• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Wojciech Zawioła

    Obserwuje, a potem opisuje i komentuje. Autor dwóch powieści: „Jest takie miejsce...” i „Szukaj mnie”, a także czterech biografii: Mariusza Czerkawskiego, Roberta Lewandowskiego, Karola Jabłońskiego i Agnieszki Rylik. Dziennikarz Canal Plus Sport i prezenter wiadomości w TVN i TVN24. Wielbiciel twórczości z duszą. Autor i prowadzący audycji „Lewitacja” w Radiu RPL.FM.

    Dobry rok

    2016-12-06
    Czy pamiętam lepszy rok polskiej piłki? To dość ryzykowne pytanie, bo pamiętam wiele. Moja pamięć sięga bowiem czasów hiszpańskiego mundialu z 1982 roku. Pamiętam też igrzyska olimpijskie w Barcelonie w 1992 i mecze Widzewa i Legii w Lidze Mistrzów w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych.

    Jakieś porównanie zatem mam. Brakuje jedynie dłuższej perspektywy by obiektywnie ocenić Anno Domini 2016. Bo na gorąco wygląda to dość imponująco, jak na stan polskiej piłki w ostatnich latach. Można się doszukiwać minusów, i to nawet nie będzie specjalnie trudne, ale pozytywy z łatwością je przesłaniają. Nie da się bowiem przecenić udziału reprezentacji w Euro a nawet jej wyniku, choć odpadła w ćwierćfinale.

    Jeśli do tego dołożymy udział mistrza Polski w elitarnych i najbardziej pożądanych rozgrywkach klubowych na świecie czyli Champions League, to mamy dopełnienie tego roku. Można się czepiać wszystkiego, choćby słabego stylu w jakim awans został wywalczony. Ale jednak ten awans wreszcie jest. Mieliśmy zatem w tym roku to, czego chcieliśmy – drużynę w Lidze Mistrzów i reprezentację w fazie pucharowej Euro. Mógłbym wymienić wiele elementów, których nie mieliśmy, ale po co? Potraktujmy ten rok jako ten pierwszy z wielu lat sukcesów. Potraktujmy go ulgowo i wiele wybaczmy. Nawet jeśli musimy wybaczać zakrapiane imprezy reprezentantów, który zresztą potem rozbili Rumunów na ich terenie w znakomitym stylu.

    Rok ten zapamiętamy też dzięki transferom. Namnożyło się ich tego lata. Nasi gracze byli rozchwytywani, sprzedawani za miliony euro. To może być początek bumu na polskich piłkarzy. Coraz częściej wyrażenie „polski piłkarz” jest tożsame z wyrażeniem „piłkarz profesjonalny”. Na zachodzie już o tym wiedzą i coraz częściej pytają o polskich futbolistów.

    A mnie najbardziej cieszy, że po tyłkach oberwali ci urzędowi pesymiści, narzekacze i kpiarze. Ci, którzy na hasło „piłka nożna”, uśmiechali się ironicznie twierdząc, że to nuda, że poziom żenujący. Większość z nich zaczęła się fascynować reprezentacją. Reszta próbowała kpić nawet wtedy kiedy nasi wygrywali. Takie to już charaktery. W rozmowach z nimi wreszcie ma się solidne argumenty. 

     

    Reklama
    reklama Anywhere
    Przeczytaj również
    Reklama
    reklama Anywhere