• Oferta
  • O nas
  • Partnerzy
  • Jakub Milszewski

    Redaktor naczelny. Pisze głównie o muzyce i turystyce, o tym pierwszym również na blogu 140db.pl. Kiedyś zostanie gwiazdą rocka, ale póki co śpiewa w chórze. Poza tym fan komiksów i kolekcjoner płyt. Z wykształcenia kulturoznawca, ale niech to zostanie między nami.


    Pomniki

    2017-09-07
    Ponoć mają budować dużo pomników. Unikam niusów z kraju i ze świata jak ognia, ale obiło mi się o uszy, że mają być pomniki smoleńskie, a Jan Pietrzak zaproponował postawienie na środku Wisły jakiegoś łuku czy czegoś, żeby upamiętnić Bitwę Warszawską.

    W rezultacie dostaniemy nie pomniki smoleńskie i łuk w celu upamiętnienia bitwy, a pomniki i łuk, które wszystkim kojarzyć się będą tylko i wyłącznie z polskimi politykami, a ci wywołują powszechne torsje. Słyszałem też, że w moim mieście, w zasadzie w samym jego centrum, mają przykryć fragment kanału, wytyczonego jeszcze przez Krzyżaków, a na żelbetowych płytach postawić małą fontannę. To z kolei na potrzeby galerii handlowej, która przyjmuje już coraz wyraźniejszą postać betonowego sarkofagu. Nie wiem, czy to prawda, czy ktoś może źle odczytał plany architektoniczne, ale to z kolei nadinterpretowałem sobie jako wzniesienie pomnika zwycięstwa bezsensownego i rozrośniętego do monstrualnych rozmiarów konsumpcjonizmu nad rozsądkiem.

    Wyszło mi więc, że trochę źle myślimy o budowaniu pomników. Ich cele się zmieniły. Zamiast upamiętnieniu, służą obrzydzeniu. Wisła jest fajna, lubicie Wisłę? Wiadomix, że mogłaby być fajniejsza, czystsza i w ogóle, ale chyba jest mimo tego całkiem spoko? To obrzydzimy wam stawiając na jej środku łuk, który będzie się wam kojarzył z Janem Pietrzakiem, a nie z Bitwą Warszawską. Pomniki w mieście są spoko? Damy wam kilkanaście sztuk pomników na temat, który w ostatnich latach stał się największym cierniem w zbiorowej dupie narodu i jeszcze postaramy się, żeby ich wymiar wizualny nie miał nic wspólnego z jakąkolwiek sztuką. Kanał Raduni lubicie? Fajnie woda szemrze? Mógłby pewnie nie wylewać i zachowywać się lepiej, albo nie śmierdzieć (choć tutaj akurat winniśmy sobie sami), ale ogólnie jest git. No to przykryjemy żelbetowymi płytami i postawimy fontannę jako nagrobek ku jego pamięci.

    Osobiście wolałbym, żeby w miastach stawało coś, co będzie poprawiało mieszkańcom humor. Jeśli już ma przyjąć formę pomnika, niech to będzie pomnik kotka, który chodzi po osiedlu i jest fajny, bo daje się głaskać, łasi się i przyjemnie mruczy, a zupełnie przy okazji, jak to kot, jest uroczy. Albo pomnik zimnego piwka w upalny piątkowy wieczór, zupełnie zasłużonego, bo otwartego po tygodniu rzetelnej, ciężkiej pracy. Albo pomnik ku czci krótkich spódniczek, zwiewnych sukienek i długich zgrabnych nóg Polek, za których widokiem Polacy tęsknią przez trzy pory roku, a który to rozwesela ich wraz z nadejściem wiosny. Albo pomnik Noela Reddinga, który w życiu nagrał parę partii basowych, które bezapelacyjnie dobrze robią słuchaczom. Ale bynajmniej nie za całokształt Redding miałby dostać pomnik, ale za to, jak grał na swoim basie na „Electric Ladyland”, albumie The Jimi Hendrix Experience, zespołu dowodzonym przez zgadnijcie kogo (nie, nie przez Reddinga, litości).

    A już w ogóle to Redding powinien dostać pomnik za swoją basową partię, zagraną jak zwykle kostką, i chórki na „Crosstown Traffic”, piosence numer trzy na rzeczonym albumie. W tym obrzydliwie wręcz przebojowym i wpadającym w ucho numerze Noel cisnął tak wyraźny groove, że do dziś marzą o nim wszyscy basiści świata, od jazzu po metal.

    Jakby jednak wszystkiego tego było za mało żeby namówić kogokolwiek na postawienie pomnika Reddingowi, to ulepię mu jakiś sam, postawię gdzieś w ogródku lub na balkonie. Wygraweruję na nim: „Za ostateczne rozkochanie mnie w twórczości Jimiego Hendrixa, podczas kiedy wielu innych poległo, usilnie wciskając mi ten ograny na prawo i lewo „Hey Joe”, którego geniusz uznaję, ale którym jednocześnie już rzygam”.

    Przeczytaj również