• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Najlepszy

    2017-01-02
    Pamiętacie lutowy numer naszego magazynu? Na okładce młody człowiek w płaszczu. Jego spojrzenie hipnotyzuje i zdradza pewność siebie. Robert Lewandowski. Wywiad z nim zatytułowałem wtedy jego słowami: „Chcę być najlepszy w historii”. Ośmielę się stwierdzić, że co chciał to ma.

    Rozmowa, której zapis mieli państwo okazję czytać, miała miejsce w listopadzie 2015 roku, następnego dnia po meczu z Olympiakosem Pireus w Lidze Mistrzów. Miałem jeszcze świeżo w głowie trybuny Allianz Arena wykrzykujące nazwisko „Lewandowski”. Miałem też w pamięci to wszystko, co na murawie robił polski piłkarz. Z piłką, bez piłki i poza obiektywami kamer transmitującymi mecz do telewizji na całym świecie. I właśnie wtedy, następnego dnia, Robert powiedział: „Chcę być najlepszy w historii”.

    Panie i panowie, to się właśnie dzieje. Takie przekonanie ogarnęło mnie kiedy Lewandowski najpierw zamknął usta wszystkim niedowiarkom zdobywając bramkę z rzutu wolnego w Bundeslidze w meczu z FSV Mainz, a potem zrobił dokładnie to samo w spotkaniu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt. Dokładnie to samo, bo z tego samego miejsca na boisku uderzył identycznie, a piłka wylądowała w tej samej części bramki rywala. Takich rzeczy nie robi byle piłkarz. Tego trzeba się NAUCZYĆ, trzeba zostawać po treningach i CHCIEĆ to wytrenować.

    W jaki sposób najlepszym piłkarzem świata stał się Cristiano Ronaldo? Jego trening nie kończył się wraz z zakończeniem zajęć przez szkoleniowca. Portugalczyk zostawał na murawie, prosił o pomoc bramkarza (bywało, że Jerzego Dudka – swego czasu rezerwowego bramkarza Realu Madryt) ustawiał mur i wykonywał dziesiątki rzutów wolnych. W podobny sposób do perfekcji dochodził Robert Lewandowski. Efekt – po tych dwóch rzutach wolnych wielokrotnie padało zdanie: „On ma już wszystko”.

    Nie ma natomiast Złotej Piłki. I niewiele wskazuje na to, że ją będzie kiedykolwiek miał. Rok 2016 nie był wybitny, ale wystarczająco dobry, by nie być sklasyfikowanym na szesnastym miejscu plebiscytu France Football. Może zawiniła ordynacja wyborcza. A może tak zapatrzono się w Ronaldo i Messiego, że pozostałych obdzielono po równo. Le Cabaret, jak napisał na portalu społecznościowym Robert, nawiązując do kraju organizatora plebiscytu. Chyba już wtedy wiedział, że następnego dnia, podpisując nowy kontrakt z Bayernem, stanie się najlepiej opłacanym piłkarzem Bundesligi… Choć szesnastym na świecie według France Football. Bayern się pomylił?

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere