śmiech).

    Paula: To takie polskie mówić, że ktoś jest niepolski. W Niemczech nigdy nikt nie nazwałby kogoś „niezbyt niemieckim”, albo w Kanadzie „niekanadyjskim”.

    Kto dziś na świecie rządzi w folku i songwritingu? Na kogo warto zwrócić uwagę i komu się przyjrzeć?

    Karol: Uważam, że warto zwrócić uwagę na amerykańskich raperów. Ich muzyka jest najintensywniejszym oddaniem rzeczywistego stanu ducha społecznego i wrażliwości. Jest to najmniej wykreowane i najbardziej płynące z nich wprost. To między innymi Chance The Rapper, Kendrick Lamar, Anderson .Paak, Brockhampton, nawet w jakiś dziwny sposób Kanye West. To moja pierwsza myśl, jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie, komu warto się przyjrzeć.

    Paula: Zgadzam się z Karolem, choć słucham także innej muzyki. Moje standardy to Phoenix albo Future Islands, ale to stare kapele, grające od wielu lat. Szczerze mówiąc, w ogóle słucham mało muzyki, niewiele nowej. Jestem wręcz zmęczona nową muzyką. Zapomniałam o super zespołach jak Death Cab for Cutie, Wolf Parade czy Spoon – jest tyle dobrej muzyki, która już była, a której wciąż warto słuchać.

    Karol: Ale nowe kawałki Arcade Fire bardzo mi weszły! „Everything now” jest genialny! To zespół, który wciąż potrafi napisać znakomite teksty. Zmieniła się funkcja muzyki – nie wiem, czy za pomocą gitary i wokalu można przekazywać ważne treści. Czy ktoś dziś słuchałby dawnych songwirterów jak Dylan, Lennon czy Cash? Szukamy treści w memach, ale nie w muzyce. Dostajemy tyle przekazów w Internecie, że nie szukamy ich już w muzyce. A może to jeszcze wróci? Może pojawi się ktoś z gitarą i wszyscy będziemy go słuchać?

    Pojawia się przecież Karol z gitarą, Paula śpiewa, my ich słuchamy, więc jeszcze nie jest z nami tak źle!

     

    Paula i Karol – zespół założony w 2009 roku przez Paulę Bialski i Karola Strzemiecznego. Mają na koncie 4 albumy, w tym „Our Town” wydany w 2017 roku. Paula wychowała się w Kanadzie, obecnie mieszka w Hamburgu. Karol przez prawie całe życie mieszkał na warszawskim Żoliborzu. Docenieni przez dziennikarzy w Polsce i na świecie, koncertowali w Europie oraz Ameryce Północnej.

     

    Zdjęcia: Marta Bartkowska

    Galeria