• Współpraca
  • O nas
  • Polityka Prywatności
  • Reklama
    reklama Anywhere
    Anywhere .


    Elektryk bez spięcia

    2016-06-26
    Jarek Błaszkowski w godzinach pracy dba, żeby nikogo nie kopnął prąd, a po godzinach sam kopie. Piłkę. On i jego ludzie sprawiają, że Alchemia może poszczycić się jednym z najlepszych systemów elektrycznych w całej Polsce. 

     

    Jarek Błaszkowski i jego ekipa znają budynek Alchemii dosłownie od wnętrzności – odpowiedzialni są za okablowanie i instalacje elektryczne w całym kompleksie. Razem położyli ponad sto kilometrów kabli, często przystosowując je do specyficznych wymagań poszczególnych klientów. Inżynier Błaszkowski jako inspektor nadzoru robót elektrycznych współpracuje z Torusem już od prawie pięciu lat, a jego pierwsze spotkanie z firmą odbyło się jeszcze w czasie powstawania kompleksu Arkońska. hanna_jakobczyk_02Koledzy z pracy podkreślają, że jego najbardziej charakterystycznymi cechami są spokój i rzeczowość. Tkwią w nim nieskończone pokłady cierpliwości, które są szczególnie widoczne, kiedy musi wytłumaczyć sprawy techniczne komuś, kto niekoniecznie się na tym zna. Wszystko to można wyczuć już po kilku zamienionych z nim zdaniach. Wiem, bo sam to poczułem. Po kilku minutach rozmowy zdałem sobie sprawę, że jego zapał do pracy nie mógłby jednak istnieć bez ogromnego zaplecza wiedzy. Na dodatek Jarek sprawia wrażenie człowieka, którego nic nie byłoby w stanie wyprowadzić z równowagi. To zasługa doświadczenia zdobytego w czasie wieloletniej pracy na morzu, gdzie nie ma miejsca na nawet najmniejszy błąd. – Od każdej twojej decyzji może zależeć życie innych ludzi, więc napięcie jest naprawdę duże. To niezwykła szkoła opanowania i trzymania nerwów na wodzy. Praca na lądzie jest o wiele spokojniejsza, co nie znaczy, że też nie potrafi wzbudzić emocji. Jednak już dawno nauczyłem się podchodzić do sytuacji kryzysowych z zimną głową – tłumaczy.

    Ekipa Błaszkowskiego składa się z czterech osób, ale współpracuje właściwie ze wszystkimi działami firmy, bo wbrew pozorom nie jest to praca polegająca na ciągłym wykonywaniu tych samych schematów. Alchemia jest miejscem, w którym siedzibę mają firmy należące do najrozmaitszych sektorów, często mających specyficzne zapotrzebowania. Każdy nowy klient to inne wymagania i pomysły na aranżację, więc elastyczność jest niezbędnym elementem ich działań. Jedno jest jednak niezmienne, a mianowicie dbałość o bezpieczeństwo elektryczne. – Stosujemy najnowsze trendy z całego świata. Możemy się pochwalić tym, że są to pierwsze budynki, w których wprowadzono synchronizacje generatora. Jesteśmy w stanie uruchomić własne źródło zasilania, które łączy się z siecią Energi albo PKP i żaden użytkownik nie odczuwa przerwy. Jest to niespotykane w budynkach biurowych – tłumaczy. Dodaje także, że to rozwiązanie przeniósł ze swoich doświadczeń ze statkami, gdzie niezależne zasilanie jest normą. Dzięki wprowadzonym przez niego rozwiązaniom Alchemia wyraźnie wybija się na tle podobnych sobie obiektów.

    Jarek z wykształcenia jest inżynierem, ale jego zadania nie ograniczają się tylko do spraw technicznych. Często musi zmienić się w menadżera i speca od rozmowy z klientami, a bywa to zadaniem trudniejszym niż późniejsza realizacja zamówienia. – W czasie spotkań muszę jak najlepiej zrozumieć potrzeby klienta, któremu zależy po prostu na tym, by miał prąd w gniazdku i działające urządzenia. Moje zadanie polega na dostarczeniu mu tego, czego tak naprawdę potrzebuje. Stawiam w tym na pewność i solidność instalacji, bo ostatecznie to jest najważniejsze. Nie chodzi o to by było skomplikowanie, tylko żeby sprawnie działało. Często najprostsze rozwiązania są najlepsze – opowiada. Tłumaczy też, że nadzór nad elektryką w budynku nie jest pracą, którą można wykonywać tylko w ustalonych godzinach, od poniedziałku do piątku. To zajęcie wymagające poświęcenia naprawdę dużej ilości czasu, ale taka jest cena kontroli każdego elementu instalacji. hanna_jakobczyk_13Niejednokrotnie trzeba pojawić się w pracy w godzinach nocnych, bo to wtedy wykonywane są próby techniczne. Wydawać się by mogło, że konieczność wiecznej gotowości mogłaby pozbawić zapału do pracy nawet najwytrwalszych i najspokojniejszych specjalistów. Jednak Jarek twier­dzi, że sobota to czas kiedy będąc na budowie może przyjrzeć się wszystkiemu na spokojnie.

    Praca jest ważnym elementem życia Jarka i to jej poświęca najwięcej czasu, ale znajduje go także dla swojej największej pasji, jaką jest piłka nożna. Towarzyszy mu ona od wcześniej młodości i zawsze pozwalała mu znaleźć chwilę wytchnienia od obowiązków. Wraz z kolegami grał w nią w szkole średniej, na studiach, a teraz nadal spotyka się z nimi raz w tygodniu na wynajętym boisku. W sporcie ceni sobie to, że pozwala skupić się na osiągnięciu konkretnego celu i zapomnieniu o reszcie świata. To także świetna lekcja organizacji i samodyscypliny. Dlatego czuje dumę z faktu, że swoją pasję udało mu się przekazać swojemu synowi, który trenuje piłkę nożną w Gdańskim Klubie Sportowym „Gedania”. Jarek nie liczy na to, że przekuje się to na profesjonalne uprawianie sportu, ale ma nadzieję, że pasja pozostanie z jego synem tak długo jak z nim. Bo sport obecny jest w życiu Błaszkowskiego nie tylko wtedy, gdy uprawia go aktywnie. Z wielkim zainteresowanym śledzi statystyki związane z piłką i poddaje je swojej analizie, więc nawet w tej kwestii przejawia się jego ścisły umysł.

    Myślę sobie, że jeśli Jarek Błaszkowski na piłkarskim boisku jest równie profesjonalny i opanowany, co w pracy, to ograć go musi być nie lada sztuką.

    Galeria
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere
    Reklama
    reklama Anywhere